To prawda, że praca operatora danych nie jest szczytem marzeń, ale przy obecnej sytuacji na rynku pracy to całkiem przyzwoite zajęcie. Największym minusem jest płaca na poziomie 1800 brutto, ale to nieco więcej (niewiele, ale jednak) niż najniższa krajowa. W zamian mamy względnie stabilne zatrudnienie***, dobrą atmosferę (dla mnie to naprawdę istotne poznając realia w innych firmach), sztywny czas pracy (nadgodziny dobrowolne, bez krzywego patrzenia, że roboty w (usunięte przez administratora) zwijka do domu o czasie). Sama praca jest monotonna i z tym trzeba się liczyć. Może na początku, przez te kilka miesięcy kiedy poznajemy projekty jest "ciekawa", bo prawie nie ma dnia, aby czegoś nowego człowiek się nie dowiedział. Z czasem jednak, poznając dobrze projekty to jest prawie czysta produkcja i klepanie tabem... czasem do znudzenia. Na szczęście każdy ma kilka/kilkanaście projektów, przychodzą o różnym czasie i w różnej ilości. I czas potrafi naprawdę szybko zlecieć. Poza tym praca jest dobrze zorganizowana, a jeśli ktoś ma z tym problem, to jeśli nie specjalista, to team leader nie jest tylko od pierdzenia w stołek, a faktycznie angażuje się w pracę. Na pomoc bardziej doświadczonych osób śmiało można liczyć mimo tego, że każdego szeregowego pracownika obowiązują jakieś progi minimalnej wydajności. Z tą wydajnością też jednak nie jest źle, bo o ile w pierwszych miesiącach abstrakcją wydają się ilości "klepane" przez bardziej doświadczone osoby, o tyle po jakimś czasie niemal mimowolnie dobija się do może nie tego samego, ale już przyzwoitego poziomu. Kwestia obycia.
*** stabilne zatrudnienie nie oznacza, że jeśli ktoś zlewa obowiązki, albo jest przytępy na ogarnięcie projektów będzie prowadzony za rączkę. Praca z czasem wymaga coraz większej samodzielności, odpowiedzialności, samodyscypliny i nieco czasu na pomoc mniej doświadczonym osobom. Jednak spokojnie można to ogarnąć.
Co do zawiedzionych rekrutacją osób. Jest duży nabór, CV spływa w setkach. Wybrać z tej ilości osoby rokujące nie jest łatwo. Ba! jest w tym trochę loterii, bo poznać - ocenić osobę można (i tylko trochę lepiej niż wstępnie) dopiero po okresie próbnym (3-mc). Podstawa to wyższe wykształcenie (wymóg - wymogiem, ale to osobna kwestia) + podstawy angielskiego, chociaż może wystarczyć nawet znajomość "can I", "should I" i proste zrozumienie tekstu pisanego może wystarczy. Jednak dla osób, których jedynym znanym słowem w języku obcym jest "f*ck" faktycznie nie po drodze, nie ten adres zwyczajnie. Szybkość pisania na klawiaturze - rzecz względna. Bardziej stawiam na poprawność, bo co z tego, że ktoś napiszę 21 cyfrowy ciąg znaków w 3 sekundy, kiedy popełni w tym ciągu znaków choćby jeden błąd, a który stanowi numer rachunku bankowego;]
Podsumowując: mamy do czynienia z uczciwym, do bólu poprawnym i zorganizowanym pracodawcą. Wypłata na czas, dodatkowe świadczenia, opiekę zdrowotną, umowa o pracę itp. Jednak my też musimy dać coś z siebie, aby ten standard zachować. I to jest moim zdaniem dobre miejsce do tego, aby oduczyć się naszej polskiej mentalności jak zakombinować coś dla siebie, jak przekręcić. Z czasem znakomita większość zaczyna pojmować zasady fair play, albo te nieliczne jednostki żegnają się z pracą. I chyba dlatego panuje bądź co bądź nadal dobra atmosfera. Jednak nieco z obawom patrzę na rekrutację, bo od pół roku nastąpił niemal geometryczny wzrost pogłowia. Ludzie są różni, czasem codziennie nowe osoby... "stary" zgrany jeden team, który znał się dobrze, lub chociaż względnie, został podzielony, dokooptowane zostały zupełnie nowe osoby i zrobiło się... jakoś tak nadto korporacyjnie. "Wychowani Pod Zegarem" wiedzą o co chodzi:)