Przebieg rekrutacji
Tak jak u poprzednika rozmowa najpierw przez firmę pośredniczącą, tylko tu było kilka rozmów telefonicznych, w pewnym momencie to było upierdliwe, bo z każdą błahostką dzwonili, tzn jeszcze nie ma decyzji, jeszcze chwila, po weekendzie Pani się dowie. Potem rozmowa w siedzibie firmy rekrutującej, facet w sprawach technicznych zielony, czytał pytanie z kartki i zapisywał odpowiedź, na koniec coś po angielsku i jakiś bezsensowny list o wycieczce do zoo czy tam do parku. Potem kolejna seria telefonów, aż rozmowa z szefostwem. Jak zawsze lekki stres, na początku o sobie, historia itd Potem pytania techniczne i coraz trudniej, pod koniec to najlepiej byłoby znać budowę silnika rakietowego.
Pracę przyjęłam, trochę popracowałam, ale nie wiem czy to dobry wybór. Fatalny kierownik, który komunizował się z Tobą tylko w wewnętrznym programie i miał pretensje czemu zadaje mało pytań. Jeśli na odpowiedź czeka się cały dzień, a jak mówi się do niego, to zazwyczaj odpowiada, ze jest zajęty.
Pytania