Do Gosi: kochana jakie 1350 euro za 2 dziadków. Wróciłam od 2 dziadków, babcia z głębokim otępieniem. Totalnie, dziadek, który rzekomo duuużo pomaga z alzheimerem. Darcie po nocach, czepianie się wszystkiego. Wieczne szukanie czegoś "u mnie", bo to moja wina, ja schowałam itd. przez 2 miesiące. Mało się nie wykończyłam. Nie pierwszy raz jadę, traktownana przez InterKadrę, jak debil. Pierwszy raz pojechałam do Pani, która opuściła Klinikę Psychiatryczną. Nawet jeżeli pracownicy Interkadry to czytają - mam to naprawdę gdzieś. Autentycznie. Nie jesteście w porządku. Nie można wam ufać. Zastanawiam się, czy nie podać do prasy tego co przeżyłam. Taki "Fakt" bardzo poczytna prasa, zapłaci za moją i ku przestrodze innych mękę każdą karę (stać ich) czy taki "Super Ekspress". Czekam dosłownie na to co mi zgotują po raz 4-ty. Bo czlowiek ciagle mysli, nie no zdaje mi się. Ale wróćmy do oferty interkadry: "Mamy pełno ofert, móstwo, wszystkie sprawdzone". Wg interkadry: Pani spokojna, z początkiem demencji. Na miejscu wariatka wyrzucająca mnie z domu przez 2 tygodnie. Latały po pokoju moje rzeczy. Darła się baba ile wlezie. W ani jednym pokoju nie było klucza. Chodziła po nocach (pierwszy tydzień). Moje obiady zawsze kwitowała z uśmiechem: "powinnam dla świń gotować", "co dzisiaj za gówno". Po czym zjadała wszystko. Zawsze jej grzecznie odpowiadałam na pytanie co dzisiaj? Może nie będę cytować co odpowiadałam. Wyrzucanie chleba z lodówki, bo za drogo (0,30 centów z przeceny tostowy). Co dzienne sprawdzanie (dokładne) wanny wieczorem, czy przypadkiem się nie kąpię. Nawet mnie to smieszyło i raz wziełam mydło i obrysowalam linię na wysokości prawie końca wanny. Ale była jazda. IIII Tak, tak myłam się w umywaleczce do pasa i od pasa w dół. Darcie było takie, że sąsiadka raz przyszła z góry zapytać Panią, czy jej się krzywda nie dzieje. Nie pytając mnie co się dzieje. Gdyby nie rozmowy codzienne z moją rodziną, znajomymi, którzy do mnie dzownili i proponowali podstawienie dziennikarza, aby ujawnić jak firmy wpychają opiekunki do takiego gówna i jakie mają "oferty sprawdzone". Byle rodzina placiła. Po 2 tygodniach pobytu zadzwoniłam do biura pytając "Czy naprawdę aż tak mają opiekunki w dupie, że nikt sięnie zainteresuje? Miejsce było nowe. Ja byłam pierwszą opiekunką w tym domu. I w ogóle zaczynałam u nich pracę. Pani z wadą wymowy, mówiąca tak szybko i niewyraźnie, że nie mogłam zrozumieć co mówi. Co najdziwniejsze rodzina od samego początku wyjaśniła mi jedną rzecz: gdybym nie wytrzymała choćby 1 dnia, bo w psychiatryku mieli z kłopot (cały oddział nie jedna opiekunka) to cała rodzina ujmie się za mną i wystawi odpowiednie pismo do firmy. Ja myślałam że śnię, że mi się to zdaje. W kuchni przypięta na ścianie była lista psychotropów podpisana przez psychiatrę. Była w domu dokumentacja ze szpitala psychiatrycznego i diagnoza. Zresztą jeździliśmy z panią do lekarza psychiatry. Oczywiście na moje telefony była tylko jedna odpowiedź "Ojej to aż tak tam źle". Kretynizm totalny wg. mnie, ale naiwna myślę... no może jedną mają taką ofertę. Teraz jak się zagłębiłam dalej w opinie na forach innych opiekunek i opiszę może dalej moje doświadczenie stwierdzić mogę, że mają tylko albo psychicznie chorych albo z alzheimerem lub.... w agonii. Gdzie kobieta 1,80m leży jak kłoda. Ciężka, obolała, tuz przed śmiercią. Upał jak diabli. Pani się załatwia do łóżka, trzeba myć i robić wszystko. Przychodzi niby pielegniarka ale jej trzeba pomóc szarpać się wieczorem a rano robić sameu. Poporzednia opiekunka z kręgosłupem zniszczonym właśnie na tej Pani. Biorąca zastrzyki po kryjomu od zięcia lekarza, testowała mnie, czy ja sprostam opiece nad tak chorą osobą. Ja powiedziałam krótko, że jestem opiekunką na etacie opiekunki nie pielęgnarki. Zatrudniona jako gosposia (tak nas klasyfikują w niemczech. Tam są III stopnie opieki. My nie mamy uprawnień do III stopnia) Interkadra o tym nie wie? Wie tylko rżnie głupa. Mam prowadzić dom, opiekować się podopiecznym, a nie pracowac przy zwłokach. Potrafię rozróżnić osobę chorą od osoby umierającej. 100 razy mówiłam, prosiłam, że nie bedę koło przepraszam trupa robić. Gdyż już się napracowałam przy tak ciężkich przypadkach. A poza tym, zawsze InterKadrze wyjasniam, bo nie ma zielonego pojęcia, iż w polskich szpitalach (w mojej poprzedniej pracy) jest całkowity zakaz dźwigania, szarpania takiej osoby samemu. Szpitale nie chca placić odszkodowań. Jak ktoś chce sam to szarpie. Głowę daję, że ta Pani moim wyjeździe zmarła. Jak już nadmieniłam, Panie z Interkadry nie mają zielonego pojęcia o pracy opiekunki. To jest tez dziwne. Jak to możliwe żeby ktoś kierował ludzi do takiej pracy nie znając jej. To tak jakbym ja przyjmowała do wojska robiła nabór. Coś to nie tak z tymi przepisami. Moja znajoma ma w Niemczech dwie firmy. Musiała miec ileś lat w DPS-ach, studia wyższe z opieki geriatrycznej, psychologię i inne. Potem takie