Żeby nikogo nie zniechęcić zaczne od jednego plusa. W dziale TeeMów panowala mila atmosfera pomiedzy doradcami, ktorzy sa zyczliwi, pomocni i mozna czasem sie pośmiać i na prawde mile ich wspominam. Jednak zupelnie co innego mozna powiedziec o kierownictwie. Lacznosc pomiedzy doradcami a TM Leaderami to po prostu tragedia. Trzeba to po prostu przezyc, zobaczyc na wlasne oczy. Im dluzej siedzisz i sie lapiesz w tym wszystkim o co chodzi, tym coraz bardziej widzisz te braki kompetencji z ich strony. Czasem to jest taki cyrk z małpami, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Motywacja liderów w stylu "no jak to, przeciez to sie dobrze sprzedaje" na temat produktow, ktore sa dawno nieaktualne, przedawnione pozostawia kupe smiechu za soba. Dodaj jeszcze do tego zapominanie przez nich o wielu sprawach, o ktore sie prosi. Albo po prostu niezorientowanie w temacie. Bywaja momenty gdzie atmosfera pomiedzy TM Leaderami a Doradcami jest po prostu nie do zniesienia. Chodzenie, nerwowe szeptanie, konspiracja jak za czasow II Wojny Swiatowej. Ale z doswiadczenia wiem, ze jak taka sytuacja sie pojawia, zazwyczaj w kulminacyjnym momencie pada na srodku sali tekst kierownika obozu "wprowadzimy kilka zmian na lepsze" (czytaj: na gorsze)”. Po dluzszym czasie widac wsrod wielu stalych pracownikow kryzysy, wypalenie jak maja znowu chwycic za sluchawke. Zero motywacji ze strony TM Leaderów, ktorzy czesto zyja swoim swiatem, ze swoimi kredkami. W gorszych dniach mozesz liczyc tylko na siebie, ewentualnie sasiada, ktorego spojrzenie często z rana samo za siebie mowi- "tak ja mam juz dosc". I jeszcze jedno- nie należy zapominać o tym, że nie można za długo faksu wysyłać, albo maila do klienta pisać. Dlaczego? Bo od razu w pewnej zakladce w systemie pojawi sie zolta linia, a nie daj Panie Boze czerwona. Oko Lidera patrzy nieprzychylnie wtedy i mozesz sie spodziewac maila o tresci "za duza przerwa pomiedzy polaczeniami do klienta-popraw to"... Co do sprzedazy: najzwyczajniej w świecie w przypadku wielu produktów jest to wciskanie kitu klientom i osmieszanie sie sprzedajac rzeczy o tematyce, ktora juz dawno zostala przez kilentow opracowana. Trzeba miec na prawde mocne nerwy, zeby to sprzedawac. W wielu przypadkach doradcy byliby o wiele lepszymi product menagerami niz nowo zatrudnione "swiezynki z gory", ktorzy jak czasem przychodza na "szkolenie" to po prostu zal dupsko sciska. Owszem jest kilka w miare kompetentnych osob, ale to mniejszość. Szkolenia z nimi produkt menagerami sa np. dwuminutowe. Podchodza do tematu tak: przeczytam z kartki co sie zmienilo w naszych publikacjach, odbekne swoje, a na zadane pytania odpowiem- "jeszcze sie zorientuje, albo jakby co to piszcie". Kontakt z nimi tez jest w wielu przypadkach tragiczny, co zle wplywa na sprzedaz, opinie wsrod klientow o wydawnictwie. Najpierw PM mowia co innego do doradcow, wciskaja kity szczegolnie w przypadku szkolen, jakie to bedzie ladne i piekne i cukierkowe za taka niska cene i super prelegentami, a rzeczywistosc okazuje sie zupelnie inna. I potem dzwonia do doradcow rozwscieczeni klienci, ktorzy zostali zrobieni w bambuko. „Bo przeciez cena miala byc inna!” „Bo to mialo byc na tym szkoleniu, a nie było!” „Podajecie w reklamowkach, mailach ze wspolpracujecie z ta instytucja a tak na prawde nie jest!”Szczerze powiedziawszy wcale tym klientom sie nie dziwie takiego zachowania. Tylko szkoda, ze taka bure dostaje w tym przypadku niewinny TM sprzedajacy produkty na podstawie blednych faktow podeslanych wczesniej przez produckt menagerow. Nowi product menadzerzy sa totalnie niezorientowani w produktach, albo mowia to, co doradcy juz dawno wiedza. Ale na awans doradcow w gore nie ma co liczyc- bo po co? Utrudniac sytuacje kierowniczce TM, zeby musiala znowu rekrutacje przeprowadzic? Przeciez bez tego ma mase obowiazkow. A szkoda, bo niejeden z telemarketerow po pol roku pracy w tym wydawnictwie ma ogromna wiedze na temat publikacji, czasopism. I sporo doradcow siedzacych na sluchawkach moim zdaniem to ludzie z nieprzecietna kreatywnoscia, ktorzy zapewne idealnie sprawdziliby sie na niejednym stanowisku piętro wyzej. Ale niestety tak jak ktos napisal przede mna formy kreatywnosci sa w wielu przypadkach zabijane. Co do rzeczy socjalno-bytowych. Jest opieka medyczna, zastrzyk finansowy na święta w postaci bonu. Sama placa najnizsza krajowa + prowizje od sprzedanych produktow. Z ta prowizja to tez wszystko zalezy od szczescia, umiejętności i oczywiście progow prowizyjnych. Wazna rada dla tych ktorzy chcieliby ubiegac sie o dumne stanowisko doradcy klienta biznesowego- trzeba uwaznie pilnowac niczym policyjny pies swoich zamowien. A noz sie zdarzy, ze sąsiad zadzwoni dwie minuty wczesniej i zgarnie nasze zamowienie. A to często się zdarza! Bywaja wtedy przypadki delikatnych napiec pomiedzy wspolpracownikami (jednak rzadko), w sytuacji kiedy tracisz zamowienie widac Twoje rozgoryczenie, placz nad rozlanym mlekiem, ze tyle pracy poszlo na marne. Musisz sie liczyc z tym, ze k