Pierwsze wrażenie: bardzo ciekawe i rozwijające miejsce pracy, ludzie - w tym szefostwo - przemili, kulturalni, szanujący pracownika; zarobki odrobinę lepsze niż te, które przypadły mi w poprzedniej pracy, w dużej firmie (gdzie płacono mi dość mało). Praca z językami, jakiś wpływ na edukację - bajka!
Rzeczywistość: firma zarządzana przez rodzinę, między której członkami da się wyczuć napięcie, a nawet niechęć; jeden z tych członków rodziny szczególnie toksyczny (co prawda ta osoba odeszła, ale ponoć do tej pory zawsze wracała).
Toksyczna osoba: brak możliwości rozmowy, wytłumaczenia jej swojego punktu widzenia; wieczne konflikty przez nią prowokowane i wynikające z drobiazgów, które naprawdę można było wyjaśnić w spokojny, profesjonalny sposób; zbyt częste ciche rozmowy z prezesem firmy, po których ten ostatni prawie nigdy nie stawał po stronie pracowników; próby wpływu na pracę wszystkich; fizycznie również pewne problemy, przez które przebywanie z tą osobą było po prostu nieprzyjemne.
Zakres zadań: najlepiej zażądać konkretnej listy zadań już na umowie, inaczej będzie się to zmieniało jak w kalejdoskopie.
Podwyżka po okresie próbnym: to też polecam szczegółowo ustalić przy podpisywaniu umowy na okres próbny, w innym przypadku możecie się bardzo rozczarować.
Zadania o wysokim stopniu trudności: są, nawet w pierwszych miesiącach pracy i przy niemal całkowitym braku wsparcia. Zwrócicie się do kogoś starszego stażem o pomoc, bo nie będziecie mogli doprosić się informacji od szefostwa? Później zostanie to wyciągnięte, z zaznaczeniem, że osoba X przecież się na tym nie zna.
Feedback: w zasadzie brak. Chyba że stanie się coś przykrego i oczywistym jest, że ktoś powinien za to pracowników przeprosić. W moim przypadku coś takiego się zdarzyło i och, jaka to była piękna katastrofa dla wizerunku szefostwa! Najpierw owszem, padło słowo przepraszam, później zaś zostały wyciągnięte moje błędy (ściśle związane z punktem poprzednim i absolutnie niezwiązane z tematem przeprosin) oraz sformułowano opinię na temat mojej pracy: nieuzasadniony upór, niesubordynacja, złe intencje (!), i tak dalej, i tak dalej. Przy czym serio: wyżej wymienione zarzuty to jakiś nieśmieszny żart, bo sił i starań z mojej strony było bardzo dużo.
Praca zdalna lub opieka nad dzieckiem: nie bierzcie, jeśli nie chcecie krzywych spojrzeń.
Biuro ponoć niedawno zmieniono, ale za moich czasów standardem były poważne (nawet prywatne) rozmowy w części wspólnej, z której głosy docierały niemal wszędzie. Bywało tak, że rozmawiano o pracowniku, który mógł sobie wszystkiego posłuchać ze swojego stanowiska pracy.
Za to ogromny pozytyw dla zespołu, w ogromnej większości nienależącego do rodziny zarządzającej: wspierającego, kochanego, zawsze wrażliwego na radość, złość, łzy czy po prostu nerwy. Zawsze było miejsce na śmiech, żarty, jakieś bardziej osobiste anegdoty czy wygadanie się. Świetnie mi się pracowało z każdym i z każdą z osobna, ale w pewnym momencie nie dało się już usprawiedliwić niektórych zachowań ze strony szefostwa.
Ogólnie nie polecam, chyba że potraficie zupełnie odciąć się od konfliktów "na górze" i nie przeszkadzają wam zarobki, które do najwyższych jednak nie należą (na podwyżkę nie macie co liczyć). Zespół zaś polecam gorąco - zwłaszcza innym pracodawcom, gdyby ktoś z Noweli kiedyś się do was zgłosił :)