Cele,cele, cele i jeszcze raz cele! Nieważne jak bardzo się starasz i tak zawsze będzie niedobrze. Nieważne, że dajesz wszystko z siebie, żeby zadowolić górę, oni i tak znajdą sposób, aby Cię (usunięte przez administratora)Zero życia prywatnego bo nawet jak masz ustalony grafik i dni wolne to dostajesz wiadomość, że ważne szkolenie i masz jechać - a jak odmówisz, bo masz własne życie prywatne to obraza majestatu, dąsy fochy i oczywiście możesz się w najbliższym czasie spodziewać "kary" za nieposłuszeństwo - np. nie dostaniesz wolnego w dniu, o który prosiłeś, albo utną coś z premii, które i tak wołają o pomstę do nieba. Jak masz dzieci, to zapomnij, że będziesz uczestniczyć w ich życiu jak należy - przy dobrych wiatrach pocałujesz na dzień dobry i może wrócisz nim będzie kładło się spać. Zero prywatności - żyjesz tylko pracą!!! Zdarzy Ci się zachorować - hmm... też możesz się liczyć, że zostaniesz ukarany odpowiednio, bo jak mogło Ci się to przytrafić - praca jest NAJ! Nieważne, że masz jakieś poważne problemy zdrowotne - kara będzie w postaci odebrania Ci premii, bo nie zasłużyłeś nawet jak zrobiłeś wyniki. Masa obowiązków, ciągłe zmienianie cenówek - dzień w dzień (ileż można zmieniać cenę jednego produktu?), przestawianie, ustawianie - od ceny najwyższej do najniższej, drugiego dnia od najniższej do najwyższej, trzeciego jednak ktoś tam "na górze" stwierdzi, że jest źle i na nowo przestawiasz sprzęty jak ten debil - nadźwigasz się a wszystko i tak nie ma większego znaczenia. A jak wejdzie klient to oczywiście masz 30 sekund na "atak" - rzucasz wszystko i lecisz - zostawiasz burdel na środku sklepu i lecisz - bo klient jest "najważniejszy" choć z tym trzeba byłoby polemizować. Zaczynasz rozpoznanie potrzeb klienta i co się okazuje? Że wcale nie masz sprzedać tego po co on przyszedł - masz opchnąć PRIORYTET - GS, TZ - choćby najgorszy chłam i najmniej odpowiadający oczekiwaniom klienta - a jak nie sprzedasz, bo pokierujesz się jego potrzebami to znaczy, że z Ciebie du.. a nie sprzedawca. I tysiące pytań - a dlaczego nie dosprzedałeś gwarancji, usługi albo chociaż podkładek pod pralkę do telewizora. A kierownik tylko podsyła maile z tabelkami, liczbami i wyszukiwanymi przez pierwsze pół dnia obrazkami w internecie z durnymi sekwencjami typu "z prądem tylko śnięte ryby płyną", myśli, że jest zabawny i tylko zapycha skrzynkę odbiorczą na i tak ledwo działającym już sprzęcie. A później tłumaczenia i rozliczanie dlaczego dziś tak słabo, mało i w ogóle bez "jakości". Na samo wspomnienie człowiek ma ciarki. Idziesz do pracy rano z myślą, że znów trzeba naciągać klientów, oszukiwać i manipulować - i się wszystkiego odechciewa! Masakra! Nawet w czasie wolnym nie można odpocząć psychicznie, bo możesz być pewny, że na pewno wydarzy się coś, że będziesz tak bardzo potrzebny, że do Ciebie zadzwonią. Ciągłe zostawanie po godzinach i jak tylko mogą to nie zapłacić za to co się tylko da. Nie polecam nikomu, kto chce spokoju psychicznego, dla kogo rodzina ma jakąś wartość i chciałby choć trochę spędzać z nią czasu! Wypłata marna jak na obowiązki jakie są narzucone na każdego pracownika, jak na plany które są do zrealizowania i jak na godziny które spędzasz w tym..... Byle jak najdalej!