Cześć! Byłam managerem jednego z salonów bardzo długi czas. Praktycznie wyciągnęłam sklep na bardzo dobry poziom, zarówno finansowy, personalny jak i relacji z klientem. Wcześniej wspomniano w poście o produktywności, którą zarządzałam najlepiej w kraju w swoim salonie. Mimo moich osiągnięć i uważam świetnego zarządzania, nie miałam możliwości się rozwijać. Dlaczego? Ponieważ panuje tutaj "kolesiostwo". Nie lubią tutaj osób indywidualnych, takich którzy mają swój sposób myślenia i nie potrzebują kolorowych tablic rysowanych kredą, wycinanek wieszanych na ścianę, tylko "dania możliwości". W tych czasach liczy się przede wszystkim atmosfera, ale nie ta sztuczna, tylko ta relacyjna, i oczywiście bądźmy szczerzy - pieniądze. Praca w Massimo Dutii to nie stanie i pachnienie. To ciężka praca fizyczna i psychiczna. Poniedziałki i czwartki z dostawą to jest "latanie" a nie praca. Ja byłam zadowolona z zarobków, jednakże to ile zarabiają sprzedawcy jest dla mnie śmieszne. Zawsze to powtarzałam górze, że żeby wymagać ich "postawy właścicielskie" trzeba coś zaoferować, nie tylko słowo "super, dziękuję", bo to działa pierwszy raz czy drugi, a nie 10ty. Oczywiście wszystko zostawione w rękach kierownika sklepu. "Masz sobie poradzić". Branie odpowiedzialności przez doradcę klienta przy zamykaniu czy otwieraniu, oczywiście bez dodatkowego benefitu było dla mnie nie do przyjęcia. Stawka, za którą nie da się normalnie wyżyć, a oczekiwania z kosmosu. Kilka lat temu te sklepy naprawdę miały cudowną obsługę, doświadczoną i stałą, ponieważ ludzie się bardziej przywiązywali do pracy. Teraz zmienia się co chwilę. Doradcy są coraz młodsi. Dlaczego? Bo niestety stawki dalej są "głodowe", a "góra nie dostosowuje się do realiów innego pokolenia, a także nie myśli o ludziach, którzy mają po 30 lat i rodziny czy jakiekolwiek oczekiwania od życia. Kierownicy, którzy mieli serce do tej marki tez poodchodzili. Dlaczego? Przez brak szacunku nie tylko do nas, ale również naszych ludzi. Nie da rady tak długo wytrzymać.
Teraz wiem również, że poodchodzili również regionalni. Pomimo tego że się z nimi często nie zgadzałam i uważam, że byli niesprawiedliwi w wyborze nowych regionalnych, bo kierowali się tylko tym czy jest to "ich" osoba, to po ich odejściu te sklepy straciły jakąkolwiek magię. Warto przejść się do sklepu i spojrzeć na obsługę: zmęczoną i sfrustrowaną, a pieniądze są wydawane na zmianę sklepu, nowe cenówki, nowe meble, witryny, Owszem jest to wizytówka sklepu, zgadzam się, ale czemu w tym wszystkim zapominają o ludziach, którzy tworzą te sklepy, te relacje z gośćmi. To dzięki tym ludziom te ubrania są wystawione, zamówienia online realizowane - tak sklepy też realizują zamówienia online. Polecam Massimo Dutti, szczególnie "górze" zrobić sobie jeden dzień pracy z takimi wymaganiami i stawką, którą płacicie doradcom.
Wspomnę również o zebraniach. Niestety jest to wychodzenie z strefy komfortu i jest to potrzebne jak najbardziej. Do rozwoju. Ale niestety zebrania są odrealnione od rzeczywistości. Próbujecie na tych spotkaniach wyprać głowy kierownikom, aby byli managerami korporacyjnymi, bezdusznymi. Często Wasze plany totalnie są niedostosowane pod warunki jakie panują w salonach. Na takich spotkaniach, jest tylko jedno STRES. I to u wszystkich. Zarówno u kierowników jak i regionalnych. Co powoduje, że tak naprawdę nie ma tam mowy o byciu szczerym. Rozmawianiu o problemach realnych. Mówicie tylko o tym co trzeba zrobić. Ale nie myślicie o Wy możecie zrobić, żeby ludzie chcieli z Wami pracować.
Ta praca nie jest dla słabych psychicznie i fizycznie. Ani dla tych którzy mają swoje plany czy kredyty. Musisz być wiecznie elastyczny. Wiecznie pod telefonem. Zajarany ich światem, ich wizją. Wizją , do której nie możesz wejść i być sobą. Wizją, w której musisz być nimi. Ja oczywiście rozumiem ich podejście, że są pewne zasady, ale nie rozumiem, dlaczego bycie sobą jest u nich tak źle widziane. Bycie na ich aplikacji dla pracowników, śledzenie jej, dodawanie postów... To jest coś co nie jest obowiązkiem pracownika, a według nich jest. Życie Massimo, przeglądanie w wolnym czasie strony, żeby poznać nowości - Drogie Massimo pamiętajcie, że ludzie mają swoje życie prywatne. Mówicie dużo o life-balance, a tego w tej pracy nie ma.
Nauczyłam się na pewno dużo. Cierpliwości, zarządzania czasem, potencjałem człowieka, ale czy dzięki ludziom, którzy byli nade mną? Na pewno nie. Tylko dzięki moim ludziom. Mojemu zespołowi.
Nie polecam nikomu, jeśli chcesz być szanowany w pracy i mieć swoje zdanie, gdy Twoje prawa są łamane, albo na granicy.
Co do stanowiska managera:
- wymagania z kosmosu
- brak szkoleń - prawdziwych szkoleń - a nie "wyklikanie" w aplikacji
- postawa właścicielska - to nie jest nasz biznes - to Wy ciągnięcie z niego pieniądze, my zarabiamy na życie
- regionalni, którzy niestety ale bardzo często mają cię gdzieś i kontaktują się Tobą jak coś jest źle
- ciągłe napięcie, stres, ogromna odpowiedzialność za milionowy biznes