Niestety moje doświadczenia z pracą w WSKZ są bardzo negatywne i zdecydowanie nie poleciłabym tego pracodawcy.
Pierwsza czerwona flaga pojawiła się właściwie od razu. Już pierwszego dnia, około godzinę po podpisaniu umowy, usłyszeliśmy wprost: „Nie każdy sobie poradzi na czekającym was szkoleniu, jak się nie będziecie starać, to wylatujecie”. Trudno mówić o przyjaznym wdrożeniu nowego pracownika, kiedy niemal natychmiast po zatrudnieniu zaczyna się od takich komunikatów.
Jeszcze na samym początku poinformowałam również, że za niecałe trzy miesiące mam wcześniej zaplanowany wyjazd i będę potrzebowała przysługującego mi urlopu. W odpowiedzi od razu usłyszałam, że będzie z tym problem, ponieważ we wrześniu urlopów się nie daje, a nawet jeśli tym razem uda się go otrzymać, to w przyszłości w tym terminie już go nie dostanę. Dodatkowo zwrócono mi uwagę, że o takich rzeczach trzeba informować wcześniej. Było to dość absurdalne, biorąc pod uwagę, że dopiero zaczęłam pracę i poinformowałam o wyjeździe praktycznie przy pierwszej możliwej okazji.
Po rozpoczęciu właściwej pracy sytuacja niestety nie wyglądała lepiej. Ogromną część dnia pochłaniało szczegółowe raportowanie czasu pracy. Praktycznie każdą czynność należało rozpisać, a jeżeli coś trwało dłużej, niż zakładano, trzeba było dodatkowo tłumaczyć dlaczego. Dochodziło do sytuacji, w których samo raportowanie i opisywanie wykonanych czynności zajmowało niewspółmiernie dużo czasu w stosunku do faktycznej pracy.
Do tego dochodziły codzienne cele ilościowe, które potrafiły bardzo się od siebie różnić. Zdarzało się, że wymagania były bardzo wysokie, a mimo świadomości, że osiągnięcie określonego celu może być trudne lub nierealne, później jego niewykonanie i tak było przedmiotem uwag. Powodowało to niepotrzebną presję i poczucie, że niezależnie od tego, jak dużo się zrobi, zawsze może być za mało.
Kolejną kwestią był test z bardzo dużej liczby pytań, do którego w praktyce należało przygotowywać się także we własnym czasie. Zachęcano do korzystania z platformy wiedzy i nauki poza godzinami pracy, ponieważ w trakcie dnia trudno było znaleźć na to czas przy obowiązujących celach i systemie raportowania. Przy wynagrodzeniu niewiele wyższym od minimalnego trudno uznać takie oczekiwania za szczególnie motywujące.
Największe rozczarowanie spotkało mnie jednak pod koniec zatrudnienia. Podczas rozmowy podsumowującej miesiąc usłyszałam, że przełożeni są bardzo zadowoleni z mojej pracy. Moje rozmowy i wiadomości mailowe były oceniane bardzo wysoko, na poziomie ponad 90%. Usłyszałam również, że ze swoich zadań wywiązuję się w 100%, widać moje zaangażowanie, starania w realizacji celów oraz systematyczne zbliżanie się do ich osiągnięcia.
Zaledwie około tydzień później zostałam zaproszona na rozmowę, podczas której poinformowano mnie, że umowa nie zostanie przedłużona. W międzyczasie ani jakość, ani sposób wykonywania przeze mnie pracy nie uległy zmianie. Podane podczas tej rozmowy powody były dla mnie całkowicie niespójne z informacjami zwrotnymi, które otrzymałam zaledwie kilka dni wcześniej, i w mojej ocenie nie znajdowały odzwierciedlenia w mojej rzeczywistej pracy.
To najlepiej podsumowuje moje doświadczenie z tym pracodawcą. Jednego tygodnia można usłyszeć, że praca jest wykonywana bardzo dobrze, wyniki są wysokie, zadania realizowane prawidłowo i widać zaangażowanie, a chwilę później dowiedzieć się, że współpraca nie będzie kontynuowana z powodów, które stoją w sprzeczności z wcześniejszą oceną.
Do tego dochodzi problem z komunikacją i dostępnością liderów. Uzyskanie pomocy lub konkretnej odpowiedzi nie zawsze było łatwe, mimo że jednocześnie od pracowników oczekiwano bardzo dokładnego realizowania narzuconych procedur i wyników.
Podsumowując, z mojego doświadczenia jest to miejsce z ogromną kontrolą pracownika, nadmiernym raportowaniem, presją na realizację celów, słabą komunikacją i bardzo małym poczuciem stabilności zatrudnienia. Szczególnie sposób zakończenia mojej współpracy sprawił, że trudno mi traktować przekazywane pracownikom informacje zwrotne jako wiarygodne.
Gdybym wcześniej wiedziała, jak wygląda praca od środka, zdecydowanie nie zdecydowałabym się na zatrudnienie w WSKZ.
#DoradcaKlienta