Piotr SZP. Neofita14.01.2017 10:05
Inne
Z ciekawości zacząłem czytać te opinie i muszę przyznać, że z jednej strony zgadzam się z tym co jest napisane na temat terapii w KARANIE. Znaczne od tego iż jestem Neofita Rzeszowskiego Karanu mam 33 lata, a terapię skończyłem po 24 miesiącach pobytu w wieku 25 lat. Pierwsze co napisze to to że gdyby nie terapia, Terapeuci, Pacjenci oraz przede wszystkim Ks.B.P Rosik nie Wiem czy dożyłbym tego wieku, w najlepszym wypadku siedziałbym w więzieniu z konkretnym wyrokiem lub byłbym kaleką. na tą chwilę moja sytuacja wygląda tak, że założyłem swoją rodzinę, uczciwie pracuję, jestem w trakcie budowy własnego domu i mam dobre relacje z Rodziną. Moje zdanie na temat komentarzy są takie.
Przede wszystkim w ośrodku nie są podawane pacjentom żadne środki psychotropowe, chyba że ktoś ma podwujną diagnozę i wtedy terapeuci wydając pacjentowi leki stosują się do zaleceń lekarza psychiatry. Odnośnie przetrzymywania na siłę w ośrodku to faktycznie tak jest, tylko trzeba zrozumieć dla czego tak jest. Ja podczas leczenia kilka krotnie chciałem opuścić ośrodek a przetrzymano mnie przez dwa dni można powiedzieć na siłę, oczywiście nie w sensie siły fizycznej. Dzięki temu ,, przetrzymaniu" zmieniła się moja motywacja i tzw. kryzys minął i dzięki temu pozostałej do końca terapii.
Ogólnie moje zdanie na temat ośrodka Karan jest dobre, znam kilkadziesiąt osòb , które skończyły leczenie i mają takie samo zdanie na temat terapii i tak samo KARAN uratował ich życie.
Krytykują terapię KARANU pacjenci, którzy przerwali leczenie bo im się wiele rzeczy nie podobało, tylko musimy zrozumieć podstawową sprawę. Pierwszym etapem w terapii KARANU jest tzw. Etap Pracy,Pokory i Czystości. Osoba uzależniona ma kłopot z tymi podstawami i jeśli chodzi o negatywne wypowiedzi to są ewidentne braki pokory pacjenta, te wszystkie niedogodności i trudności w leczeniu mają na celu sprawić, żeby pacjent nabrał pokory. Jeśli ktoś nie chce nad tym pracować, to takie są efekty, brak pokory i przerwanie leczenia oraz bardzo często powrót do nałogu i dalsza męka.
Mi również było ciężko, też cierpiałem, płakałem, nie zrozumiałem po co to wszystko, po co taka terapia, czułem się poniżany pokrzywdzony, lecz w pewnym momencie coś wemnie pękło i zaufałem Terapeutom i pacjentom. Dzięki temu skończyłem terapię, przede wszystkim skończyłem ćpać, niszczyć siebie i swoją Rodzinę.
Jeśli chodzi o wiarę i modlitwę to sama nazwa KARAN odnosi się do Katolickiej wiary w Boga. Ja wcześniej omijałem kościół. Teraz jest zupełnie inaczej, wiara, modlitwa pomaga w uzdrowieniu. Pozwala zmienić swoje nastawienie do ludzi i otaczającego nas świata. Mimo iż dawno temu skończyłem leczenie to Trwam w wierze i jako Neofita byłem kilka razy na pielgrzymce do Częstochowy z Karanem.
Posumowywując moje wypociny to moje życie zmieniło się o 360 stopni, zarówno moje jak i całej mojej rodziny.
Jeśli czyta to osoba, która chce iść na terapie do KARANU to nie zastanawiajcie się bo nie ma co ciągnąć tego bagna dalej wykańczając siebie i najbliższych. Nie będzie łatwo ale krzywda wam się nie stanie i macie szansę zmienić swoje życie. Jest taka zasada, że im ciężej w ośrodku, tym łatwiej na zewnątrz po leczeniu. Wszystko co się dzieje w ośrodku ma przełożenie na życie na zewnątrz. Jeśli podjąłeś decyzje o leczeniu to bądź wytrwały i nie zniechęcaj się trudnościami.
Rodzice uwierzcie mi, że tam krzywda nikomu się nie dzieje, chodź czasem jest przykrość, smutek i cierpienie, ale bez tego nie ma trzeźwości. W normalnym życiu też są takie emocje i musimy je przeżywać.
Powodzenia i wytrwałości w drodze do i trzeźwości.