Wyższy szczebel na Bojkowskiej w Gliwicach zarządził zmiany dotyczące przekazywania wózków. Od jutra ma się rozpocząć cały ten proceder. A będzie wyglądał on następująco: osoba kończąca pracę zostawia wózek przy regale a osoba, która przejmie skaner odbiera wózek i nie będzie możliwości wyboru danego pojazdu. Szkoda tylko, że umysłowi założyciele tego procederu dobrze tego nie przemyśleli, zważając na to, że kierownicy pracujący na magazynie będą musieli pracować dłużej o 15 minut, aby rozdać lub przydzielić dany wózek do osoby. Ciekawe jak będzie rozwiązane przydzielanie wózków dla dziewczyn skoro na magazynie nie ma równouprawnienia i wózki ze wspomaganiem są przydzielane zazwyczaj dziewczynom. A co będzie, gdy któryś dostanie starego grata (tak, tego żółtego, którym nikt nie chce jeździć) rozładowanego i pojedzie na punkt wymiany baterii, a tam jak ostatnimi czasy okaże się, że nie ma naładowanych baterii? Wtedy już sam musisz sobie zadbać o warunki pracy i sprzęt, a przecież liczy Ci się pierwsze odbicie kodu kreskowego, prawda? Słyszałem już sprzeciwy kierowników odnośnie dłuższego zajmowania stanowiska przy przydzielaniu wózków i myślę, że ten cały proceder nie przejdzie. Pracownicy zarówno tesco jak i agencji zawsze będą się kręcić po magazynie aby przejąć lepszy wózek, którym lepiej się pracuje. Tesco nie przeszło żadnej rewolucji w postaci systemu Jobcard, który miał powstać w celu ułatwienia władzom Tesco obserwowania poczynań pracowników. To samo się tyczy wszystkich kodów kreskowych: start pracy, koniec pracy, bateria. Po co są te kody kreskowe skoro liczy się pierwsze odbicie kodu kreskowego? Tabliczka z baterią jest też zbędnym wymyślunkiem, bo przecież ona normy nam nie zatrzyma, jak obiecywali userzy przy przeprowadzaniu szkoleń odnośnie nowego systemu. Kolejnym utrudnieniem są ostatnie oczka o których nie chce słyszeć żaden kierownik ani pracownik ds. syetemu. Przy każdej misji zdarzają się oczka 7 alejek dalej typu: AW, AX, AY. Tylko po co? Tesco jest nastawione na oszczędność, w tym przypadku magazynier zbierze towar dal danego sklepu i jeżdżąc po ostatnie kartoniki obniża normę aby Tesco mogło mu zapłacić mniej za wykonywaną pracę(tyczy się tylko pracowników agencji, którzy mają liczony czas pracy i pracują na duży akord). Jestem ciekawy kto wpadł na system drukowania dwóch etykiet, skoro nie pomaga to w szybszym pickowaniu? Takiego zadania mogła podjąć się tylko osoba bez wyobraźni. W tej chwili magazynier musi jeździć 2 razy więcej, do tego przedłużanie etykiet występuje nagminnie. Obiecywano nam zmianę magazynu, ale to nic nie pomoże z tego względu, że toar przypisywany jest do określonego kodu kreskowego a wiadomo, że co chwile adresy się zmieniają a kartony mogą być większe albo mniejsze. Wszyscy odpowiedzialni za ten magazyn zakrywają się syetemem, zamiast wysłać pracownika aby na całym magazynie zmierzył każdy karton specjalnym urządzeniem. Nic nie będzie dobrze dopóki pracownicy ds. systemu nie wezmą się do roboty a osoby inicjujące nowe pomysły w końcu zejdą na dół na magazyn i zaobaczą jak to wszystko wygląda. najpierw zapoznanie odpowiednim stanowiskiem pracy a później inicjowanie sposobu i może w końcu jakaś opinia od prscowników danego odcinka by się przydała? Warto jest porozmawiać z magazynierami o sposobach udoskonalenia danego stanowiska i unormowanego nakładu pracy przy interaktywnych rozwiązaniach.
PS.
Szukanie wózków ze wspomaganiem dalej będzie na topie, dopóki władze Tesco nie zakupią wózków ze wspomaganiem. Gdy wszystkie wózki będą miały wspomaganie, chodzenie między regałami odejdzie w niepamięć. Niestety nikt chyba tego nie przemyślał dalej nikt z wyższego szczebla nie wie dlaczego pracownicy chodzą przed rozpoczęciem zmiany po magazynie. Rozmowa z magazynierami - to jest najlepsze rozwiązanie.