Pracowałem tam kilka lat, już nie pracuję. Powiem tak: da się tam wytrzymać chociaż po pewnym czasie (raczej krótkim) trzeba umieć w sobie wyrobić kompletną obojętność na wszystkie oczekiwania.
Generalnie ostatnio sporo się zmienia na gorsze i dużo nawet starych pracowników odchodzi. Na lepsze, na przestrzeni kilku lat zmieniło się tylko to, że po medialnej awanturze 2 czy 3 lata temu przestali zapraszać na "przymusowe nadgodziny". Teraz tylko pytają, czy ktoś chce zostać dłużej albo przyjść w dzień wolny, przymusu nie ma i konsekwencji z odmowy też nie. Umowy są dalej na 0.5 albo 0.75 etatu (ale z dopełnieniem więc pracuje się jak na pełen, zabezpieczają się na wypadek mniejszego ruchu) praca przez outsource na czas określony za minimalną krajową. Podobno można dostać normalną umowę ale osobiście nie spotkałem takiego co by dostał :)
W samym trybie pracy jest burdel i nikt chyba do końca nie ogarnia co tam się dzieje. Wprowadzono auto-answer, więc po rozmowie po 30 sekundach wpada odbiera się auomatycznie następna, jak akurat konsultujesz się z kimś na stanowisku obok to pech ;)
Poważnie nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś może dawać z siebie cokolwiek w tej pracy po kilku miesiącach. Za to jeśli olewasz, masz raj. Są parametry do zrobienia, ale jak nie zrobisz to co najwyżej opieprz od kierownika i to taki bardziej z przymusu. Grafik jest ale też można chodzić jak się podoba, masz na 8mą ale chcesz przyjśc na 14tą? Po prostu tak robisz, pies z kulawą nogą tego nie zauważy, a nawet jeśli zauważy to nikt się tym nie przejmie. Chcesz wyjść godzinę wcześniej? Możesz pytać, czasem się uda, a jak nie to po prostu wychodzisz, tym też się nikt nie przejmuje. Nie chce ci się odbierać? Przełączasz się na jakiś tryb gdzie rozmowy nie wpadają i robisz co tam chcesz choćby i przez pół dnia. Możesz w ogóle nie przyjść do pracy, będziesz miał NN i tyle, nikt ci nic za to nie powie.
Rozmowy jak rozmowy, klienci są różni i tak jest w każdym CC. Jak trafisz na sprzedaż masz całkiem fajnie, sporą premię można dorobić i cele wcale nie są jakieś nierealne. Ale sprzedaż to elita i mało komu udaje się tam załapać. Najgorzej trafić na technikę. O sprzedaży zapomnij, dzwonią głównie ludzie niezadowoleni, że coś nie działa, raczej nie w nastroju do kupowania kolejnych ofert. Będziesz obsługiwał wszystko co popadnie, bo technika to taki chłopiec do bicia, najtrudniejsze rozmowy, musi obsługiwać wszystko inne i każdy kto nie wie jak się zabrać za jakąś sprawę, przerzuca klienta na technikę, żeby mieć go z głowy i niech kto inny się martwi.
Ludzie są bardzo w porządku. Zawsze jest ktoś, kto pomoże, większość bardzo przyjaźnie nastawiona, wiadomo, są wyjątki ale tak będzie zawsze. Złego słowa nie powiem też o kierownikach. Pewnie, jest kilku totalnych oszołomów (zwłaszcza jedna taka pani U.), którzy poza swoją świętą korpo-misją świata nie widzą ale znakomita większość to bardzo pomocni, wyrozumiali i po prostu fajni ludzie. Większość kierowników też jest na outsource, zarabiają niewiele więcej od konsuli więc nie czarują rzeczywistości. Wbrew temu co niektórzy mogą twierdzić, w tzw. SL też w większości pracują spoko osoby, z którymi zazwyczaj da się po ludzku dogadać.
Ogólnie jeśli nie ma się lepszego pomysłu to można tam popracować. Na pewno zapewnia spore doświadczenie i obycie w obsłudze klienta. Przez pierwsze parę miesięcy nie jest źle, nie polecam zostawać dłużej bo rutyna i ogólny absurd tego co tam się nieraz dzieje mogą doprowadzić do depresji.