Witam,
Chciałbym się podzielić swoimi chwilami z Państwem, chwile, które spędziłem w firmie De Rooy.
Zacznę od początku, jako początkujący kierowca z niewielkim doświadczeniem, szuakam dosc intensywnie - głównie w sieci pracy na zestawie. Wysłałem kilka CV, zadzwoniło kilka firm, które sprawdziłem w sieci, w zasadzie na każdą coś się znadzie na forach, wystarczy googlarka i ten ''bóg wszech mogący'' wszystko nam ładnie przedstawi ''czarno na białym'' Wybrałem jedną firmę ''de rooy'' z siedzibą w Żarach, ktoś zadałbym sobie pytanie w tym momęcie dlaczego akurat tą? bo była najbliżej?między innymi, miałem do niej coś około 150km. Bo słyszałęs coś o tej firmie? Rozmawiałem z chopakami z branży, mówili pieniądze ok, zawsze na czas, przegięcia non stop czasowe, ale pieniadze zasze na czas 9go każdego mc, myślę sobie co tam trzeba spróbować, czasem ludzie przesadzają. Ładnie Pani zadzwoniła zaprosiła na omówienie pracy (takie spotkania maja miejsce w piątki) po czym pomyślałem, że firma niczego sobie, sznują czas kierowcy i samego kierowce, myśli me padały, że firma ta, dba o pracowników, poprzez szkolenia które organizuje, kończywszy na kawie cherbacie, czy pepsi na tym ''przedstawieniu'' Po tym jak zreflektowałem się na podjęcie szkolenia w w/w firmie, po około 2 może 3 tygodniach zadzwoniła do mnie Pani zapraszając na kurs przygotowawczy do pracy, zapomniałęm dodac, że wstępnie po tym spotkaniu, jeżeli się zadeklarujecie, to pani poda wam termin szkolenia. Zaczyna się go od egzaminu z prowadzenia zestawu stary DAF ze skrzynią manualną zwykły tandem, następnie po ukończeniu pozytywnym jazdy, wysłali nas do 'swoich' lekaży, gdzie przeszliśmy szereg badań, - to był poniedziałek, w zasadzie od 7 rano do 20 wieczor wszystko trwało, następnego dnia - wtorek. Może warto w tym momęcie dodać i objaśnić, że każdy"kursat'' ma zakwaterowanie oraz wyżywienie podczas szkolenia, jedzenie słabe. Wtorek, dzień jak codzień, śniadanie 7 rano następnie wykłady, z Panem (usunięte przez administratora) szkoleniowcem, warto chyba nadmienić, że wykładowca i egzaminator w/w to bardzo pozytywny człowiek, ma bardzo dużo wiedzy i wydaje się na człowieka, który nie tylko posiada wiedzę książkową i praktyczną, ale równierz ma spore zaplecze doświadczeń i wiedzy, ale wracając do meritum sprawy. Tak wszystko trwa sobie od powiedzmy wtorku do czwartku, codziennie testy sprawdzające, ćwiczenia, - topografia, czas pracy kierowcy (jak zrobić, aby jeździć i pracować jak najdłużej), obsługa tacho itp. rzeczy. ... w któryś dzień ćwiczyliśmy żekomy wjazd do cyt.'rajki' Rajka to jakby boks w który się wjeżdza na załadunek, bardzo wąsko i trzeba się ustawić równo. Ćwiczylismy te wjazdy w Żarach na placu do około 23, bardzo fajnie, że Marcin poświecił nam sporo czasu. Nie będę wszystkiego szczegółowo opisywał, daruje sobie kilka wątków, przejdzmy do piątku, a więc w piątek testy główne, później szkolenie bhp i test z tego co było omawiane z bhp'owcem. Następnie w niedziele wyjazd do Holandii do Son. Po przybyciu do Son, delikatne zdziwienie, pryśnice jakby to ująć, malutkie, zniszczone, zaniedbane na 4 dwa działające w dodatku z urwanymi słuchawkami, woda leję się zewsząt, nie ma nawet haczyków aby powiesić rzeczy.Toalety: zapchane, brudne, zniszczone. Pokoje, cztery osoby w jednym pokoju, są łóżka piętrowe dwie sztuki i może tu cos wtrące, na dole zimno, na górze ciepło, więc wojna o grzejnik w każdym pokoju zawsze panuje, w pokoju znajdziecie stolik i dwa krzesła, nadmienie, że jeżeli ktoś ma klaustrofobię, może czuć się niebezpiecznie w pokoju. Warto dodać, że pokoje, o ile można tak nazwać baraki, są bardzo ciasne i cieżko się w nich odnaleźć, brak szafek, wieszaków itp. rzeczy to bardzo dziwna sprawa. Prześcierado, lepiej zabierz własne, bo prześcieradło dostaniesz, ale ile osób już na nim spało tego nie wie nikt, co prawda jest sprzątanie w pokojach, ale one tylko "jest napisane" w właściwie to go nie ma, kobieta sprząta w toaletach, i powiedzmy w pokoju z tv, bo ciężko go nazwać kuchnią bo nie ma nawet kuchenki żadnej. Następnie do omówienia jest kuchania, a właściwie pokój gdzie jest TV, jest tam zlew i jest mikrofala, a nawet lodówka, jedna dla wszystkich takich pokoii jest 10 policz razy 4 osoby i pomyśl jak jest w niej ciasno. Wszystko działało, czasem tylko, którys z kierowców, lub mechaników weźmie sobie baterie z pilota bo mu są potrzebne i nie ma jak włączyć czy przełączać telewizora. Maiałbyć internet tak? Internet? Jak pójdziesz do Son w stronę JAMBO sklepu, będziesz miał most, a przed mostem będzie reustauracja i tam przy niej mamy neta, jest ławka po drugiej stronie ulicy, - wszystko jednak uzależnione jest od warunków pogodowych, a tak naprawdę to z netem to jak się podoba w administracji, raz jest a raz go nie ma, ale jednak raczej go nie ma w miesiącu jest może dwa dni. Ale jak już jest na dzien czy dwa, to poblokowane są porty, - objaśnię, nie można wejść na gg, skype, pocztę, bank i wszędzie indziej gd