Pracowałem tam przez chwilę kilka lat temu, płaca słaba,ale jak potrzebujesz pieniędzy to wszystko jest lepsze niż nic.
Ludzie różni, czasem śmieszni nawet. Przy koszeniu trawy kłócą się o to kto podkaszarkę bierze , zawsze mnie to bawiło.
Można trafić w kilka miejsc i są też chwilowe pojedyńcze dni dodatkowych robót.
Tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Trafiłem kiedyś na załadunek statku zbożem z silosów. W silosach straszny zaduch, a część stałej ekipy to (usunięte przez administratora) na 100% , pracują tam za coś na poziomie najniższej krajowej. Nie mieliśmy nawet wystarczającej liczby szufli do przerzucania tego ziarna. Koleś zapytał mnie skąd wziąć szuflę więc zaoferowałem że dam mu swoją i pójdę poszukać innej. W tym momencie wchodzi kościsty , łysawy kolo z twarzą wskazującą na wieloletnie nadużywanie alkoholu i zaczyna na mnie piać że nic nie robię. Niestety nie pozostałem dłużny i dostał informację zwrotną w tym że właśnie poszukuję szufli bo nawet sprzętu nam nie dostarczyli wraz z odpowiednią liczbą epitetów.
Prawdą jest to, że potrafią odesłać ludzi do domu z braku zleceń na stoczni. Niestety za dojazdy nikt Ci już nie zwróci. Były to moje pierwsze dni w Gdańsku i w ten sposób zmarnowałem bile tygodniowy, bo w pracy byłem tylko dwa dni.
Ogólnie to nie jest to praca dla osób z wybitnymi umiejętnościami i płaca raczej też nie jest wybitna.
Atmosfera różna, ale to zależy od człowieka. Niestety takiego typu prace przyciągają nazwijmy to trudniejsze charaktery.Spotkałem tam też dużo całkiem normalnych osób i część bardzo spoko.
Nie jest to miejsce do którego chciałbym wrócić i raczej już nie będę musiał.
Jednak jak ktoś potrzebuje jakoś się utrzymać to dlaczego nie.
Daję neutralną opinię ,bo i takie jest moje podejście do tego miejsca.
pozdrawiam