Niedoszły kandydat10.04.2013 17:21
Inne
Byłem dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej w tej firmie i po prostu muszę się podzielić wrażeniami. No muszę, (usunięte przez administratora)
W chwili obecnej jestem zatrudniony w dużej firmie handlowej. Jestem zatrudniony na stabilnych warunkach, płacą nienajgorzej, wręcz dobrze. Mimo tego z pewnych powodów postanowiłem zacząć szukać innej pracy, więc wysyłałem CV do firm szukających hanlowców. Do N Recruitment aplikowałem na stanowisko Junior Account Manager.
Na początku zadzwoniła miła pani, która chciała zaprosić mnie na rozmowę. Podałem minimalny próg kwotowy, który mnie interesuje. Pani przebiła, opowiedziała chwilę o systemie premiowym. Niby umowa zlecenie, ale wyglądało to nawet ciekawie więc warto spróbować - idziemy.
Zaproszono mnie na assesmenta dzisiaj rano, do siedziby na Postępu 17D. Spóźniłem się 3 minuty, bo jest to malutki budyneczek wciśnięty między inne, reprezentacyjne wieżowce. Nie ma go nawet na mapie. W środku - pusto, tylko cieć i sprzątaczka. Wjeżdżam windą , moją uwagę przyciągają porozwieszane w kilku miejscach na korytarzu kartki "Jeżeli spóźniłeś się na rozmowę, poczekaj na zakonczenie obecnej! Nie zakłócaj spokoju innych pracowników!". Grubo. Była 9:03, więc tragedii nie ma, pukam więc i wchodzę. Prowadząca spotkanie pani spojrzała na mnie jak na(usunięte przez administratora), po czym rozkazała usiąść. W sali było 5 kandydatów, każdy mówił coś o sobie. Przegapiłem speech pierwszej dziewczyny, ale widać było, że siedzi jakaś taka przestraszona. (usunięte przez administratora) Następna dziewczyna mówi o sobie - okazało się, że jest obecnie zatrudniona, i to się pani rekruterce nie spodobało. Wjechała na dziewczynę : "A po co Pani tu przyszła, jak Pani ma pracę? Szukamy ludzi dyspozycyjnych. Jak Pani sobie wyobraża podział obowiązków między dwie prace?". Dziewczyna się broni, że jej się projekt kończy i będą ją zwalniać, że jest gotowa zacząć pracę w każdej chwili. Pani rekruterka na to "Na razie Pani dziękuję. Proszę się zgłosić jak nie będzie Pani pracować".
Zacząłem się powoli gotować, ale ok - jeszcze siedzę. Myślę żeby wyjść i darować sobie gadkę z(usunięte przez administratora) ale nie podaruję sobie jeżeli nie zapytam czemu to tak wygląda. Następne dwie osoby. Bezrobotne. Pani przeszczęśliwa, miło sobie z nimi gaworzy. Nic dziwnego - potencjalny pracownik bez zatrudnienia ma pozycję negocjacyjną równą zeru, nie będzie chciał dużo zarabiać.
Dochodzi do mnie. Przedstawiam się, mówię ,że jestem zatrudniony na umowę o pracę. Pani od razu mówi, że mi również w takim razie dziękuję. W związku z tym pytam, po jaką (usunięte przez administratora)zostałem w ogóle zaproszony na tą rozmowę. Pytam, jak można w ogóle zawracać ludziom głowę, skoro przegląda się ich CV i informuje o wysokosci wynagrodzenia? Pani nie wie. Jeszcze raz pytam po co zmarnowano mój czas i czy ktokolwiek odpowiedzialny za rekrutację czyta to, co ludzie do nich wysyłają. Odzywa się pani, która cały czas notowała: "Ogłoszenia czasem mogą być nieaktualne (!!!), proszę opuścić salę".
Mogłem się wyspać, a się nie wyspałem. Jak dla mnie to jakaś firma (usunięte przez administratora) lub ludzi bez pracy na spotkanie, po czym widząc ich sytuację, dać beznadziejne warunki (usunięte przez administratora).Przestrzegam wszystkich - zanim tam pójdziecie i stracicie czas jak ja, wypytajcie telefonicznie o najmniejsze szczegóły. Jeśli nie będą chcieli ich podać, odpuśćcie sobie. Po tym co tam dzisiaj zobaczyłem, w te ich warunki zatrudnienia i tak nie wierzę.