Cześć! :)
Mam nadzieję, że jeśli ktoś szuka informacji o firmie to moja opinia będzie pomocna, postaram się być w miarę obiektywny, chociaż ocenić mogę tylko przez pryzmat moich doświadczeń.
Nie pracuję w firmie już od jakiegoś czasu, a moja przygoda z IMAR trwała rok. Pracowałem w Krakowie w sąsiedztwie znanego cmentarza na infolinii technicznej Neostrady. :)
A więc do rzeczy:
Pracę poprzedza długie, bo prawie miesięczne szkolenie, gdzie sami musicie zapewnić sobie dojazd. Samo szkolenie jest...no cóż, raczej takie jak przygotowanie do egzaminu na prawo jazdy - niby coś tam Was uczą, a rzeczywistość jest bardzo brutalna w konfrontacji ze szkoleniem "na sucho". Osoby prowadzące szkolenie - bardzo sympatyczne z którymi można pośmiać się i porozmawiać, ale niestety nie wszyscy mieli dar do przekazywania wiedzy. Chociaż tak jak już wspomniałem - prawie wszystko czego dowiedziałem się na szkoleniu było bezużyteczne na słuchawce. Później tylko badania, które chyba każdy przechodzi co by mu nie było (nie wnikam dlaczego :p) i od razu zaczynacie pracę. Umowy są - jak ktoś wspomniał MIESIĘCZNE i są UMOWAMI O PRACĘ NA 0,5 ETATU Z DOPEŁNIENIEM. Może napiszę o problemach jakie się z tym wiążą:
- umowę musicie podpisać co miesiąc, więc jeśli np chorujecie jest to tylko dobra wola koordynatora czy podpisze z wami umowę później czy nie. Wtedy świadectwo pracy jest rozbite na bezsensowne okresy, na przykład: dwa miesiące na jednym świadectwie, kilka dni później kolejny okres na nowym świadectwie pracy
- jest możliwość, że jeśli komuś z IMARu nie spodobają się wasze wyniki po prostu nie przedłużą Wam umowy. Nie ma się co oszukiwać - to korporacja i nikt z pracodawców nie zżywa się z pracownikami. Liczy się tylko wynik i wskaźniki. Byłem świadkiem przypadku, gdzie niezadowolony klient był przyczyną utraty pracy przez jednego z moich kolegów. Ot tak, bo jest pełno chętnych żeby zapełnić to miejsce,
- O ile na początku można było wyrobić te 160 godzin, czasem nawet trochę więcej to o tyle z czasem te godziny były masowo obcinane. Po 5,6 miesiącach wraz z osobami z grupy z którymi zaczynałem pracę miały zagrafikowane ok. 90-100 godzin. Jasne, jest to zgodne z umową, ale trzeba odpowiedzieć sobie samemu czy 700-800zł podstawy to kwota z którą bylibyście w stanie przeżyć miesiąc. I niestety jest to coś z czym też trzeba się liczyć. Ale są też miesiące gdzie podstawa to 1300zł, jeśli uda wam się jakimś cudem zdobyć nadgodziny. :)
Sama praca jest bardzo trudna. Jest to związane z tym, że nawet jeśli ktoś przedtem pracował na słuchawce, ale nie zajmował się Neostradą i nie wie jak wszystkie systemy/procedury działają - musi się tego wszystkiego nauczyć. A nauka niestety jest w trakcie obsługiwania klientów.
Pracowałem rok, a codziennie potrafili zadzwonić do mnie ludzie z nowymi problemami na które ja musiałem znać odpowiedź, a do których w żaden sposób nie byłem przygotowany. Po prostu uczyłem się w trakcie. I jak dla mnie to było ok, bo sprawiało, że praca nie była kompletnie monotonna, a codziennie dowiadywałem się czegoś nowego. :]
Z czasem dochodzi więcej obowiązków, coś co jest nazwane "szkoleniem", ale tak na prawdę nikt nie szkoli tylko znów rzuca na głęboką wodę, żeby nauczyć sie już w trakcie obsługi. tym sposobem dochodzi więcej i więcej obowiązków i bardziej niezadowolonych klientów, a zarobki macie takie same. No ewentualnie zwiększa się szansa, że będziecie mieli więcej godzin w grafiku bo akurat potrzebują kogoś na kolejce TV.
Początek jest najgorszy. Szczególnie jeśli trzeba trzymać klienta na linii żeby dowiedzieć się czegoś w kwestii formalnej, jego zamówienia czy ewentualnie jak rozwiązać problem. Niestety trafiają się tak bzdurne rzeczy, że czasem osoby doświadczone, które miały za zadanie nas asystować same nie wiedziały co zrobić.
Często po prostu nie da się nic zrobić, a konsultant jest linczowany za błąd w systemie czy błąd ludzki, który nie jest z jego przyczyny. I to przekłada się później na negatywne wyniki za które jeszcze bardziej dostaje się "po pupie".
Kierownicy próbują pomagać, ale niestety ich słowa często nie mają szansy sprawdzić się w rozmowie z klientem, więc z reguły doradca jest zdany na samego siebie.
Czasem rozmowy mogą trwać 2-3 godziny z winy tego, że np klient nie ma zielonego pojęcia o tym co robi, a co trzeba mu wytłumaczyć. I za to też się obrywa.
Jeśli chodzi o grafik to ja akurat miałem spoko koordynatora - zawsze mi go zmienił jeśli potrzebowałem i ustalał mi w miarę podobny do tego o jaki prosiłem. Generalnie Pan K. jest spoko jak dla mnie.
Płaca zawsze była wypłacana 10, czyli IMAR zwleka do samego końca z wypłatami, aby zachować zgodność z umową. No ale zawsze wypłaty były.
Problem był z wypłatą pieniędzy za szkolenie, bo o te musiałem się upomnieć, ale w końcu też je otrzymałem.
ważna rzecz to jeszcze sprzedaż