Praca do lekkich nie należy na pewno, zwłaszcza gdy pracuje się ponad siły, bo brak pracowników w firmie swoje robi. Osoby przychodziły na kilka dni i odchodziły, gdy widziały nawał pracy i obowiązków, które spadały na jedną osobę. Stali pracownicy zapierniczali żeby nadgonić pracę, bywało, że biegało się z jednej restauracji na drugą(znajduje się po drugiej stronie A4) po to by pomóc nowemu pracownikowi, który nie był nawet odpowiednio przeszkolony, dosłownie był zielony w tym co robi, a obsługiwał ludzi za barem. Trzeba dodać, że w restauracji pewne osoby miały układziki z managerem i wszystko im uchodziło płazem, bo inni robili za nich. Owszem początki były przyjemne, mimo ciężkiej pracy człowiek miał satysfakcję z tego, co robi. Fakt był tak,że kiedyś była odpowiednia ilość ludzi i pracowało się dobrze, a z czasem trzeba było uciąć pracowników, a skoro pracujący dawali radę (tylko jakim kosztem zdrowia i nerwów) - to po co coś zmieniać... Wypłaty owszem, były na czas, ale najniższa krajowa za taką harówę to przesada.
W skrócie powiem: NIE POLECAM!!!