Wytrzymałem tam około roku i w żadnej innej robocie nie miałem tak toksycznej atmosfery.
> Wdrożenie praktycznie nie istnieje — wrzucają cię na głęboką wodę i radź sobie sam.
> Pensja mocno przeciętna, a przy przedłużaniu umowy robią wielką łaskę z podwyżki typu 100 zł.
> Firma jedzie głównie na starych, niekompetentnych pracownikach, którzy siedzą tam latami i dostali wyższe stanowiska głównie za zasiedzenie. Nowi ludzie ciągle się zmieniają, bo ciężko wytrzymać współpracę z ekipą, która kompletnie nie nadaje się do pracy zespołowej. Jak tylko pojawi się ktoś nowy i ogarnięty w zespole, to od razu zaczyna się podcinanie skrzydeł, bo traktują taką osobę jak zagrożenie dla swojej pozycji.
> Nowych pracowników kontroluje się praktycznie na każdym kroku przez program monitorujący czas spędzony przy komputerze. Później lider potrafił przyczepić się do chwili nieaktywności, podczas gdy niektóre liderki praktycznie codziennie można było spotkać szwędające się po korytarzach i gadające przez telefon o prywatnych sprawach.
> Team leader był zawsze pierwszy do zbierania pochwał za sukcesy zespołu, mimo że sam praktycznie nic do nich nie wniósł i nawet nie potrafił podziękować ludziom z zespołu za zrobioną robotę.
> Zadania nie są normalnie przydzielane w zespole — trzeba się domyślać, czym w ogóle powinno się zajmować. Jak się nie domyśliłeś to (usunięte przez administratora)
> Dyrekcja kompletnie ignoruje atmosferę panującą w dziale — nieważne, jak ludzie są traktowani i jak wygląda współpraca, liczy się dla nich tylko to, żeby robota była zrobiona.
> Szczytem absurdu w tej firmie były ciągłe akcje z ekspresem do kawy, który wiecznie lądował w serwisie. Zamiast kupić nowy, dyrekcja wprowadziła zakaz chodzenia na kawę w większych grupach i można było chodzić maksymalnie po dwie osoby — jak w jakimś (usunięte przez administratora)
Ogólnie miejsce idealne dla ludzi bez ambicji, którzy chcą tylko przesiedzieć swoje i kisić się w tej chorej atmosferze.