Co do dyrektora muszę się zgodzić, jest nie z pełna rozumu, nie chcę tu nikogo obrażać ale takie są realia, traktuje nas jak psy, każe nam wyrzucać plecaki z szafek na sali produkcyjnej gdzie mamy portfele drogie rzeczy i oko na nie, do szafek na stołówce które w większości są oblepione pleśnią której nie sposób się pozbyć.
Wyrzucił wiele kobiet z zakładu które bardzo dobrze pracowały, lepiej od wielu mężczyzn .
Wywala szafki potrzebne na sprawdziany i narzędzia.
Nie załatwia nowych narzędzi, młotka nie mogę się doprosić od połowy roku, wiele maszyn nie chodzi bo nie zamawia części a później nas obarczają winą.
Wie że w firmie panuje wielki syf, podłoga to szlam a znalazł kiedyś kapselek od napoju na czyimś stanowisku i uciął wszystkim z zakładu premię, ale folie po czipsach już mu później nie przeszkadzały?
Na 2 piętrze w łazience zimą myliśmy się w zimnej wodzie lub w zlewie nogi ręce wszystko, bo nie mógł naprawić nam oilera :( a było zgłaszane!!!
Firma bazuje na głaskaniu jednych i upokarzaniu drugich, niestety jak się nie ma dobrych pleców to jest się tam nikim.
Związki są owszem ale nic nie robią, kto jest mądry już dawno się wypisał.
Dyrektor nie dba o higienę zakładową, często nie ma mydeł w łazienkach i musimy brudni nie domyci po olejach pójść na stołówkę.
koszulkę dostaniesz raz na pół roku, buty raz na rok to jest koszmar w tak brudnym zakładzie.
Wiele stanowisk narusza BHP ale wszyscy mają to w nosie dopóki się coś nie stanie, w dodatku jest bardzo ślisko, mamy BHP-owca ale on reaguje tylko wtedy gdy stanie się wypadek.
Góra ma nas za dno. Niemcy przychodzą z wizytami i każą nam przyśpieszać ale nikt nie chce nam dać zarobić, nie ma solidarności jak u górników czy u pielęgniarek, każdy myśli o sobie. Generalnie jest tam wyścig szczurów ale nie wiadomo gdzie on tak naprawdę zmierza.