Przyszli studenci! Omijajcie tę uczelnię, bo to jest jedno wielkie nieporozumienie!!! Starodawne metody, niedziałające sprzęty, bardzo brudne sale wykładowe i ćwiczeniowe. Uczelnia wymaga remontu i przemiany, ale nigdy do tego nie dojdzie.
Na zajęciach brakuje sprzętów dla wszystkich studentów. Uważam, że jeśli jest to uczelnia prywatna to powinna mieć poziom a jedyne co ma to grzyby w kosmetykach, produkty po terminie. Brak produktów jednorazowych do zabiegów. Jak się trafi urządzenie to często są zepsute lub z jakąś wadą, która zagraża bezpiecznemu wykonaniu zabiegu.
Jedyne co można wynieść z tej uczelni to uczulenie na produkty, zniszczoną cerę i nerwicę oraz załamanie nerwowe. Jest to spowodowane wykładowcami, którzy traktują każdego studenta bez szacunku. Wykładowców, którzy zasługują na pochwałę jestem w stanie policzyć na palcach jednej ręki.
Prowadząca recepturę kosmetyczną p.B.Sz co zajęcia doprowadzała studentów do płaczu, powodowała strach i lęk przez zajęciami. Pytania na kolokwiach i egzaminie mijały się z tym czego wymagała w odpowiedzi. Jesteśmy na studiach i zabawa w odpytywanie przy tablicy powinna się zakończyć na poziomie szkoły średniej. Pani Barbara wyzywa studentów, twierdząc że są tępi i nigdy nie chciałaby trafić w ich ręce.
Zajęcia z p. P.B to porażka. O wszystko był problem, nie można było liczyć na jakąkolwiek pomoc i jasną odpowiedź na zadane pytanie. Było wiele sytuacji, gdzie robiła studentom pod górkę tłumacząc się, że ktoś nad nią stoi.
Wiele sytuacji z zajęć publikuje na social mediach np nagie części ciała studentek podczas zabiegów. Ważniejsze zawsze było nagranie relacji niż wytłumaczenie zabiegu.
Język niemiecki z p. S.K odbywał się bardzo rzadko. Co chwilę jakieś problemy z dotarciem na uczelnię, kilka minut przed zajęciami informacja, że jest chora i nie przyjedzie. Na zajęciach były poruszane tematy, które nie miały powiązania z przedmiotem np. nasza opinia o Ukrainie w Polsce, obgadywanie innych wykładowców a później plotkowała z nimi na korytarzach.
Z.K - prorektor, nie szanuje studentów. Przychodził na zajęcia praktyczne nie z przedmiotu który uczył, gdy był wykonywany masaż czy zabieg na ciało (nie spodziewajcie się niczego wow) i byłyśmy w samej bieliźnie. Na swoich wykładach zawsze poruszał temat kobiet, polityki czy złego wychowania dzieci przez innych rodziców.
Zajęcia nie odbywały się punktualnie. Spóźniony wykładowca to tutaj standard. Wykłady i ćwiczenia prowadzone były w sposób - szybko i na odwal. Na zajęciach praktycznych dochodziło do sytuacji, że studenci lądowali w szpitalach przez niekompetentne wykonanie zabiegu przez prowadzące.
Władze uczelni nie reagują na zgłoszenia studentów. Wykładowcy są pod ochroną mimo, że mają sprawy w sądzie o (usunięte przez administratora)