Czytając wpisy można dojść do wniosku, że niektórym osobom doskonale zakodowały się wartości firmy. Niestety w życiu nie jest tak pięknie jak na papierze który jak wiadomo wszystko przyjmie. O tym jak jest cudownie możemy poczytać w Czekoramie - ta wyjątkowa lektura pozwala nam zapoznać się z najciekawszymi wydarzeniami z życia zakładu. Bo przecież "MÓWIMY JAK JEST". Mało tego, jest tak wspaniale, że niektórzy wdrażając kolejną wartość firmy "ZACHOWUJEMY SIĘ TAK, JAKBY FIRMA NALEŻAŁA DO NAS" potrafią ją połączyć z następną - "BUDZIMY ZAUFANIE". Niech doskonałym przykładem będzie dla was pan o niebywałym wręcz zaangażowaniu, które przyczynia się do rozwoju firmy. To człowiek, który w trosce o zdrowie pracowników potrafi ich wypytywać o przyczynę zwolnienia lekarskiego. Podejrzewam, że jest to zasługa odebrania starannego wykształcenia, które pozwoliło mu zostać prawdziwym człowiekiem renesansu o specjalności piekarz - lekarz - ekonom. O jego bezsprzecznym talencie niech świadczy fakt, że zdolny jest do zaproszenia pracownika do biura w celu zapoznania go z aktualną sytuacją gospodarczą kraju i problemami na rynku pracy. Gdyby każdy choć w małym procencie był tak przejęty losem pracowników... To właśnie on pokazuje nam jacy "JESTEŚMY OTWARCI" gdy chcemy skorzystać z przysługującego nam urlopu na żądanie potrafi przedstawić nam wyższe potrzeby Pracodawcy. Nasiąknięty do szpiku kości wartościami w swym niepowtarzalnym stylu, z wypiekami na twarzy i podskakującym czepkiem dbając o dobro firmy, stoi nad nami niczym anioł stróż, motywując nas do jeszcze lepszej, efektywniejszej i szybszej pracy cierpliwie tłumacząc nam, że jeśli będzie inaczej to zakład będzie przeniesiony na Ukrainę. Przy każdej nadażającej się okazji oddaje się skrzętnie skrywanej pasji z zapałem robi zdjęcia i pisze maile. Aż dziwne, że ktoś taki nie jest kierownikiem, ba dyrektorem! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, w końcu jest ktoś godzien wzięcia udziału w programie "Mam pomysł" by wraz z inżynierem d/s ciągłego doskonalenia opracować system ewidencji i pomiaru czasu osób korzystających z toalety! Moim skromnym zdaniem będzie to ogromne ułatwienie dla niego żeby sam nie musiał stać z telefonem (służbowym ma się rozumieć bo świecąc nam przykładem nie wnosi prywatnego na teren produkcji) i liczyć czasu, który tak beztrosko marnotrawimy w toalecie. Jeszcze się nie daj Boże zmęczy i nie będzie w stanie pojść na drugą przerwę czy też o zgrozo wystygnie mu kawa w Control Room! O tym, jak "STAWIAMY NA PROSTOTĘ" można było się przekonać w czasie oceny rocznej podczas której niczym wytrawny gracz wyciągał asa z rękawa w postaci zeszytu z notatkami dotyczącymi pracownika. Z jego pomocą dane nam jest przypomknieć sobie dawne czasy, gdy każdy miał prowadzoną teczkę. Aż łezka się w oku kręci... Z dokładnością szwajcarskiego zegarka wylicza nam czas przerw, spóźnienia i wszystkie negatywne zachowania sprzed np 10 miesięcy doznając jednocześnie pomroczności jasnej zważywszy na fakt, że wszystkich obowiązuje jeden kodeks i regulamin pracy w którym jasno jest napisane nt kar porządkowych i ich stosowania. Ten nasz nieoszlifowany diament, ten Michał Anioł wcielony, daje nam wręcz podręcznikowy przykład w jaki sposób "DYSKUTUJEMY, PODEJMUJEMY DECYZJE, OSIĄGAMY REZULTATY". Z haryzmą i zapałem godnym małego austryjaka którego ideały razem z wartościami firmy są sensem jego życia spotyka się z nami na operatywkach przed rozpoczęciem pracy. Słowa płynące z jego ust są niczym balsam dla naszych serc. Nikt inny tylko On potrafił nam tak dokładnie wytłumaczyć, że przejście na 3-zmianowy system pracy jest wynikiem braku opakowań. Mało tego, zrobił to jako pierwszy! A my malutcy słuchaliśmy go niczym owieczki swojego pasterza... Nasz wzorzec słynący z zamiłowania do przestrzegania wszystkich przepisów daje nam wspaniały przykład pozwalając sobie na chodzenie bez bluzy po obszarze produkcji. Najwidoczniej ciężka praca umysłowa spowodowała ubytki w owłosieniu nie tylko na głowie naszego wiernego fana małego kaprala skoro może chodzić bez prawidłowo noszonej odzieży. Zatem niech zdejmie też czepek i koszulkę aby każdy mógł podziwiać go w pełnej okazałości a zwłaszcza blizny na przedramionach będące zapewne wynikiem niestrudzonych bojów z niesfornymi maszynami i przemaszeruje dostojnie krokiem defiladowym po produkcji w swym wyjściowym obuwiu ortopedycznym.
Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu przybliżyłem wam tę fascynującą postać. W związku z wieloletnią pracą bohatera mojego postu na pewno są w zakładzie osoby, które zechcą się z nami podzielić swoimi wrażeniami ze współpracy z nim. Jako że wszyscy "KIERUJEMY SIĘ SERCEM I ROZUMEM" apeluję do dyrektora o lepszy dobór kadry zwłaszcza tej niższego szczebla oraz gorąco zachęcam do dzielenia się z innymi spostrzeżeniami i uwagami. Biorąc pod uwagę, że jest to forum nad którym zapewne czuwają administratorzy a jego treść pilnie śledzą nasi przełożeni proponuję bez nazwisk czy stanowisk.
Dla pierwszej osob