Do WP trafiłam zachęcona fajnym nietypowym produktem. Rozmowa rekrutacyjna przebiegła sympatycznie, zachęciła mnie do pracy w tej firmie jeszcze bardziej. Piękna opowieść o niezwykłej pracy dającej mnóstwo satysfakcji, dodatkowo możliwość wypróbowania tyyyylu przeżyć, fantastyczne premie tak łatwe do osiągnięcia, zgrana pomocna ekipa, częste integracje, by utrzymać te relacje na takim poziomie, elastyczny grafik. Praca marzeń! ;) początkowo faktycznie pracowało się bardzo dobrze, TL jak i inni pracownicy byli bardzo mili i pomocni, w innych kwestiach jeszcze nie mogłam się wypowiedzieć. Z biegiem czasu właśnie te "inne kwestie" zaczęły psuć wizerunek firmy i znacząco wpływać na motywację do pracy. A również zachowanie TL znacznie się zmieniło. Napotykając jakiś problem mało który ze starszych pracowników zgłaszał się do nich po pomoc, bo zamiast tego usłyszeć można było komentarze typu "już tyle pracujesz że powinieneś sobie radzić", "dzwoń do biura", "wyjaśnijcie to między sobą", czasami pomogli ale nie mogli sobie darować złośliwych i kąśliwych komentarzy na forum całego zespołu. Wiązało się to ze sporym stresem, którego już i tak miało się wystarczająco dużo przez klientów, bo co chwilę przychodził ktoś kto miał problem z realizacją przeżycia, z kontaktem z wykonawcą, lub został wprowadzony w błąd przy zakupie. Oczywiście to nie jest bezpośrednio wina WP, firma jest jedynie pośrednikiem pomiędzy klientem a wykonawca, niemniej jednak powinna dokładniej sprawdzać wykonawców przed wprowadzeniem oferty i reagować na nasze sugestie, że coś jest z którymś z nich nie tak. Powinni też przekazywać doradcom przeżyć dokładniejsze informacje na temat przeżycia niż tylko cena, lokalizacja i jakieś najważniejsze dane. Jeśli ktoś che być naprawdę dobrym doradcą i faktycznie doradzać klientom, a nie wciskać im na siłę, byle co, byle by wziął, to trzeba duuuzo czasu samemu poświęcić na szukanie informacji w internecie. Dużo także można było dowiedzieć się od klientów, którzy korzystali już z jakiegoś przeżycia, co dla mnie osobiście było śmieszne a zarazem krepujace, że ja jako doradca muszę pozyskiwać informacji od klienta. Spoko jeśli byłoby to jakieś wyrażenie opinii, żebyśmy wiedzieli czy i komu można polecać ten prezent, niemniej jednak zdarzało się często że opowiadali oni o istotnych rzeczach których firma nie raczyła poinformować. Częste integracje.. Tiaa.. Przez półtora roku mojej pracy odbyły się AŻ 3 xd oczywiście takie wewnatrzmiastowe, bo te miedzmiastowe, pozwalające poznać ludzi z biura i może faktycznie jakąś więź bliższa z firmą nawiązać okazały się tylko bajkami, które urzeczywistnialy się tylko TL. Co do samej pracy faktycznie byłaby przyjemna, gdybyśmy mieli ku temu dobre i sprawne narzędzia. Niestety sprzęty często odmawiały posłuszeństwa, ile trzeba się nakombinowac żeby obsłużyć wtedy klienta to tylko my wiemy.. :) nie wpływa to na atrakcyjność pracy. Szczególnie jeśli zgłasza się problem notorycznie i nikt z tym nic nie robi. A i jeszcze śmiechem jest "aktywna sprzedaż" której nie robi praktycznie nikt, ale obrywa się tylko wybrańcom xd bezsensowne jest ocenianie pracowników na podstawie ilości ulotek które rozdadza, zamiast na podstawie ich sprzedaży. Jeśli ktoś chciałby rozdawać ulotki to niech od razu zgłosi się do typowo takiej pracy, gdzie za takie samo wynagrodzenie uniknie niepotrzebnego stresu, konfliktów, świecenia oczami przed klientami i odpowiedzialności za nie małe pieniądze. Jedyny pozytyw z tej pracy to klienci, którzy doceniali moją pracę, którym naprawdę mogłam pomóc i którzy miłym słowem potrafili zmotywować by jeszcze na chwilę tam zostać, gdy wypowiedzenie już leżało podpisane i czekało na przedstawienie liderowi.. ;)