Spędziłem tam sporo czasu. I mogę powiedzieć, że jest to chyba najgorsze miejsce pracy jakie może być. Wszechobecny mobbing objawia się tym, że pracownicy boją się stać w jednym miejscu z obawy, że dyrektor, który może mieć zły humorek i powywala ich bez powodu. Najlepsze było gdy przez jakiś czas trzeba było dzwonić do menedżera czy można wyjść po godzinie 17 poza sklep. Niby nic. Ale to ustalenie obowiązywało nawet, gdy nie było go w pracy. A co jeśli nie miałeś numeru? Radź sobie. Czekałem tylko na to, aż trzeba będzie prosić o pozwolenie na pójście do toalety. Oczywiście traktowanie pracownika jak potencjalnego złodzieja jest normą. A propos złodziei. Nie mogę pojąć jak można mieć pretensje do pracownika, że ktoś coś ukradł?! Dyrektor wręcz wymaga, by pracownicy pełnili rolę ochroniarzy. Dlaczego? Bo szkoda pieniędzy na dodatkowych ochroniarzy. No sorry Winnetou, ale jeden ochroniarz (odświętnie dwóch) na taką halę,
to są jakieś jaja. Ale to nie jest po prostu wymóg. Padła wręcz groźba, że jeżeli ktoś coś ukradnie, to pracownik działu poniesie za to odpowiedzialność finansową, bo można tak zrobić z jednej linijki ich regulaminu, który co najlepsze wcale nie wspomina o konsekwencjach wynikających z takiej sytuacji Wręczanie przez pracodawcę wypowiedzenia też jest hitem. Nie ma co liczyć na jakiś termin wypowiedzenia. Dają ci tylko jeden wybór, zgadzasz się na ich propozycję, czyli "za porozumieniem stron". Nie musisz. Wtedy kierownik będzie siedział non stop na monitoringu i czekał, aż popełnisz błąd, by mógł cię zwolnić dyscyplinarnie. Ale nic nie pobije tego co się tam działo, gdy nadeszła fala upałów. Średnia temperatura na hali wynosiła jakieś 33 stopnie Celsjusza. Pot lał się strumieniami. Oczywiście szary pracownik, który za to nie odpowiada musiał słuchać pretensji klientów, którym to przeszkadzało. Jeszcze ten początkowy zakaz chodzenia w szortach. Jakieś żarty. Jaka była argumentacja kierownictwa na pytanie czemu nie działa klimatyzacja? Uwaga, nie ma pieniędzy. No to jest jakiś cyrk. Szczerze naprawdę żałuję, że nie poinformowałem o tym wszystkim Państwowej Inspekcji Pracy. Napluli wszystkim w twarz i nie ponieśli żadnych konsekwencji. Pracownicy jakoś sobie radzili rozstawitając wiatraki. Kolejny hit, przychodzą pracownicy administracji, którzy siedzą w klimatyzowanych pomieszczeniach i nakazują wyłączyć wiatraki, bo one powodują zbyt duże zużywanie energii. Większość szkoleń w jakich udział biorą pracownicy jest o tym jak skutecznie naciągnąć klienta. Tam nie ma stanowiska Doradcy Klienta. Jest (usunięte przez administratora) klienta. Oczywiście w momencie niewyrobienia planu jest się od razu nacenzurowanym przez kierownika. Zasada jest prosta. Albo tańczysz jak ci zagrają i się nie odzywasz, albo spróbujesz mieć własne zdanie i won.
Podsumowując. Jeżeli lubisz, gdy się tobą pomiata, nie masz za cholerę własnego zdania, a posiadasz talent do naciągania i oszukiwania ludzi, lubisz mobbing oraz pracę w saunie, chętnie dasz się wywalić na zbity pysk przez zły humorek dyrektora, lubisz jak ci plują w twarz, to jest to praca w sam raz dla ciebie.