Ekipo,
moja współpraca z firmą trwała prawie 2 lata. Od początku, jako pasjonatka branży TSL, wykazywałam inicjatywę i ogromny głód wiedzy. Pozyskiwałam klientów, pisałam bloga branżowego, chciałam wprowadzać nowe procedury, realizowałam akcje charytatywne i proponowałam wdrożenie reguł, które doprowadziłyby do maksymalizacji wyników działu handlowego. Przez ten czas nawiązałam wiele cennych relacji biznesowych, które rozwijam do dzisiaj oraz wyniosłam poziom mojej wiedzy o transporcie na bardzo wysoki pułap.
Postanowiłam zabrać głos w tej dyskusji, gdyż zauważyłam wzmiankę o sobie, tzn. "Warto też dodać, że jedna z tych osób już po około trzech tygodniach odejścia sama zgłosiła chęć powrotu, gdy zobaczyła, że w innych firmach wcale nie jest tak „kolorowo”, jak wcześniej zakładała."
Moja współpraca z przedsiębiorstwem zakończyła się, ponieważ dostałam ofertę pracy od innej, konkurencyjnej firmy transportowej. Oferta ta pokryła się z moim zapotrzebowaniem na chęć rozwoju w strukturach menadżerskich. Szczerze marzyłam o prowadzeniu zespołu mimo trudności na rynku, opiekowaniem się członkami drużyny i budowaniu procesów sprzedażowych. Wspominałam o tym przy każdej możliwej okazji odpowiednim osobom, jednak firma nie była w stanie ułożyć ze mną planu rozwoju, który pokrywałby zarówno moje prywatne potrzeby, jak i budżet oraz plany rozwoju firmy. Bardzo cieszyłam się, gdy zobaczyłam, że inna firma doceniła mój potencjał w sprzedaży i postanowiła go wdrożyć u siebie. Byłam lojalna ówczesnemu pracodawcy, ale wiedziałam, że jako człowiek muszę być przede wszystkim lojalna sobie, więc po nieudanych negocjacjach, z bólem serca, postanowiłam odejść.
Jak się jednak okazało, sam charakter miejsca, do którego dołączyłam, nie odpowiadał moim wartościom. Piastowanie stanowiska "sales manager" okazało się być w moim przypadku strzałem w dziesiątkę, ale zostawiłam swoje uczucia w poprzedniej firmie transportowej, w której potencjalnie okazało się, że może jednak znaleźć się dla mnie miejsce - jako handlowiec postanowiłam wyciągnąć inicjatywę i spróbować zatrudnienia w tym miejscu na nowo, tym razem w inaczej ułożonej strukturze. Podczas (ponownie) nieudanych renegocjacji usłyszałam, że byłam problematyczna i zbyt dynamiczna, by pracować w tej firmie, a tak poza tym, to osoby decyzyjne tak naprawdę od początku nigdy nie chciały mnie zatrudnić.
Aktualnie realizuję się w innej firmie, która zatrudniła mnie na stanowisku liderskim i przyznam szczerze - nigdy nie byłam tak szczęśliwa. Okazało się, że można połączyć potencjał firmy z moimi prywatnymi zobowiązaniami i rozwijać się wspólnie.
Nie spodziewałam się, że zostanę "obpisana" na Goworku, dlatego, że SPRÓBOWAŁAM.
Prawdziwą wizytówką firmy jest nie tylko po onboarding, ale również offboarding, czyli to, jak przedsiębiorstwo rozstaje się z pracownikiem.
Widzę komentarze o "okresie chaosu spowodowanego nieudanym zarządzaniem byłego menedżera spedycji" i zastanawia mnie jedno: dlaczego wiele firm jest w stanie w zgodzie, publicznie, np. dziękując sobie wzajemnie na Linkedinie pożegnać się z pracownikami, a tu mamy do czynienia z pisaniem o nieudolnych "rządach"? Pomińmy fakt, że liczby wskazywały na coś innego (bo to tylko słowo przeciwko słowu - nie jestem w stanie udowodnić dobrego, strategicznego podejścia ówczesnego (usunięte przez administratora)). Z tego komentarza wynika, że firma pozwalała wprowadzać JEDNEMU pracownikowi chaos i nie radziła sobie z bieżącym kontrolowaniem go.
Dlaczego firma nie wspomina o wielu innych pracownikach, którzy odeszli w tym roku, a wcześniej zgłaszali zażalenia na brak możliwości rozwoju?
Zawsze troszczyłam się o opisywane tutaj miejsce pracy, ale swoją troskę okazywałam w formie chęci wprowadzania zmian i wskazywania pól do poprawy, a nie przytakiwania na każdy pomysł. To z kolei nie było mile widziane dla osób, które są/były przekonane, że w firmie nie ma nic do zmiany.
Pamiętam z resztą każdy raz, gdy został podniesiony głos zarówno na mnie, jak i na innych pracowników.
Branża TSL jest hermetyczna i proszę o zaprzestanie rozprzestrzeniania plotek na mój temat w środowisku - od znajomych dowiedziałam się, że są rozpowiadane bardzo krzywdzące pogłoski i jest to potwierdzane przez różne źródła.
Wraz z komentarzem nie zostawiam żadnej gwiazdki, bo skala 5-punktowa jest zbyt ograniczona, by jednoznacznie opisać ten okres w moim życiu.
Dziękuję za możliwość pracy. Resztę personalnych komentarzy, które usłyszałam w 4 oczy pod swoim adresem pozwolę sobie zostawić dla siebie, a teraz iść z życiem do przodu.