Witam serdecznie. Zostawię tu swoją litanię. Zaznaczę tylko, że moja opinia jest w pełni obiektywna. A więc pracowałem w tej firmie 3 miesiące. Zakład numer 2 (nowy), gdzie podobno nie ma przyjęć.
A więc sama rozmowa rekrutacyjna była naprawdę bardzo przyjemna. W kadrach Panie zaproponowały nawet kawę.
Pan (usunięte przez administratora)na rozmowie wydawał się bardzo w porządku, ale moja negatywna opinia nie będzie dotyczyć rozmowy rekrutacyjnej.
Po około tygodniu od rozmowy rekrutacyjnej w siedzibie firmy dostałem telefon, że (usunięte przez administratora)wyraziło ,,zgodę'', aby mnie zatrudnić.
A więc tak, powoli przejdę do rzeczy.
Nowy zakład, praca jako operator przy maszynach, umowa na pełen etat, praca w systemie 3 zmianowym.
Z początku wszystko wydawało się super, fajnie itp. Lecz przyszedł dzień, kiedy pojawiły się tak zwane ,,setki', czyli godziny nadliczbowe, zaznaczam tu :,,dla chętnych". Jeśli nie byłeś chętny na pracę w sobotę na rano oraz w niedzielę w nocy, gdy była Twoja zmiana, to(usunięte przez administratora), gdy zapytała czy idę na te setki, gdy odparłem, że nie, to zamiast przyjąć to do wiadomości co oznacza słowo nie, to zaczęła zadawać multum pytań, a to dlaczego nie, że ,,MUSISZ BYĆ'', zaznaczam, że w umowie nie było ani słowa o pracy w sobotę czy w niedzielę. Argumenty, że nie mam transportu nawet nie docierały. Usłyszałem wtedy że ,,dla chcącego nic trudnego". Ale dobra, poszedłem z dobrej woli na kolejne ,,setki" co wypadały na moją zmianę. Transport sobie ogarnąłem. Pomijam już fakt, że po całym tygodniu wstawania przed godziną 4 rano aby o po 5 rano bus zabrał nas do pracy, a potem jeszcze w niedzielę kiedy cały tydzień na nockach byłem totalnie wykończony.
Zaczęło mi się sypać zdrowie. W pracy nadźwigałem się tyle ciężarów, że zaczynałem coraz intensywniej odczuwać swoje dolegliwości ,,brzuszne". W przeszłości miałem problemy, lecz aż do czasu pracy w Wawelu nie musiałem dźwigać ciężarów. I trafiłem w końcu do szpitala w związku z moimi problemami zdrowotnymi.
Na zwolnieniu lekarskim byłem ponad miesiąc. Lekarz medycyny pracy nie dał mi podczas kontrolnej mojej wizyty zdolności do pracy. Niestety dźwigać mi nie wolno.
Bardzo chciałem w tej firmie pracować,
całe te ,,setki" co są 100% płatne 2 razy w miesiącu jak sobie pójdę nie stanowiłyby problemu. Byłem pod koniec umowy na rozmowie w kadrach, a dzień wcześniej rozmawiałem z Panią (usunięte przez administratora)telefonicznie, powiedziałem że zdolności nie mam ale chcę pracować w tej firmie, bo co by nie mówić to źle mi nie było, i powiedziałem że nie mam zdolności ale chcę pracować na jakimkolwiek stanowisku, gdzie nie będę musiał dźwigać ciężarów.
I co się okazało??? Firma która chwali się, że zatrudnia ponad 1000 osób nie potrafi zadbać o pracownika i nie jest w stanie dostosować dla mnie stanowiska zgodnego z moim orzeczeniem lekarskim????!!!!!!
Człowiek ma chęci do pracy mimo tego że praca w tej firmie na 3 zmiany z tym cholernym dźwiganiem wykończyła mnie zdrowotnie *nie przesadzam tu- te słowa usłyszałem od lekarza) nie może znaleźć jakiegokolwiek stanowiska bez dźwigania??!!! Dodam też, że jeśli inna zmiana nie zostawiła po sobie porządku i jeśli nie zgłosisz tego do (usunięte przez administratora)że poprzednicy zostawili syf, to wina spadnie na Ciebie.|
Skoro zarabia się tyle samo to z jakiej racji ktoś ma sprzątać po kimś?? Wiem że do (usunięte przez administratora)też różne sprawy były zgłaszane odnośnie tego jak inne zmiany zostawiają stanowiska po zakończeniu swojej zmiany, ale dowiedziałem się ze Pan (usunięte przez administratora)ma tu cytat (usunięte przez administratora). Ty masz donieść bo jak nie to Ty sprzątał po kimś będziesz i Tobie się dostanie bo nie zgłosiłeś.... XXI wiek mamy to jest chore.
Dodam też od siebie, że zauważyłem że tam wszyscy żyją tylko robotą. Ktoś napisał gdzieś tu opinie żeby tu pracować to trzeba się by z łóżkiem wprowadzić. I to jest prawda.
Pracownicy są strasznie fałszywi, jeden drugiego obrabia za plecami.
A jak nie jesteś chętny żeby pójść na setki które ,,podobno" są ,,dla chętnych", to jesteś najgorszy, boś uraził czcigodny majestat!
Szkoda że w umowie nie ma ani słowa o tych ,,setkach". skoro są dla chętnych ale ,,musisz IŚĆ"!
Z pracy wracałem wykończony, głównie przez to dźwiganie. Ktoś może napisać mądry, a czemu nie zgłaszałem wcześniej że źle się czuję czy że chce zmianę stanowiska czy cokolwiek??? Po pierwsze nikogo to nie interesuje a po drugie firma miała tylko takie stanowisko, więc po podpisaniu umowy to sobie mógłbym zgłaszać, nic to by nie dało, ja byłem na okresie próbnym, i byłbym w oczach (usunięte przez administratora) leniem i kombinatorem. Niestety, ale czasy gdzie jeden (usunięte przez administratora) był na całą wieś dawno przeminęły.
(usunięte przez administratora)
Jestem bardzo rozczarowany firmą Wawel. Serdecznie nie polecam pracy w tej firmie.
Dziwiłem się na początku skąd tyle negatywnych opinii. I mnie już one nie dziwią. Mógłbym pisać litanię dalej ale jest limit słów do 5 tysięcy.
Wawel- rozczarowaliście mnie bardzo.... Unikać jak ognia.