Niestety nie mam,nie byłem nigdy w Holandii w innych celach niż turystycznych.
A co do Bastiana i Twoich zarzutów. Wchodzę na GoWork od czasu do czasu jak sobię 'przypomnę' i czytam komentarze na temat pracodawców u których pracowałem.
Pozwolę sobie na nutkę szczerości i prosiłbym o dokładne przeczytanie.
Piszę tutaj i wypowiadam się, NAJSPRAWIEDLIWIEJ I NAJOBIEKTYWNIEJ jak potrafię.
Wiesz co tak na prawdę,mnie skłania że mam ochotę tu naskrobać parę zdań?
Ja zdaję sobie sprawę,że praca w MM to nie spełnienie marzeń,to nie idealna praca,sielanka,szmal w milionach.
I chciałbym powiedzieć,Ci i innym,że boli mnie postawa ludzi,polaków - którzy wyjeżdzaja na farmę. W żadnym stopniu nie mówię,że na farmach jest idealnie i pięknie,ale trzeba czasami pomyśleć.
Będąc szczerym jakie typy osób przylatują na farmę?
Potrafisz odpowiedzieć?
Są typy osób jak JA,młody z potrzebą usamodzielnienia się,bez perspektyw na większe siano w Polsce,więc byłem tu i tam,żeby mieć coś więcej w życiu niż parę złotych. Są typy,które nie radzą sobie w Polsce. Są osoby,które chcą szybko dorobić np. do kredytu. Są tacy,którzy w ogóle mają porażkę w życiu. Nie odbierzcie mnie,źle. Nie mówię,że ludzie na farmach to jakaś zgraja nieudaczników,nie oto chodzi :) Sam na farmach poznałem wielu fajnych ludzi i utrzymuje kontakty do dzisiaj. Po prostu chodzi mi o to,że nie wyjeżdzają na farmę ludzie sukcesu i bogacze.
Bo raczej nie chcesz mi powiedzieć,że na farmę jedzie wyselekcjonowana kadra,bo lepszych szkołach i z pięknymi zawodowymi papierami. Którzy mają perspektywy na dobre finanse w Polsce,ale woleli jednak 'zasmakować zagranicy'?
Więc o Co mi chodzi? Jak jechałem ja na farmę,to z góry założyłem,że będzie trzeba pracować i nie będzie obijania. Czemu? Bo jadę do obcego kraju,jestem gościem.. i kur.. złota zasada. NIKT NIKOGO NIE CIĄGNIE TAM NA SIŁĘ I NIKT NIKOMU NIE KAŻE TAM PRACOWAĆ. Dlatego,mega narzekanie na wszystko jest mi obce.
Po drugie,spojarzłem na to z tej perspektywy - lecąc do kanady. MM oferuję mi COŚ - płaci za bilety w dwie strony do Kanady,załatwia formalności i jeszcze wynajmuje mieszkanie (fakt,że częściowo przez to,że prawo to wymuszą,ale to nie zmienia faktu). Powiedzcie sobie szczerze,ilu z tych 50-60 Polaków będących w Kanadzie - poleciałoby tam samemu wykładając kasę na bilety i musząc potem tak ogarniać samemu prace? Dla wielu osób,to okazja i mogli zrobić z nią co chcieli - pokombinować zostać tam,znaleźć inną pracę. Pozwiedzać Kanadę czy odłożyć parę dolców,każdego indywidualny wybór,ale nie powiedzie mi,że to nie była 'fajna okazja'.
I teraz po nakreśleniu tego obrazu,co mnie najbardziej boli. To,że niektórzy ludzie,mieli roszczeniową postawę i nie potrafi spojrzeć na temat obiektywnie. Tylko dajcie,a czemu tego nie ma,mało godzin w pracy źle,za dużo źle. Autobus do pracy ogarnięty - źle,bo to i tamto. Zaś w Szkocji,transport we własnym zakresie - źle bo trzeba samemu ogarnać. A to źle,tamto źle,a to powinni i hu..
Przypominam sobie tam historię, np. przyjechała jakaś para na farmę(On chyba 28 ona 22l). Przyspieszone szkolenie przeszli w 3 dni (sama teoria i pierdu pierdu,normlanie i szkolenie za moich czasów tydzień). Zaczeli pracować z nowymi na domku,dziewczyna strasznie narzekała. Drugi dzień ich 'normlanej pracy' szedłem za nimi,on ją przytula i mówi,że da 'radę' 'jeszcze musisz dzisiaj wytrzymać'. (A tak na prawdę nic złego się nie działo,a w domku było multum ludzi i praca szybko szła,luzik był). Po tych dwóch dniach normalnej pracy,rozpowiadali jak obsmarują w internecie firmę i że napiszą gdzie się da żeby ludzie nie przyjeżdzali i się zwolnili,do pracy po prostu nie przyszli.
Kur.. i tak sobie myślę,że ktoś kto nawet nie potrafi przepracować czasu,żeby się na powrót zwróciło,a z pracy rezygnuje po 2 dniach,po prostu nie przychodząc do pracy. I myślę,że potem wchodzi na internet i wylewa swoje żale. Bez obrazy,ale jak laska nie pracowała nigdzie w Polsce,to może i było dla niej ciężko bo pracować też trzeba się nauczyć. A co to za facet z nią był,co nie potrafił nawet sprawy w swoje ręce wziać i najłatwiej było im spieprzyć do polski po paru dniach,tracąc tylko przy tym kasę. To wchodzę i komentuję,rzetelnie i OBIEKTYWNIE - staram się być jak najbardziej rzetelny w tym co piszę.
Jak ktoś pracował na farmie,to niech sobie przypomni - ile razy,ktoś przychodził nawalony do pracy. Ile razy ktoś olewał pracę i w ogóle czasami nie przychodził. Ile razy ktoś mimo,świadomości że zamiast pracować się obija i grozi mu zwolnienie - miał to w dupie i jeszcze zamiast 'trochę się przyłożyć' to wyj..bane miał.
A wiecie czemu to robię? Bo jest pełno osób,co ma obawy czy wyjechać - wchodzą i szukają informacji. Co mają myśleć,jak tak para jak ta wyżej wylewa swoje pomyję w inte