Pracowałem w miejscowości Kwasiny przez agencję Strojirny K&K przez ponad 2 miesiące od października do grudnia 2007.
Zarobki 80 koron na godz, ale np odliczają przerwę śniadaniową - i dniówkę liczą 7 i pół godz a nie osiem. W praktyce miesięcznie wychodzi to ok. 1600 -1700 zł.
Czy komuś się opłaci pracować za te pieniądze musi sam ocenić
Pracować tam można tylko przez jakąś agencję jak KK lub LACH – Polak nie może zatrudnić się bezpośrednio w Skodzie bez pośredników. Umowę dostałem po ponad miesięcznej pracy – miało być po tygodniu i bez polskiego tłumaczenia. W zakładzie nie ma za darmo nawet wody mineralnej do picia. Pensja jest wypłacana za dany miesiąc dopiero pod koniec miesiąca następnego. Mogą z ciebie zrezygnować w każdej chwili jak np nie dajesz sobie rady - natomiast ty masz ich poinformować o chęci odejścia z kilkudniowym wyprzedzeniem. Jak cię zwalniają nie wypacają ci grosza kasy, nawet tej która ci się należy tylko masz czekać niewiadomo ile, bądź wciskają ci kit byś ponownie przyjechał po wypłatę do Czech i to do centrali firmy w Mladej Bolesław –w następnym miesiącu , jakiś horrendalny absurd - że niby ktoś mieszkający kilkaset kilometrów daleko ma do nich jechać po wypłatę.
W praktyce to myślę ,że oni oszukują i na ogół nie wypłacają kasy osobom które wyjechały do domu.
Kolega, którego zwolnili w październiku po dwóch tygodniach pracy , bo nie dawał sobie rady do dziś czyli do końca grudnia nie dostał należnych pieniędzy.
Godziny rozliczane są nierzetelnie - wiele osób twierdziło, że nie zgadza się im ilość przepracowanych godzin - możliwości reklamacji raczej mizerne. Ubezpieczenie pracownicze jest w dużym stopniu fikcją - jak kolega zachorował na grypę to zamiast do lekarza powiedziano mu że w drodze łaski dostaje jeden bezpłatny dzień wolny, a pojutrze ma być w pracy, bo inaczej jest zwolniony. Pracę zaczyna się bez jakiegokolwiek badania lekarskiego – tak jak na czarno. Praca na ogół ciężka, normy wyśrubowane, tak że niektórzy nie dają rady, zależy jednak od stanowiska. Osoby najlepiej dające sobie radę zachęcane są do nadgodzin – są tzw poczasy, czyli delikwent po swojej zmianie zostaje na kolejną – czyli zapieprza 16 godzin po kolei – oficjalnie to chyba niezbyt legalne, ale nikt tym się zanadto nie przejmuje. Jedyną atrakcją takich 16tek jest to że dostaje się od razu część kasy – czyli dokładnie 540 koron, dlatego sporo osób spłukanych decyduje się na to, mimo kiepskich pieniędzy.
Zakwaterowanie w schronisku górskim za darmo, niestety ponad 20km jazdy w górach od zakładu, do przystanku trzeba było dojść prawie kilometr - z górki lub z powrotem pod górkę, autobus odjeżdżał ponad godzinę przed rozpoczęciem pracy. W miejscowości z atrakcji tylko 2 sklepy spożywcze. Pokoje 4 osobowe, ze 20 metrów kwadratowych, jedno okno - bez żadnych luksusów typu radio , lodówka. Łazienka na korytarzu. Obiady płatne bardzo kiepskiej jakości. Jedyna atrakcja to telewizor w jadalni z tunerem satelitarnym – nie kodowane polskie programy.
Agencja K&K – (występuje też pod nazwą PERSO MB) oprócz Polaków sprowadza do pracy w Skodzie też Słowaków, Cyganów, Rumunów, podobno są już Ukraińcy . Niekiedy powoduje to konflikty, kradzieże i bójki. Wśród pracowników jest ogromna rotacja – sporo osób wyjeżdża już po kilku dniach. Kolejni po wypłacie rozczarowani jej wysokością.
Przy werbowaniu nie stawiają żadnych warunków wstępnych więc na wyjazd mogą załapać się osoby kompletnie przypadkowe – nastolatki, alkoholicy, przestępcy itp. Na miejsce licznie rezygnujących czy wyrzucanych agencja prawie co tydzień dowozi następnych i tak toczy się ten biznes………….
Osobiście nie polecam wyjazdu, a zwłaszcza przez agencję KK, ale każdy sam może się przekonać. Życzę szczęścia.