Pracowałem krótko w dpd Toruń, jedno słowo, tragedia, to praca dla zdesperowanych, dowalą ci 100-120 paczek, musisz je rozwieźć do 13.00 bo potem masz odbiory, jak debil szukasz adresów, wszystko też zależy od stanu technicznego auta, moje miało spalone sprzęgło i brak wspomagania kierownicy, zamiast skupić się na szybkim dostarczeniu paczek to skupiałem się by kogoś nie zabić na drodze czy nie spowodować wypadku, często jeździsz dla kogoś, tzn, ktoś pracuje dla dpd i ciebie wstawia jako kierowcę, nie masz wpływu na stan techniczny auta, a twoje problemy na trasie starają się zwalić na twoje rzekomo słabe umiejętności kierowania, każdy kto ma pojęcie o jeżdżeniu wie co to znaczy brak wspomagania i spalone sprzęgło, odmawiają usunięcia usterek auta bo jak twierdzą "za pół roku kupuję nowe i mi się nie opłaca", i każdy kilometr za kółkiem takiego złomu to ryzyko. Dzień w pracy w dpd zaczyna się zawsze tak samo, najpierw szukasz paczek ze swojego rejonu, musisz ten rejon biegle znać by nie pominąć żadnej paczki a potem odpowiednio poukładać na pace, ładują cię tak jak juz pisałem, 100-120, w okresie świątecznym nawet do 200 paczek, ale to nie wszystko, masz jeszcze odbiory i nikogo nie interesuje czy się wyrobisz czy nie, często wracasz do domu po 22.00 i z rańca znowu do roboty i ta sama liczba paczek. Ledwo wyjedziesz za brame zaczynaja się telefony, najczęściej jest tak "dzień dobry, kiedy Pan będzie z moja paczką?", no bo kurier to przecież do k... nędzy prorok i wie kto dzwoni, a nawet jak mi poda dane i adres to niby do cholery skąd mam wiedzieć kiedy będę?, ale nie tylko klienci dzwonią, dyspozytorzy i reszta tych pierdzących w stołek na bazie też co rusz "umila" ci czas dzwonieniem i nawijaniem o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia (szczególnie jako świeży kurier), więc jedziesz zestresowany, sprzęgło ci się ślizga, brak wspomagania, wizja 120 paczek na pace, a panienki z biura z tyłkami king size ci dzwonią i pytaja czy masz paczkę na lelewela 26c/23!!! a niby skąd mam to wiedzieć!!!! niby jak mam spamietać adresy ze 120 paczek!!!! jedziesz po kolei na ten ich scaner ( który i tak nie segreguje adresów) i nie jesteś w stanie im teraz puścić kierownicy, wleźć na pakę i przewertować 120 paczek by dla zaspokojenia ich ciekawości sprawdzić czy paczka do jakiejś tam Przeczewskiej z lelewela jest płatna czy nie!!! W nawale tego absurdu kurierskiego i 100 telefonów na pierwszym kilometrze czeka was jeszcze jedno, KLIENCI, są rózni, panienki otwierające na golasa, stare zrzędliwe babcie które 15 min sprawdzaja swoją paczkę a tobie czas leci, wieczni skarzyciele (cokolwiek byś nie zrobił to taki potem zawsze pisze i dzwoni ze skargami), milionerz (ma do zapłacenia za paczkę 25zł i częstuje cię 500 zł banknotem a ty masz zero kasy), są klienci widmo (tygodniami wozisz im ta sama paczkę a ich nie ma i nie odbieraja telefonów), są klienci których ja nazywałem ciężarowcy, zamawiają paczki po 40-50 kg i targasz na 5 piętro (niby masz przywilej tylko do 30kg ale spróbuj nie wnieść), są klienci dyskutanci, zawsze zanudzają cię gadką o byle czym, i są klienci których ja nazywam hektarowcy, życzy sobie byś mu zawsze dostarczył paczkę do jego roboty która się znajduje kilometry za twoim rejonem bo jak twierdzi tak się umówił z dpd i poprzednim kurierem(no bo przecież nie mógł jeden baran z drugim zamówić paczkę podając adres swojej fabryki by tam bezpośrednio doszła). I wiele wiele innych aspektów które długo by wymieniać, tak w skrócie wygląda robota kuriera, dla ciekawostki dodam, że kurier też pobiera pieniądze za niektóre paczki, czasami w kwocie po 40000 zł i więcej więc jest łąkomym kąskiem dla każdego bandziorka bo jedziesz sam, w każdej chwili możesz zarobić w łeb. Podsumowując, jeżeli lubisz pracę od rana do nocy za 2000-2200zł netto, nie masz własnego zycia prywatnego i zadnych zainteresowań prócz rozwożenia paczek, jesteś odporny na stres, do perfekcji masz opanowaną jazdę uszkodzonym autem gdzie jednoczesnie szukasz adresu i wisisz na telefonie to jak najbardziej polecam robotę w dpd jako kurier.