Wasze opinie tłumaczą, dlaczego macie najgorszą obsługę z jaką spotkałam się w życiu. Piszę z punktu widzenia klientki, choć wiem, że to miejsce nie jest do tego przeznaczone. Może jednak ktoś z Was to przeczyta i weźmie sobie do serca. Szanowne damy z kasy, nie tylko procedury (które u Was chyba nie obowiązują), ale również kultura osobista wyniesiona (lub nie) z domu zobowiązuje, aby używać zwrotów grzecznościowych. Na powitanie mówi się "Dzień dobry", w czasie obsługiwania polecam "Proszę" i "Dziękuję", a na pożegnanie "Do widzenia". I to do Was należy inicjatywa! Nie ma znaczenia ile lat ma klient który podchodzi z zakupami, czy się uśmiecha czy nie, Wy pierwsze, nawet jeśli macie już swoje lata, witacie się z klientem. Nauczcie się pokory, nie ma tu znaczenia ile zarabiacie, albo pracuje się dobrze albo wraca się do domu spędzać życie przed tv, a nie wśród ludzi. Jeśli nie wiecie jak tych słów używać, róbcie zakupy w innych sklepach, zobaczycie jak tam się obsługuje klientów. Nie stroi się też min kiedy klient nie ma drobnych pieniędzy, to Waszym obowiązkiem jest mieć odpowiednią ilość drobnych pieniędzy w kasie. Są wśród Was chyba 2-3 takie pracownice, zachowujące się jakby fachu uczyły się w sklepach w których był tylko ocet. Młodsze dziewczyny wypadają na ich tle dużo lepiej, widać, że nawet zmęczone nie zapominają o dobrych manierach. Regularnie znajduję na Waszych półkach przeterminowane produkty, kupione mięso w plastrach śmierdzi następnego dnia. Omijam już dział mięsny, produkty są źle przechowywane z resztą nie tylko tam. Ale to temat bardziej dla sanepidu.. I ten Wasz pożal się boże punkt obsługi klienta. Nauczcie się rozmawiać z klientami w sytuacjach trudnych, np kiedy składa reklamacje. Jeśli wymieniacie towar z winy sklepu to z łaski swojej wyraźcie jakąś skruchę w imieniu firmy którą reprezentujecie. Klient specjalnie do Was idzie/jedzie, aby otrzymać pełnowartościowy towar za który zapłacił. A jeśli powołujecie się na swoje regulaminy, to wyłóżcie je na blat, aby były dostępne dla klientów. Zamiast siedzieć tam po 2-3 sztuki jedna na drugiej i plotkować porozglądajcie się po sklepie, może wypatrzycie jakieś niedociągnięcie przed klientem. Powierzchnia sprzedażowa jest oklejona ostrzeżeniami, groźbami, instrukcjami, jak idioci dla idiotów, nieestetycznie to wygląda. Nic nie przebije działu z kosmetykami, szczególnie dezodoranty, śmiać mi się chce kiedy go mijam. Widać że sklep jest zarządzany chaotycznie. Zbieranina ludzi gotowych robić cokolwiek, jakkolwiek, za ilekolwiek. Oczywiście moje zarzuty są subiektywne, dotyczą tylko kilku pracownic, ale te negatywne zachowania zapadają w pamięć najbardziej i opinię o Was mam złą właśnie przez te jednostki i głupią politykę na sklepie. Współczuję wam chorej atmosfery w pracy, z pewnością praca tam jest dla wielu z Was jedynie koniecznością, nie priorytetem. Jednak złą postawą wobec klientów stracicie tą pracę nie dlatego że firma jest bee i Pani dyrektor jest bee, ale dlatego że Wy jesteście złymi pracownikami. Uprzedzę propozycję, żeby u Was nie kupować skoro tyle rzeczy mi nie pasuje. Kiedy tylko mogę robię zakupy gdzie indziej, dla zasady nie chcę zostawiać u Was pieniędzy. Niestety jesteście najbliżej mnie, a do tego macie w ofercie kilka rzeczy których próżno szukać w okolicy. Skarg i pism do Was oficjalnie również nie będę kierować. Nie taka moja rola jako klienta, żeby z imienia i nazwiska uczyć Was standardów obsługi jakie obowiązują powszechnie w innych sklepach. Po prostu weźcie sobie do serca, że Wasza praca to nie tylko współpracownicy, zmiany, regały i Pani dyrektor, ale również, a raczej przede wszystkim KLIENCI i ich komfort. Jeśli łamane są Wasze prawa pracownicze, a nie jest to praca dla której chcecie się poświęcać, to albo ją zmieńcie, albo interweniujcie, nie ma dyrektora którego nie można zmienić. Pozdrawiam i życzę pogody ducha na co dzień. Chętnie przyjmę każdą krytykę, byle konstruktywną.