Jestem byłym pracownikiem. Z ciekawości weszłam zobaczyć co piszą na forum o Sohbi, mojej byłej pracy. Stwierdzam że większość to prawda i jak najbardziej rozumiem zbulwersowanie pracujących tam nadal osób bo i ja miałam takie myśli.
Pracowałam w biurze dłuższy czas. Kilka miesięcy temu odeszłam ponieważ wreszcie udało mi się znaleźć lepszą pracę.
Powiem jak to wyglądało z mojej perspektywy:
Ludzie w biurze jak i na produkcji są w porządku. Poznałam dobrze obie strony. W biurze pracowałam na codzień, a na produkcję często byłam wysyłana do pomocy przy prasach/przeglądaniu, naprawianiu części/klejeniu kartonów.
Wiem że jest to praca na produkcji i jest to praca fizyczna, ale po prostu czułam się jak niewolnik. Przeważnie i tak byłam oddelegowana tylko na przykładowo 4 godziny, ale te 4 godziny to było piekło. Nie wiem jak ktokolwiek może pracować w takich warunkach na codzień. Tłumaczę co było moją główną bolączką:
-Znudzenie, zmulenie, znużenie. Po prostu czułam się jak robot który ma robić bez przerwy to samo. Przykładowo przeglądanie i naprawianie części, wyciągasz część z dużego kartona, oglądasz, szlifujesz(najgorszymi pilnikami pod słońcem), odkładasz, bierzesz następną i tak do usranej śmierci.
-Druga sprawa to ból nóg. Ciągłe stanie w miejscu jest jak tortura. Człowiek przestaje z nogi na nogę. W momencie gdy podparłam nogę o rant stołu by móc choć na chwilę ją odciążyć (robiłam to instynktownie, bo po prostu ciało szukało jakiejś ucieczki), przyleciał kierownik produkcji i stwierdził że nie mogę tak stać bo wygląda to źle i że stół może się złamać (no kurwa, serio...). Nadal nie pojmuję dlaczego nie podstawią osobom wykonującym taką pracę nawet stołków barowych, takich wyższych bez oparcia, byle tylko móc na jakiś czas odciążyć nogi. Bo praca w trybie stojącym w miejscu to jest jak tortura. Przerwa 5-minutowa nie wiele daje.
Taka praca w połączeniu ze znużeniem spowodowanym syzyfową pracą powoduje że nie myślę o niczym innym jak tylko o bólu nóg i kręgosłupa, bo tylko to czuję w tym momencie i przekłada się to na zmniejszoną efektywność mojej pracy. Pamiętajcie że człowiek by pracować musi czuć się dobrze, szczęśliwie i musi czuć się potrzebny. A nie zaszczuty jak niewolnik i zmuszany do pozycji w których cierpi.
-Do tego wszystkiego dochodzi potworny hałas. W innych firmach mają coś takiego jak bariery wokół maszyn które niwelują hałas w ogromnym stopniu. Obecnie nie można nawet wymienić słowa bez krzyku(i tak ciężko niektórych zrozumieć). A człowiek zamknięty w pozycji stojącej, przeglądający w samotności części przez 8 godzin w ogromnym hałasie nie może mieć zdrowej psychiki po godzinach pracy, bo po prostu czuje się jak po jakimś armagedonie.
Rozwiązania jakie powinna wprowadzić firma to według mnie: Bariery wygłuszające przy prasach, stołki(typu barowego) dla pracowników. Nie każdy by ich używał, każdy kto by chciał sobie podsunie na jakiś czas. Do tego po wygłuszeniu hali puścić w różnych miejscach radyjko, by chociaż coś w tle grało i umilało czas ludziom.
Teraz skupmy się na pracy w biurze. Jest ona oczywiście bardziej komfortowa, ale ma także ogromne wady.
-Główny kierownik produkcji (T.Ch) nie ma pojęcia o kontaktach międzyludzkich oraz ma bardzo niezdrowe podejście do "podwładnego". Zatrudniając specjalistę (np do projektowania tłoczników) daje mu jakieś konkretne wytyczne i mówi do niego, cytuję "Jeśli coś wydaje ci się źle przemyślane to przyjdź do mnie i ja ci wytłumaczę dlaczego się mylisz". Warto czasem posłuchać specjalisty i dać mu pole do popisu a nie zamykać w klatce i podcinać mu skrzydła. Często jego pomysły są idiotyczne i mijają się z praktycznością. Proszę zwrócić uwagę że to jest tylko przykład.
Do tego wymiana oleju na bardziej toksyczny, śmierdzący, podrażniający oczy i drogi oddechowe tylko po to by zaoszczędzić jakieś grosze na litrze oleju i tym samym przypodobać się japończykom których i tak ma już owiniętych wokół palca to jest SKANDAL i nadaje się to do państwowej inspekcji pracy.
-Pan kierownik produkcji o którym często piszą tutaj ludzie (D.U) jest człowiekiem z którym można się dogadać i zrozumieć. ALE, jest on zaszczuty przez osobę nad nim (wyżej wymienioną) i nie ma za bardzo wpływu na jego pomysły i wytyczne. Nie potrafi powiedzieć przełożonemu wprost, że może niektóre pomysły nie nadają się na wprowadzenie, bo po prostu pracownicy będą czuli się gorzej. I to jest jego problem w tej firmie. Przez to nienawiść pracowników przelewa się na jego osobę. Zwróćcie uwagę, że lata po hali jakby miał motorek w tyłku i wszystko kontroluje, bo wie że "wielki brat patrzy".
-Kierownik narzędziowni (A.Z) jest nieodpowiednią osobą na tym stanowisku. Nie potrafi zarządzać ludźmi, na spotkaniach projektowych zapytany o cokolwiek odpowiada chamsko, gburowato, z fochami. Nie nadaje się do współpracy w grupie.
Głównym problemem jest polska kadra kierownicza, która owinęła sobie japońców wokół palca. Sam Pan Otsuka jest świetnym człowiekiem nie świadomym ogromu problem