Pracowałam kiedyś w Lilou jako doradca/grawer przez dość długi okres ale moje negatywne odczucia nabierały na sile z dnia na dzień. Charakter pracy sam w sobie jest fajny, klienci – specyficzni ale da się ich obsługi nauczyć. Niestety reszta pozostawia wiele do życzenia. Tak jak większość wspomniała już wcześniej, pomimo zapewnień możliwość zmiany umowy lub awansu na tym stanowisku jest zerowa. Panuje tutaj wszechobecny brak zorganizowania i poważne problemy z komunikacją – szczególnie na odcinku centrala-butiki. Niejasne komunikaty o których wytłumaczenie należy prosić nawet kilka razy dziennie, nagłe zmiany decyzji w trakcie realizacji już wydanych poleceń które dezorganizują kompletnie pracę - to tylko wierzchołek góry lodowej.
Kolejną sprawą jest rozliczanie i robienie wszystkiego najniższym możliwym kosztem – o naprawę lub wymianę czegokolwiek niekiedy prosi się miesiącami. Z różnym skutkiem.
Pracownik nieetatowy zobowiązany jest do realizowania obowiązków, które nie są przewidziane w jego umowie. Spada na niego więc nie tylko odpowiedzialność materialna dotycząca wszystkich pracowników, ale również ta której podlega zarówno kierownik jak i jego zastępca. Co do odpowiedzialności materialnej – w inwentaryzacjach braki zdarzają się stosunkowo rzadko (natomiast jeśli są, to dość często niewytłumaczalne), dlatego najczęstszym i największym obciążeniem finansowym są obarczeni grawerzy, nie kierownicy. Za błędy grawerskie lub grawerunek, który nie spodobał się klientowi przewidziana jest płatność po pełnej cenie sklepowej. Fakt – można skorzystać w takim wypadku ze zniżki pracowniczej, ale chyba nie do tego została ona stworzona, prawda? Wspomniane już w innym poście zasady reklamacji są niejednolite, praktycznie wszystkie są rozpatrywane negatywnie - co bardzo często generuje długotrwałe konflikty i utratę niekiedy stałych klientów. Generalnie dość popularnym nie tylko w tej kwestii zjawiskiem jest tzw. „spychologia”.
Sumienne i kompetentne wykonywanie swoich (i nie tylko) obowiązków, rzetelność i cierpliwość doprowadzi do wyciśnięcia z pracownika ostatniej kropli. W zamian firma podchodzi do wszelkich próśb pracownika – zarówno tych organizacyjnych, finansowych jak i związanych z wszelką dokumentacją lekceważąco.
Artystyczna dusza to zaledwie jedna z cech ułatwiająca pracę. Nie gwarantuje ci absolutnie żadnego artystycznego rozwoju. Kolejną jest odporność na stres komandosa na misji w Iranie. Równoczesne nazywanie się marką „premium”, przy tak niskiej jakości produktów, tak słabej organizacji wewnętrznej, i tak złym traktowaniu pracowników jest absurdem.
Na koniec, co do roli kierownika w tym całym zamieszaniu – brak kompetencji i organizacji, zapominanie o swoich obowiązkach i wysługiwanie się w ich kwestii pracownikami, brak szacunku i traktowanie zarówno klienta jak i pracowników z góry, wprowadzanie atmosfery nerwowej i buntowanie pracowników przeciwko sobie, absencja spowodowana niesłużbowymi „wyskokami” w trakcie pracy zastraszająca. Serdecznie nie polecam pracy w butiku w Białymstoku.