MIM12.04.2021 17:08
Kandydat
Moja opinia będzie się odnosic wyłącznie do procesu rekrutacyjnego. CV złożone w grudniu, nagle wiadomość w marcu czy będe zainteresowany uczestnictwem w procesie rekrutacji, mowię ok, że jestem. Nastepnie rozmowa przez kamerkę, między innymi nt znajomości języka angielskiego. Zaskoczenie poziomem wpisanym w CV - C1, oraz pytanie czy posiadam certyfikaty po czym uwaga, nie nazwę tego inaczej jak chęcią oczywiście pochwalenia się pani uczestniczącej w rekrutacji a zarazem wspolnika kancelarii, iż ona posiada C2 i zajmuje się tym, kiedy używa się "the" w zdaniach a kiedy nie - bez komentarza. Później pytanie - oceny na studiach, studia kończone z 4 lata temu (nie byłaby to moja pierwsza praca po studiach), uczciwie mówię że nie pamiętam, nie wiem czy chodziło o wymienianie ocen ze wszystkich przedmiotów? Pani od języków - że ona to by pamiętała zwłaszcza że miała na studiach same piątki. Powiem tak, żenada, krótko i na temat, nie wiem od kiedy to oceny są realnym odzwierciedleniem wiedzy. Już w czasie tej rozmowy przekonałem się, że to będzie po prostu tyranie na wszystkich frontach w tym tłumaczenie dokumentów (rób za tłumacza) za najniższą pensję a atmosfera panująca w czasie rozmowy utwierdziła mnie że nie chce mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. Nie zdziwiłby mnie fakt, że (usunięte przez administratora) jest tam na porządku dziennym. Zero konkretów, pensja - wielka niewiadoma, podaj oczekiwania; typ umowy - podaj preferowany. Rozmowy kwalifikacyjne chyba mają być okazją dla tych ludzi do pochwalenia się swoimi osiągnięciami na studiach i nostalgią za tym okresem.