Na pracę się nie zdecydowałam, ale mogę powiedzieć kilka słów o rozmowie kwalifikacyjnej. Aplikowałam na stanowisko sprzedawcy w Warszawie. Rozmowa miała miejsce w kawiarni, z Panią z firmy, która nawet nie wiem kim była, bo przedstawiła się jedynie z imienia i nazwiska. Pierwsze pytanie - proszę opowiedzieć coś o sobie. Później standardowe pytania o naukę i doświadczenie, takie dopytywanie do CV. Byłam pytana o obecne miejsce pracy, co tam robię, jakie są tam stanowiska, co kto robi, co lubię robić a czego nie, jakie mam w tej pracy problemy, dlaczego chce zmienić pracę i dlaczego wybrałam akurat Parfois. Kilka słów zamienionych po angielsku, w celu weryfikacji czy dałabym sobie radę w galeriach takich jak Arkadia czy Złote. Choć aplikowałam do konkretnego sklepu, Pani ciągle mówiła o innym i w zasadzie moje preferencje mi odradzała. Nie dowiedziałam się w zasadzie jak funkcjonuje sklep Parfois i w zasadzie co się tam robi, o wszystko co usłyszałam musiałam sama się dopytać, dziwne. Padło pytanie jakich zarobków oczekuje, podałam kwotę, na co Pani się mocno zdziwiła, myślałam, że podałam za niską jak na ich progi (bo fakt, nie chciałam wyskoczyć z grubej rury i podałam niższe niż obecnie mam), jednak z opinii tutaj domyślam się, że jednak za dużą... . Gdy zapytałam czy takich mogę się spodziewać, ewentualnie jakie są 'widełki', bo zarobki różnią się od wyrobionych budżetów, Pani powiedziała, że ona nie wie dokładnie, że różne sklepy różnie zarabiają, i musiałaby sprawdzić paski z wynagrodzeniem, bo ONA NIE WIE. Aha... . Generalnie miałam wrażenie, że rozmowa jest bardzo chaotyczna, dodatkowo Pani była bardzo arogancka, kpiąco wypowiadała się o mojej obecnej firmie, wykpiła zarobki (że niby nikt nigdy tam premii nie widział), wykpiła klientów sklepu, funkcjonowanie ("jak to? Nawet kierownik musi u was czasem stanąć na kasie?!" ) itd itp. Bardzo słabe wrażenie Pani zrobiła na mnie, dodatkowo opinie tutaj przekonały mnie do tego, żeby zapomnieć o firmie. Przez pierwszy miesiąc jest umowa zlecenie, później o prace, ewentualnie jak obie strony są zadowolone to niby po tygodniu już można przejść na umowę o prace.