Firma z wieloletnim doświadczeniem i mocno ugruntowaną pozycją na rynku - można by powiedzieć. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie, gdyby choć jeden klient zobaczył w jak "czystych" skrzynkach przechowywane są bodaj kanapki albo jak wygląda ta kanciapa zwana kuchnią myślę, że złapałby się za głowę i nic więcej nie kupił. Czy sanepid w ogóle to kontroluje? Firma rodzinna (o zgrozo) - Mama z córką codzienie są na miejscu, Tata szef chodząca legenda, mało kto widział, rozmawiał. Forma zatrudnienia - działalność gospodarcza do której dostajesz dodatek zależny od obrotów, ale nie pokrywający nawet całego zusu, a gdzie jeszcze podatek, więc jak chcesz legalnie pracować to płać z własnej kieszeni albo pracuj jak czarnuch bez umowy.
Zarobki - ustalone 20% od obrotu. Ciężko powiedzieć ile się tu zarabia, dniówki kurierów od 60 zł do nawet 1000. Oczywiście od tego jeszcze trzeba odjąć paliwo, amortyzację samochodu, to co się nie zgadza przy rozliczeniu itp. Ale szefostwo i tak będzie twierdzić że kurierzy za dużo zarabiają. Już były plany żeby zmniejszyć procent.
Chcesz urlop - nie zarabiasz
Zepsuje Ci się samochód i nie dojedziesz do pracy to obciąża Cię za zamówimy towar, niewolnictwo?
I te wywieszane kartki, że jak nie będziesz tego dnia to zostaniesz obciążony. Dziwne, że tyle osób wciąż tu pracuje.
Myślę, że praca dobra jako dorywcza na kilka godzin, a nie stale źródło dochodu(przypominam o ciągłych wachaniach obrotów). Ale czy warto w pracy dorywczej zajechać swój własny samochód i potem oddać zarobione pieniądze na serwisie u mechanika(?).
Jedzenie - było lepiej, oszczędność wygrała nad jakością. Oszczędności oszczędności i cięcie kosztów, to motto tej firmy. Nic się nie opłaca.
Dania robione na jedno kopyto. Coraz więcej sytuacji z kwaśnym ryżem, czarnymi ziemniakami, zepsutymi mielonymi. Mięso drobiowe to tragedia, już klienci sobie szepczą by u smakosza nie kupować kurczaka!
Wielka buła, ale niektóre kanapki puste w środku - może się nie opłaca? Klienci po nowym roku zostali przywitani podwyżkami, okej nie ma się co dziwić, ale czy nie można było się wstrzymać kilka dni. Zamiast mówić klientom wszystkiego dobrego w nowym roku, mówiłem o podwyżkach. Klienci się skarżą, że cena poszła do góry, a jakość w dół. Od nowego roku kurierzy muszą płacić 1 zł za jedną rolka (śmiech na sali), a nawet mieć własny papier i płyn do mycia pojemników na żywność (jeszcze większy śmiech na sali). Jak przestało działać oświetlenie w miejscu do pakowania to kurierzy musieli czekać kilka dni aż zostanie to naprawione i świecić własnymi telefonami/latarkiami, może szefowa czekała, aż kurierzy sami wymienią? Przecież ten biznes się nie opłaca, po co w ogóle to ciągnąć? Może by zamknąć jak się nie opłaca? Firmie mającej +/- 30 tyś zł obrotu dziennego...
To restauracji która się cieszy jak ma dzienny obrót 6-7 tyś, w ogóle nie opłaca się otwierać?
Bywały sytuacje, że gineły skrzynki z jedzeniem, szefostwo zamiast zamontować kamery obciążało menadżera co w efekcie finalnym znów spadało na kurierów...składka na skradziony towar...
Wracając do menedżera - można by się go czepiać, że taki nie taki - po dłuższym namyśle podziwiam go, że tyle lat tu wytrzymał, ciągle poniżany, nie szanowany i traktowany jak najgorsze popychadło.
Oczywiście bardzo często brakuje towaru, a klienci mają pretensje do kuriera. Nie będzie towaru jednego, drugiego dnia to następnego klient nie przyjdzie, wybierze konkurencje, a Smakoszowi podziękuje i w ten sposób spadają obroty na których przecież tak bardzo Ci zależy.
Gdy trafi się zepsute jedzenie to klient nie ma racji, nie wiadomo jak to się stało, a jak klient nie zostawi zepsutego jedzenia, oddajesz mu z własnej kieszeni.
Podsumowując nie polecam na dłuższy czas.
Widać że szefostwo traktuje Cię jak czarnucha. Nie zdają sobie sprawy jak bardzo ważna rolę świecenia oczami przed klientami odgrywa tu kurier.
Podzielam niżej wymienione opinie.