Ania12.02.2018 20:51
Inne
Pracowałam w Cubusie na północy Polski (nie chcę podawać miasta) jakiś czas i chcę podzielić się swoimi opiniami.
Zacznę od plusów:
*terminowe wypłaty
*przeceny na ubrania
I to w sumie tyle.
Przyszłam do pracy traktując ją jako dorywczą. Okazało się, że moje podejście było śmieszne dla niektórych współpracowników, bo jak ja mogę nie brać takiej pracy na poważnie?
Na samym początku atmosfera wydawała się naprawdę dobra, kierownik na początku powiedział, że są jak "rodzina". Niestety z czasem zauważyłam, że każdy obrabia każdego, a dłużej pracujący pracownicy mogą sobie pozwolić na więcej - pogaduszki z KIEROWNIKIEM w czasie pracy, który był bardzo chętny do plotek ze stałymi pracownikami, których traktował bardziej jak znajomych.
Na początku obiecano mi premię jeśli wyrobię jakiś tam określony cel. Pytałam się, czy premia obowiązuje od jakiegoś stażu pracy i dowiedziałam się, że po miesiącu mogę dostać premię. Chociaż niejednokrotnie wyrobiłam cel i kiedy go nie dostałam poszłam do kierownika, powiedział, że dostanę "następnym razem". Przez kolejne 1,5 miesiąca wyrabiając premię kilkukrotnie nie doczekałam się premii i odeszłam, nie czułam się traktowana poważnie.
Chociaż unikałam konfliktów jak ognia one cały czas tyczyły się mnie. Starałam się naprawdę dobrze pracować, robić co do mnie należy, a czasem komentarze i plotki, które do mnie docierały tyczyły się prywatnych kwestii i momentami były absurdalne i dalekie od prawy. Było to dla mnie mega śmieszne, zwłaszcza jak dotarło do mnie, że "odchodząc z Cubusa jestem mało ambitna" chociaż w przeciwieństwie do osoby, która to powiedziała studiuję dziennie dobry kierunek, chcę się rozwijać i mam plan na siebie. Jeśli chodzi o atmosferę było mega kiepsko, ale to zależy od sklepu, w którym się pracuje.
Oczywiście nie tylko ja byłam obgadywana, bo był właściwie każdy. Koleżanka wyszła do toalety to potrafili patrzeć na zegarek ile jej nie ma. Po Big Smile'u dowiedziałam się, że po wizycie przyjaciółki współpracownicy sprawdzali na paragonach, czy nie naliczyłam jej więcej niż te 30%.
Pamiętam jedną sytuację, która była dla mnie szczególnie szokująca. Jedna znajoma przyszła ze zwolnieniem lekarskim na półtora tygodnia. Po jej wyjściu już wszyscy wiedzieli, że dostała zwolnienie od psychiatry, a co więcej to kierownik wszystkim rozgadał.
Ogólnie praca ciężka, kiepsko płatna, no ale to w końcu sieciówka, dużo cwaniaków, spotkałam się nawet z wyścigiem szczurów. Jeśli ktoś jest twardy to polecam.