Dno, nie da się napisać nic pozytywnego. To co wyżej napisane to wszystko prawda. Nie szanuje się pracownika, nikt cię nie słucha, nie liczysz się, nic nie znaczysz i nic nie zmienisz choćbyś zapunktował nie raz u samego szefa. Fałszywy prezes zawsze znajdzie sposób abyś kasy nie dostał tyle ile powinieneś dostać. Najbardziej nie szanowanym pracownikiem (co ciekawe) jest pracownik działu sprzedaży, osoba która ma pierwszy kontakt z klientem i zawiązuje relacje (ponad połowa klientów nie pochodzi od handlowców). Nie ma żadnych szkoleń, wprowadzenia, szkoleń okresowych, przy wprowadzeniu jakiegoś nowego lakieru, a o szkoleniu w festool nawet nie pytaj bo się narazisz. Dostaniesz za to polecenie wydrukowania sobie z danego folderu kart charakterystyk (nigdy nie uporządkowanych i aktualnych - obraz pracy technologa) oraz polecenie obserwowania co się dzieję na sprzedaży i w ten sposób się uczysz jak dobrze doradzać klientowi.
Za swój osobisty wkład w obsługę klienta otrzymasz ekspresowo podejrzenie o spoufalanie się z nim. Taka informacja zostanie automatycznie zaniesiona na górę przez nie pisanego p. kierownika Z. wyspecjalizowanego przez 11 lat pracy w pod......laniu. Na górze zaczyna się w tym momencie tworzyć zakulisowa cicha opinia o tobie że coś knujesz albo mądrkujesz. Będziesz od teraz obserwowany (co również ciekawe) przez szefa handlowców rejonowych - W., technologa (który nie ma lepszego zajęcia jak ploty) - CZ. oraz nowo powołanego dyrektora działu sprzedaży na nowym oddziale - Ł. To ta trójka + prezes będzie teraz za twoimi plecami podejmować decyzję o twoim losie. W przypadku sporów lub nie jasności nie licz że coś uzyskasz, jeśli ta trójka stwierdzi że jesteś np. zbyt ambitny i możesz nieś zagrożenie dla nich, że być może jesteś nie wygodny bo masz swoją wizję to twoje dni są policzone. Wystarczy nawet że ktoś wymyśli sobie coś na twój temat-dosłownie jak dzieci(przykładem jest Z.), odpowiednio to przedstawi i ubarwi. W najbardziej perfidny i ostentacyjny sposób liczy twoje dni pan W., potrafi ogłosić że dany pracownik będzie za chwilę zwolniony. Wszyscy którzy to usłyszawszy zaczynają szeptać i nabierają wody w usta, ty od nikogo się nic nie dowiesz, nie dojdzie nawet do żadnej konfrontacji z tobą, zostaniesz wezwany na górę by prezes mógł ci podziękować za pracę dla nich. Możesz dostać informację że, potrącą ci z kasy za wszystkie straty które spowodowałeś - że pomyliłeś kolory, zła bejca itp., że za mało sprzedawałeś - kiedy nie ma co sprzedawać bo brak towaru - tego nikt nie powie, jak też nie powie jak pan W. zamówił tony lakieru które miały się sprzedać ale się zmarnowały - ciekawe czy sobie obcięli kasę za tą wpadkę - na pewno nie, obetną za to tobie.
A najlepszym dopełnieniem obrazu firmy Redix poza złą atmosferą - braku atmosfery, wyjątkowym na dużą skale bardzo złym zarządzaniem, kłopotach finansowych, złym traktowaniem pracowników i obcinaniu im pieniędzy JEST zabawa syna prezesa - 9 tyś zł miesięcznie na paliwo do jego zabawki z 5 litrowym silnikiem (na taką kwotę dział księgowości otrzymuje faktury paliwowe od pana(usunięte przez administratora).).
Redix nieuchronnie idzie w dół, lecz ma na to moje pełne przyzwolenie.