Hej, jeżeli natknęłaś się na ogłoszenie pracy z Dziubece, radzę zastanowić się kilka razy, zanim złożysz w tej "firmie" swoje CV. Sam proces rekrutacji przebiega bardzo szybko, nie są wymagane szczególne zdolności. Tak naprawdę z mojej perspektywy oraz koleżanek zatrudnionych, każda z nas podczas rozmowy rekrutacyjnej dostała zaproszenie na szkolenie, coś w stylu dzień próbny aby zobaczyć na czym to polega. Na rozmowie wymieniane były oczywiście same superlatywy, po podjęciu się współpracy z tą "firmą" tak naprawdę z tygodnia na tydzień sympatia do pracy u nich maleje. Jeżeli zależy Ci na stabilnej pracy, poszanowaniu jako pracownik i po prostu jakiejkolwiek wdzięczności > możecie zapomnieć. Na początku praca bardzo mi się podobała, praca z biżuterią, doradztwo klientkom, bardzo korzystne rabaty pracownicze (-50%). Jednak na tym zalety się kończą. Nieważne czy zostanie zaproponowana Ci umowa na zlecenie czy o prace, możesz zostać zwolniona z dnia na dzień. W jaki sposób dostaniesz o tym informacje? W smsie albo od samego szefa albo od menadżerki w godzinach wieczornych/nocnych. Sytuacja ta dosięgła nie tylko mnie, ale także trzech innych dziewczyn. Zarówno miasto zatrudnienia oraz rodzaj umowy nie miał tu znaczenia. Jeżeli dostajesz krótką umowę, prawdopodobnie możesz spodziewać się dwa dni przed końcem miesiąca smsa o 21/22 że nie będą dalej podejmować współpracy z tobą i nie przedłużają umowy. Możesz także na umowie o pracę spodziewać się jej nie przedłużenia, albo co gorsza po wybranym przez Ciebie urlopie każą Ci już nie wracać do pracy (sytuacje te spotkała dziewczyna pracują kilka lat w tej "firmie") podany powód wypowiedzenia umowy? Kwestie ekonomiczne > tydzień/dwa później wystawiane są tabliczki o szukaniu nowych pracowników na dwóch lokalizacjach. Jeżeli szef nie ma pieniędzy na dwóch pracowników, skąd nagle poszukiwanie kolejnych dwóch nowych? Oprócz sposobu kończenia współpracy w tej "renomowanej firmie" możecie spodziewać się także ogromnych opóźnień w tworzeniu grafików sytuacja kilkukrotna gdzie grafik na nowy miesiąc dostajecie dzień albo dwa dni przed zaczęciem nowego miesiąca. Grafiki na większość lokalizacji tworzy menadżerka, dyspozycje wysyłacie w połowie miesiąca, a później zdarzyć się może że w niedzielę popołudniu/wieczorem dopiero wiecie czy w poniedziałek macie przyjść do pracy. Jeżeli chodzi o kontakt z menadżerką możecie spodziewać się odpisywania po kilku godzinach a czasem i dniach, momentami jak wiadomość nie przypadnie jej do gustu to zostawi was na odczytanym. Jest tylko jedna menadżerka na wszystkie lokalizacje sklepów/stoisk więc możecie się spodziewać jaki panuje tam chaos. Praca może wydawać się lekka, są dni kiedy pojawi się 8 osób przez całą zmianę, ale są także dni kiedy jesteście same na zmianie, odbieracie dużą dostawę towaru którą trzeba wklepać w system, rozłożyć po sklepie wszystko na swoje miejsce, macie sporo klientów a dodatkowo może trafić się "zmiana gablot" czyli wymysł szefostwa bądź menadżerki o przekładaniu półek z kolekcjami w innych kolejnościach i zmianach w ich wyglądzie. Ile trwa zmiana gablot? Jeżeli jesteście na zmianie same albo nawet we dwie to nawet te 11/12h to będzie za mało. Wypłaty pojawiają się zawsze 10go dnia miesiąca. Oczywiście najniższa krajowa, ale upewnijcie się czy na umowie dostaniecie zmiane w wysokości stawki, w styczniu stawki wzrosły, a doszły mnie słuchy że nie każdemu zostały wysłane aneksy do umowy i wypłaty wypłacone były za niższe pieniądze niż ustawa na to wskazuje. Umowy rozdawane na krótkie okresy czasowe, przesyłane kurierem do sklepu/stoiska najczęściej wysyłane z dużym opóźnieniem. Kończy wam się umowa w styczniu? To nic, w połowie lutego wyślą wam kolejną umowę, jeżeli nadarzy wam się jakaś inspekcja albo wypadek przy pracy, możecie mieć tylko problemy ale szefostwo żyje mentalem "who cares?". W mediach kreują się na radosnych i profesjonalnych ludzi, ale jeżeli będziecie mieli z nimi kontakt przez telefon/sms albo na żywo to zrozumiecie dopiero jak ta "firma" stoi na trytytkach i jak bardzo nieprofesjonalni są to ludzie. Jeżeli chodzi o utarg, nie ma żadnych progów, szefostwo marzy żeby sprzedaż była jak najwyższa w każdym miesiącu, jeżeli nie będziecie wpychać ludziom drogich rzeczy, możecie zostać albo zwolnione albo przerzucone na inne placówki. Premie występują od sprzedaży, są to małe kwoty wypłacane "pod stołem", również źle wyliczone, na wasza niekorzyść. Jeżeli chodzi o zespół, dużo zależy gdzie traficie. Niech was jednak nie zdziwi że niektóre pracownice mają pobłażliwe traktowanie i są pupilkami szefostwa za wpychanie ludziom dziadostwa za spore kwoty, a wy same będziecie szorować sklep albo robić najgorsza robotę którą zada wam taki "pracownik", pomimo że stanowisko macie takie samo. Negatywne opinie wystarczy poczytać przez Google w konkretnych sklepach, wszystkie negatywne to prawda, tak samo tutaj.
Szkoda Twoich nerwów, żałuję że tyle serca włożyłam w te prace.