Pracowałem w Orange w call center w Lublinie prawie 6 lat do połowy 2017r. Zaznaczę, że w dziale klientów biznesowych, bo to istotne. Tak to wygląda z mojej perspektywy. Początkowo byłem zatrudniony przez agencje zewnętrzną na ¾ etatu z dopełnienienem do pełnego, jeśli firma ma taką potrzebę. To były jeszcze czasy tzw., umów śmieciowych. Obecnie z tego co się orientuje agencja podpisuje od razu umowę na rok, ale nadaj jest to ¾ etatu z opcją dopełnienia. Po prawie 3 latach dostałem etat już stricte od Orange. Kiedyś o to było ciężko, ale jak odchodziłem to takie etaty niektórzy dostawiali już nawet po roku.
Zarabia się z 3 źródeł: podstawa + prowizja od sprzedaży + premia za wyniki jakościowe.
Podstawa to minimalna krajowa liczona jako stawka za godzinę. Na etacie Orange było 1800 netto. Prowizja od sprzedaży wypłacana była co miesiąc ( na etacie kwartalnie ), oczywiście jeżeli zrealizowałeś postawione cele sprzedażowe. Premia z wyniki jakościowe jest wypłacana kwartalnie wynosi jakieś 400-600zł netto i uzależniona jest od twojego poziomu obsługi klienta. Liczy się głównie to jak szybko załatwisz sprawę ( czas rozmowy ) jak oceniają cię klienci w ankietach ( również jak oceniają firmę ), czy klient zadzwoni ponownie z tą samą sprawą w ciągu kilku najbliższych dni, czy większość spraw reklamacyjnych jesteś w stanie załatwić od ręki itp. ( można też nie dostać nic, jeśli za dany kwartał nie wyrobiłeś tych parametrów na odpowiednim poziomie). W najlepszym okresie wyciągałem na etacie jakieś 2500 netto licząc już razem z prowizjami i premiami i uśredniając miesięcznie. Czasem trochę więcej, czasem trochę mniej. Ale jeszcze raz zaznaczę, to było w najlepszym okresie, kiedy byłem już doświadczonym konsultantem.
Atmosfera zawsze była dobra. Nie mogę powiedzieć złego słowa. Kierowników, a kliku ich w tym czasie miałem, wspominam bardzo dobrze. Nigdy z nikim nie miałem problemu. Byli wymagający ( bo też sami mają ciśnienie z góry ), ale żadnego mobbingu na pewno tam nie odczułem. Jak coś było nie tak, to się siadało i wyjaśniało.
Sama praca no to już jest niestety harówa. Trzeba mieć dystans do wszystkiego i panować nad emocjami, bo klienci bywają różni. Nie jest na pewno tak, że każdy klient po kolej jest chamski. Większość rozmów jest w miarę normalna, niektóre nawet sympatyczne, ale na 10-15 powiedzmy 1-2 s…synów się znajdzie. Jest też sporo rozmów reklamacyjnych ale też nie zawsze oznacza to, że będzie niemiło.
Początki są ciężkie bo jest cała masa rzeczy do ogarnięcia. Promocje, pakiety, usługi. Na obsłudze technicznej również, obsługa telefonów, instalacje modemów itd.. Sporo różnych programów, każdy do czego innego, do umów , do obsługi do zasięgu itd. Oceniam, że trzeba jakieś pół roku żeby samodzielnie radzić sobie z większością spraw lub w razie czego wiedzieć gdzie szukać pomocy i jak się zachować. ( nie jest też tak, że zostajesz na dzień dobry zostawiony sam sobie – jest opiekun sali który pomaga w razie co).
Czas pracy. Pracuje się między 6 a 22, po 6 do 10h w różne godziny i w różne dni, również w weekendy (oczywiście przy 5 dniowym tygodniu pracy i średnio 168h miesiącu przy pełnym etacie). Niestety pracuje się też w dni świąteczne, choć nie jest to regułą. Na kolejny miesiąc zawsze zgłasza się preferencje co do grafika jeżeli chodzi o dni które chcemy mieć wolne. W miarę możliwości są one uwzględniane, ale z tym już różnie bywa. Są natomiast możliwości zamianek dni wolnych z innymi pracownikami. Denerwująca może być praca na tzw. środkowe zmiany 10 do 18, czy 12 do 20, bo rozwalają ci cały dzień, mam nadzieje, że tego w końcu zaniechali.
No i na koniec legendarne przerwy. Przysługuje ci 5 minut przerwy za każdą przepracowaną godzinę plus 30 min przerwy grafikowej na 8h pracy i bodajże 15 na 6h. Bzdurą jest, że jak ci się chce do kibla to musisz czekać ileś tam, bo przed chwilą zacząłeś pracę albo minęło dopiero 30 min od ostatniej przerwy od monitora. Przecież się nie zesrasz w gacie. Jak trzeba było iść, to się szło. Ważne żeby to było w granicach rozsądku. Nigdy nie miałem z tym problemu i nie musiałem się jakoś szczególnie tłumaczyć.
Podsumowując na pewno nie jest to praca marzeń, ale jest to cenne doświadczenie, zwłaszcza jeśli to twoja pierwsza praca. Sporo można się tam nauczyć jeśli chodzi o sprzedaż, umiejętności interpersonalne panowanie nad stresem i emocjami. Polecam iść na technikę, bo to jednak bardziej rozwija niż płatności, reklamacje czy sama sprzedaż i przydaje się na co dzień.