kolas10.02.2016 19:31
Inne
Na plus oczywiście ludzie, którzy tam pracują i atmosfera, którą tworzą. Bardzo to pomaga w rozpoczęciu pracy, szczególnie jeśli wcześniej nie pracowałeś/aś w Call Center. Jeżeli masz jakieś wątpliwości lub problem, możesz odejść od stanowiska i dopytać pracowników starszych stażem. Niestety ostatnimi czasy ulega to zmianie, a to wszystko wynika z nerwowej sytuacji jaką wprowadza zarząd, narzucając niemożliwe do zrealizowania targety sprzedażowe (jeżeli nie zostaną zrealizowane, nie ma mowy o czymś więcej niż podstawowa stawka, a przecież możliwości wykazania się jest więcej). Możliwość rozwoju jest, ale to tylko więcej umiejętności, które przydają się zazwyczaj wyłącznie wewnątrz tej firmy i nie zwiastują nic dobrego. Osobiście, po ponad 1,5 roku pracy w CBB zrezygnowałem. Głównie dlatego, że zaczynając zarabiałem o wiele więcej, mając mało obowiązków i dużo okazji sprzedażowych niż pod koniec pracy. Z czasem, gdy "awansowałem" tych okazji było mniej. Klienci w nowym dziale bardziej roszczeniowi lub zwyczajnie zmęczeni propozycjami (klienci mocno ukredytowieni, posiadający karty kredytowe lub inne kredyty, dzwoniący głównie w celu wyjaśnienia rzeczy dla nich niepojętych, za czym idzie stres i zdenerwowanie, krzyki i obelgi). Propozycja musi padać w każdej rozmowie, nawet jeśli klient jest już mocno obciążony i to sygnalizuje. Lecz nie to jest problemem. Pracując w Call Center bankowym trzeba mieć świadomość tego, że takie są realia pracy w tych miejscach (chociaż na początku byłem zapewniany o sprzedaży jako o dodatku, a o wychodzących rozmowach sprzedażowych nie było mowy). Najgorsze jest to, że firma ma za nic doświadczonych pracowników (do tej pory dziwi mnie fakt, że woli wydawać tyle pieniędzy na rekrutację i szkolenia nowych pracowników, niż zapewnić dobre warunki tym, którzy są już doświadczeni i obyci z klientami). Nie wypada podawać kwot, ale w moim przypadku był to spadek o prawie połowę przy umowie o zlecenie (przy umowie o pracę brak premii), dodając do tego więcej obowiązków, więcej stresu i dodatkowo obsługę po angielsku, co nie jest oczywiste i takich ludzi brakuje w tej firmie. Jeszcze dwa lata temu poleciłbym serdecznie, szczególnie tym, którzy studiują lub mają inną pracę. Firma idzie na rękę zapewniając elastyczne godziny pracy, szczególnie dla zleceniobiorców (na umowię o pracę trzeba się sporo namęczyć, ale najbardziej wytrwali dostają, czego chcą). Dziś bym nie polecił, chyba, że ktoś to lubi lub nie ma innego wyboru, ponieważ sytuacja ciągle się pogarsza.