Niestety, firma mocno nastawiona na wyzyskiwanie swoich pracowników. Po kilku latach pracy (odejściu w tym roku) jako developer mogę to powiedzieć - wiem ile się płaci juniorom zaczynającym karierę i znam stawki które są brane od największego klienta za ich pracę. Dostają ok. 15-20% tej kwoty.
Poza tym ostatnia zmiana w zarządzie przekształciła firmę w typową korporację i zamiast rodzinnej atmosfery zrobił sie nieco korporacyjny (usunięte przez administratora).
Przykładowa (aczkolwiek najczęstsza) "kariera" nowego pracownika "dev" w tejże firmie:
1. Odkrywasz Lingaro na targach pracy w swojej uczelni, jesteś zachwycony tym co widzisz. Polska firma oferująca zatrudnienie bez doświadczenia zawodowego, obiecywany rozwój i ciekawe projekty.
2. Pełnia szczęścia, faktycznie udało się dołączyć. Pensja co prawda chyba nieco mała ale wynegocjowana większa po okresie próbnym. Poza tym pakiet medyczny i wciąż obiecany ciekawy projekt. Nie bardzo masz doświadczenie z innymi firmami, więc uznajesz, że tak jest wszędzie.
3. Po miesiącu projekt okazał się bagnem w którym jedyne co robisz to czytasz dokumentację rozwiązania, mając wrażenie, że sam byś to lepiej napisał, lub poprawiasz w kodzie jakieś proste rzeczy. Dopytujesz kolegę który tam jest od dawna dlaczego tak to wygląda, słyszysz że klient chce tanio dodawać nowe funkcjonalności więc tylko się dokłada łaty zamiast poprawiać. A poza tym nie czytaj dokumentacji bo nie ma czasu jej dokładnie pisać.
Nie poddajesz się, zrewolucjonizujesz ten projekt i poprawisz albo odbębnisz swoje i się przeniesiesz.
Miałeś też już pierwsze TTB, napiłeś się na koszt firmy i masz zapowiedziane wyjście integracyjne ze swoją domeną. Koledzy też w porządku, nawet w fifę pograłeś. Pięknie.
4. Po 3 miesiącach okres próbny się kończy, trochę martwi że zaraz koniec umowy i nikt nie rozmawiał z Tobą. Jednak nie przejmujesz się, miałeś same dobre opinie, a stawkę masz wytargowaną. Umowa to czysta formalność.
W końcu - spotkanie z managerem 3 dni przed końcem umowy, mówi że niestety nie szło Ci dobrze (mimo że na wcześniejszych spotkaniach mówił odwrotnie) i daje Ci umowę. Oglądasz ją i ku Twojemu zaskoczeniu jest ta sama stawka co masz. Ze łzami w oczach mówisz, że nie podpiszesz i żegnasz się z firmą. Przyjmuje decyzję zapewniając, że też się z tym źle czuje. Pogada z HR.
Po 2 dniach, ostatniego dnia umowy jest spotkanie - teraz szczęśliwy z uśmiechem mówi, że udało się. Jest podwyżka i daje do podpisu. 1 zł/h więcej. (usunięte przez administratora)Jesteś wściekły, że na nic ustalenia z rozmowy. Ale musisz podpisać, od rodziców już nie masz pieniedzy na studia a i jeść coś trzeba. Szczęście, że akademik jest a nie wynajem.
5. Kolejne pół roku - widzisz że z ciekawego projektu nici. Byłeś po podwyżkę, usłyszałeś że niestety słabo Ci idzie i że dużo rzeczy zrobiłeś źle, no ale się dowie od HR czy może coś symbolicznie dać. Dzień po tym mówi, że złe HR odmówiły ponownie a tym i "jego też zdenerwowały bo zasługujesz", nic nie zrobisz. Staraj się dalej bo świetnie Ci idzie! (Tak, przez dzień się zmieniło)
6. Kolejne pół roku, 15 miesięcy w firmie.
- Podwyżki nie było i nie ma, obiecują jednak awans, raz już go przełożyli ale może teraz się uda.
- Ze zmiany projektu nici - nie ma kim Cię zastąpić, nikt nie chce być w tym (usunięte przez administratora) Zaciskasz zęby i czekasz na okazję zmiany. Jest nadzieja, kolega który tam był odchodzi z firmy i go zastąpisz, wdrożysz nieszczęśnika na swoje miejsce i zmienisz.
- Studia zaniedbałeś, jak kolega odchodził pracowałeś za dwóch i uczyłeś się dopiero aplikacji gdyż wcześniej nie miałeś tam nic ambitnego. Ostatnie 3 miesiące pracowałeś po 230h, w każdy weekend. Poprawka murowana.
Teraz już nawet darmowe piwa w miesiącu czy litry alkoholu w open bar na imprezach firmowych nie osładzają tej szarej rzeczywistości w firmie w której byłeś niegdyś tak zakochany.
Już wiesz, że wszyscy wokół mają to samo i rozumiesz starszych pracowników którym tak się dziwiłeś na początku, że odchodzą.
7. Po 3 miesiącach dostajesz ofertę pracy, spełniasz wymagania, przeszedłeś rekrutację i od ręki dostajesz niemal 2x więcej netto, i to na umowie o pracę, nie o dzieło. Zadowolony idziesz do managera poinformować, że odchodzisz. Dzień później wraca do Ciebie z odpowiedzią że dadzą Ci awans i nieco większą stawkę niż tam. Decyzję masz dać jutro.
Dalej nie będę kontynuował, są tutaj dwa typy osób.
- Te które nie zgodziły się i odeszły po ok. 1-1,5 roku
- Te które spędziły tam kilka lat i wszystkie awanse/podwyżki miały w ten sam sposób - grożąc że odejdą.
Ci najbardziej wredni pracownicy którzy odnajdują się świetnie w wyścigu szczurów i nie mają problemów z podrzucaniem innym świń etc. z reguły prędzej czy później trafiają na stanowiska liderskie/managerskie i gnoją innych, reszta odchodzi.
BTW. To nie jest moja historia, moja wyglądała nieco inaczej, a ta jest bazowana na moich obserwacjach i dyskusjach z innymi pracownikami. To najczęstszy schemat (przynajmniej w sekcji w której byłem).