Witam,
pracuję w firmie Diehl w Namysłowie już kilka ładnych lat. Zaczynałam na stanowisku monter. O
becnie nie pracuję na produkcji.
Wiem natomiast, że rozpoczynając pracę kiedyś ludzie bardziej szanowali siebie nawzajem, miejsce pracy, pracodawcę. Chcieli pracować i starali się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. Teraz pracownicy są coraz bardziej roszczeniowi. Czego by im nie zaproponować, zawsze jest im źle. Kiedyś pani pracując na produkcji popełniła błąd (kolokwialnie pisząc-puściła bubla), chipowała się po zakończonej zmianie i zostawała z osobami, które chciały jej pomóc i naprawiali płytki, bo bała się nagany. Teraz nikt nie bierze odpowiedzialności za błędy. Jeśli taka sytuacja się zdarzy, osoba ta jest poinformowana i tyle, no może przebierze płytki. Jeśli będzie taka potrzeba to będzie uczestniczyła w naprawie podczas swojej pracy, o ile nie zlecą tej pracy naprawiaczce.
Ludzie po pracy chodzili na imprezy, integrowali się. Teraz to już prawie umarło. Chodzi tylko kilka osób (ciągle te same) i to raczej rzadko.
Pracownicy obgadują się na wzajem, są grupki, panuje zawiść i niechęć.
Taka atmosfera nie sprzyja efektywnej, ale również przyjemnej pracy.
Młodzi ludzie nie chcą pracować na 4-brygadówce, starsze osoby źle znoszą nocki, a pracować trzeba. Wiem o tym doskonale, że to nie jest nic przyjemnego. Organizm nie jest w stanie przyzwyczaić się do takiego trybu życia. Ale jeśli chodzi o organizację, uwierzcie, że pracując na jedną zmianę, mam mniej czasu. Wszystko to co mogłam zrobić jak nikogo nie było w domu, jak wszyscy byli w szkole w pracy, teraz muszę zrobić jak już w domu się wszyscy krzątają. Po za tym, nie jest powiedziane, że ja wyjdę z pracy o 15:00. Także minusy takiej pracy są również, ale skłamałabym jakbym napisała, że teraz mam gorzej! Wolne weekendy to jest coś co pozwala mi się zregenerować, spędzić czas z rodziną, zaplanować coś, wyjechać bez brania urlopu.
I właśnie dlatego zdecydowałam się na wpis na forum!
Mój przypadek jak i wielu innych osób, może być przykładem tego, że u nas w firmie nie wszystko jest złe! To wszystko zależy od nas; ode mnie, od ciebie...
Czy jest sens narzekania? NIE!!!
To w żaden sposób nam nie pomoże. Sprawia jedynie, że demotywujemy się wzajemnie!
Ja chcę działać, ja chcę coś osiągnąć!
Koleżanka czy lider/brygadzista mi w tym nie koniecznie pomoże!
Chcę pracować na jedną zmianę, mieć więcej czasu dla rodziny? Zrób coś z tym! Wiem, że wiele osób próbuje, ale za szybko się poddaje! Nic nie przyjdzie do nas samo! Trzeba się trochę wysilić, czasem poświęcić! Ale uwierzcie mi, że warto! Osoby uparte, zdeterminowane, w końcu osiągnęły swój cel i coś osiągnęły! I każdy, kto chce i będzie miał tyle samozaparcia, umiejętności i chęci da radę!
Każdy, kto będzie miał potrzebę wsparcia od samego dyrektora, jestem pewna, że je otrzyma! Jeśli osoby, które są bliżej, tego wsparcia nie dają, idźcie wyżej. Nie ma się co poddawać, tylko pokazać sobie, swojej rodzinie, koleżankom, kolegom, że osiągnę swój cel!
A dalczego ludzie odchodzą od nas z firmy?
Uwierzcie, że to nie tylko u nas w firmie jest ten problem. Trochę tym tematem się interesowałam. Wiem, że innych firmach (mam na myśli firmy z naszego województwa, firmy produkcyjne, również takie, gdzie istnieje system 4-brygadowy , ale nie tylko), również odchodzi wiele osób. Przyczyna jest prosta.
Zmienił się rynek. Obecnie pracodawca musi starać się o pracownika, jeszcze do niedawna sytuacja była odwrotna. Jeśli jest takie pole manewru, dlaczego by nie spróbować. Próbują, chcą zdobyć nowe doświadczenia, są ciekawi, chcą więcej zarabiać...
Brakuje rąk do pracy, są duże rotacje, jest wielu nowych pracowników i nieliczni mają pojęcie o elektronice! Weźmy pod uwagę, że kilkudniowe szkolenie nie zapewni im kompletnej wiedzy na temat naszej produkcji! Dajmy im szansę i wspierajmy!
Bądźmy też obiektywni, nikt nie da nam 3000 zł netto na produkcji na początek, chociaż byśmy tego bardzo chcieli. Być może gdzieś jest taka firma, ale ja akurat o takiej nie słyszałam.
Najbardziej niezrozumiałą sytuacją dla mnie jest, gdy na spotkaniu, dyrektor pyta, czy ktoś ma pytania czy uwagi i jest... cisza.
Ludzie, jeśli nie macie nic do powiedzenia to po co napędzacie problemy, których nie ma?
A jeśli macie jakieś uwagi, dlaczego nikt nie ma odwagi, żeby się odezwać? Ale do napędzania problemów odwagi nie brakuje!
Przez to właśnie później wychodzą plotki, niedomówienia i problemy.
Wielki szacunek dla osób, które podejmują tematy!
Jakby każdy z nas, i w tym momencie nie mam na myśli tylko produkcji, skupił się na swojej pracy, na tym, aby swoje obowiązki wykonać dobrze, pracowałoby się nam zdecydowanie lepiej!
Przemyślcie to proszę! Każdy z nas musi pracować, a jaki jest sens pracy w stresie i wiecznym niezadowoleniu skoro spędzamy w pracy dużą część swojego życia! A jeśli jest to wpływ innych osób, zróbmy coś z tym, oczywiście mądrze! Nie pozwólmy niszczyć środowiska, w którym tak dużo czasu spędzamy!
Pozdrawiam :-)