Miałem w Zeto praktyki pare miesięcy temu. Przyszedłem się czegoś nauczyć. Nauczyłem się jak nie umrzeć z nudy i bezczynności przez połowę dnia. Nikt tego nie kontrolował. Przychodziliśmy na tak zwany "serwis", siadaliśmy i siedzieliśmy klikając w telefonie lub grając w gierkę na tablecie. Nikt się nami nie interesował. A zresztą kto miał się interesować. Tak zwany "Kierownik" serwisu pojawiał się raz na dzień albo wcale. Goście, którzy "pracowali" na serwisie byli zajęci swoimi sprawami. Jeden układał cały dzień pasjansa, drugi coś udawał, że robi. Jakimiś telefonami i sieciami się chyba zajmował. Trzeci non stop wychodził zapalić a jak nie palił to siedział, coś tam prostego zrobił, poprzeklinał i resztę czasu narzekał na PiS. Czwarty był od polityki. Nie palił ale za to non stop narzekał. Na wszystko. Na PiS szczególnie a oprócz tego na "Kierownika", na pracę i wszystko co dostał do roboty. Jak nie narzekał to w tym czasie siedział i oglądał filmiki z Maciarewiczem albo czytał coś w internecie aby mieć paliwo do narzekania. Piąty w zasadzie był normalny. Nie można na jego temat wiele powiedzieć. Taki neutralny gość. Coś robił przeważnie albo wyjeżdżał do zleceń. Trzymał się razem z kolejnym gościem, który tam pracował. Ten kolejny to był w zasadzie jedyny, od którego coś się można było nauczyć. Gosteķ był zupełnie jak z innej planety. Strasznie dużo umiał. Robił swoją robotę, uczył tego normalnego kolesia i cały czas chodził i pomagał pozostałym. Oprócz tego kłócił się z tym co był od polityki, bo był pisiorem. Kłócił się z nim ale i tak bez przerwy mu pomagał, bo ten koleś od polityki nie za bardzo był rozgarnięty i nie ogarniał sprzętów. Był tam jeszcze jeden. Taki starszy Pan. Pracował jak mrówka ale on obracał się w swoim świecie i za bardzo nie wdawał się w dyskusje z pozostałymi. Jednym słowem porażka. Po praktykach w Zeto jedyne co wiem lepiej to to, jaką opcje polityczną wybrać. Jedno jest pewne: Po ukończeniu szkoły, kiedy będę szukał pracy, będę się modlił aby Bóg uchronił mnie przed takim "pracodawcą". To co tam zobaczyłem to się wyryło w pamięci.