Pracowałem w dziale rozruchu.
Jest to praca dla ludzi o pełnej dyspozycyjności czasowej najlepiej bez rodziny i zobowiązań (usunięte przez administratora). Przebieg pracy.
- bardzo częste delegacje o długości 5-14dni w odległe zakątki Polski.
- praca przede wszystkim na wolnym powietrzu stacji >=110kV (rzadziej w budynkach niezależnie czy jest deszcz, śnieg, błoto trzeba pracować). Najgorzej się pracuje, gdy na dworze (usunięte przez administratora)
- praca polega w skrócie na sprawdzaniu ciągłości przewodów sterowniczych, sprawdzaniu poprawności działania przekładników i łączników WN na stacji oraz ewentualne poprawianie dokumentacji czerwonym flamastrem. Można też uczestniczyć w spawaniu i tzw prześwietlaniu światłowodów. Wbrew pozorom praca przy światłowodach nie jest przyjemna (praca na wolnym powietrzu w busiku) oraz brudna - włókna światłowodowe znajdują się w rurkach wypełnionych oleistą mazią, która bardzo brudzi ubrania
- delegacje po skończonej dniówce kończą się zazwyczaj (usunięte przez administratora). Jest to chyba niestety tradycja. Doskonale widać to po głębokich zmarszczkach na twarzy starszych pracowników rozruchu.
- nadgodziny nie są płacone, można je wymienić na tzw. godziny do odbioru. Za 1 dzień delegacji w Polsce jest płacona dodatkowo stawka (najniższa wg kodeksu pracy). Dodatkowo od Listopada do Marca są dawane kartki za pracę w trudnych warunkach w wysokości (najniższa wg kodeksu pracy).
- pensja przeciętnego pracownika (w wariancie optymistycznym) jest taka sama jak pensja pakowacza puszek w fabryce piwa.
- pensja składa się z podstawy i z premii 25%, co daje w sumie wartość jw. premia może być losowo zabierana bez wcześniejszego uprzedzenia według widzimisię przełożonego (usunięte przez administratora). Premia także nie przysługuje na chorobowym.
- jest bardzo duży problem z braniem urlopu wypoczynkowego - stosowane jest tu (usunięte przez administratora) pracowników
- stawka za hotel + całodniowe wyżywienie w delegacji nie przekracza kwoty dwucyfrowej.
- firmą steruje rodzinne pokolenie 30-latków (unoszące się dumą w czasach kryzysu - kochani nie tędy droga) podejmujące jak na razie szereg nietrafnych decyzji na poziomie dziecka z przedszkola.