Pracowałam na produkcji, głównie przy taśmach. Do obowiązków należało pakowanie lodów do korytek/kartoników, sprzątanie pod koniec zmiany, pilnowanie czy wszystko gra z maszynami (jeśli nie grało to zajmowali się tym starsi stażem pracownicy). Czasami, gdy nie działały maszyny lub była przerwa w produkcji czyściliśmy wszystko dokładniej (maszyny, podłogi w całej fabryce, miejsca rzadziej sprzątane). Nie na wszystkich działach mówiono mi co mam dokładnie robić, zdarzało się, że musiałam sama wymyślać sobie zadanie. Parę razy zdarzyło mi się pomóc magazynierowi przy prasokontenerze (wyrzucałam wtedy śmieci, wbrew pozorom bardzo przyjemna praca i była to miła odskocznia od taśmówki). Pracowałam głównie na jednym dziale, czasem zdarzało mi się być na innych. Praca dosyć prosta, niewymagająca specjalnych umiejętności, choć pierwszego dnia przy taśmach nie było wcale tak łatwo, jak myślałam że będzie. Nie jest zimno, czasami jest wręcz za ciepło. Ludzie w większości mili, ale to zależy od działu. Trochę Polaków, trochę Ukraińców. Praca na umówię o pracę tymczasową, 2300 netto, wypłata w terminie. Zapewniony dojazd z okolicznych miast, miasteczek, wsi. Z Gdańska Wrzeszcza w pierwszą stronę autobus odjeżdżał 40-50 minut przed rozpoczęciem pracy, powrót trwał krócej, ale z tego co wiem to niektórzy jeżdżą nawet dłużej, więc to niestety na minus jak się mieszka daleko, bo wychodzi ze w pracy spędza się nawet 10 lub więcej godzin. Po miesiącu pracy możliwość zakupów w dobrych cenach ze sklepiku z produktami Unilever, niestety nie zawsze jest wszystko dostępne. Strój roboczy wraz z butami dostaje się na miejscu. Lody w trakcie zmiany, oczywiście na przerwach można jeść. Zdarzają się smaki, których jeszcze nie widziałam w sklepach.