O ile mi wiadomo, sklepy w galeriach handlowych za wyjątkiem sklepów spożywczych i księgarń są zamknięte. Wczoraj - 25 kwietnia 2021 - będąc w Galerii Arkadia w Warszawie zobaczyłam, że sklep jest otwarty. Postanowiłam wstąpić bo coś potrzebuję kupić i chciałam tylko zobaczyć, czy ten produkt w tym sklepie jest. Pracownik stojący przy wejściu bardzo uprzejmie zatrzymał mnie bardzo uprzejmie informując, że sklep jest otwarty tylko dla przedsiębiorców i klientów którzy planują kupić konkretną rzecz. Skierował mnie do punktu informacyjnego przy wejściu. Tam odczekałam swoją kolejkę. Kiedy podeszłam do konsultanta i zapytałam o potrzebny produkt, ten odpowiedział mi z bardo niepewną miną, że czegoś takiego nie mają. Ponieważ wiem, że mieli to dwa lata temu, poprosiłam o sprawdzenie. Pan podał mi ulotkę z numerami telefonów i powiedział, żeby zadzwonić do działu metalowego. Odpowiedziałam, że nie mam przy sobie telefonu i proszę, żeby on zadzwonił. Pan odpowiedział, że mogę zadzwonić z domu. Odpowiedziałam z kolei, że nie mam 18 loat (mam 70), nie mam zdrowia przyjazdy po kilka razy i proszę jednak, żeby on raczył zadzwonić. Usłyszałam, że w kolejce czekają inni klienci. Odpowiedziałam mu na to, że ja również jestem kleintką, jestem w punkcie informacji i domagam się udzielenia mi informacji. Pan z łaski wiekiej zadzwonił. Produktu, którego poszukuję nie ma. Ja to rozumiem, ale: domagam się informacji jakim prawem ów pan w punkcie informacyjnym odmawiał mi pomocy, i po drugie - jakim prawem sklep - skoro jest otwarty - ogranicza wstęp tylko określonym klientom dyskryminując innych. Domagam się przeproszenia mnie na piśmie za zaistniałą sytuację na adres: 01-853 Warszawa, ul. Starej Baśni 5 m 68Dorota Zegarowska - zlekceważona klientka.