http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,150427,23668226,mysliwy-milioner-stanie-przed-sadem-odpowie-za-znecanie-sie.html
Myśliwy milioner stanie przed sądem. Odpowie za znęcanie się nad dzikiem
Kacper Sulowski
13 lipca 2018 | 06:00
Andrzej B. za fabryką ma małą stadninę. Tam w małej klatce trzymał młodego dzika. Co jakiś czas wypuszczał go na zewnątrz i szczuł psami. Zdaniem prokuratury przedsiębiorca znęcał się nad zwierzęciem. Do sądu wpłynął akt oskarżenia w tej sprawie. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.
– To jedna z najtrudniejszych spraw, jakie prowadziliśmy. Sprawca jest jednym z najbogatszych ludzi w Warszawie, należy do trzech kół łowieckich. Był przekonany, że jest bezkarny – mówi Rafał Gaweł z fundacji Ludzie Przeciw Myśliwym.
Andrzej B. ma 63 lata. Jest właścicielem dużej firmy zajmującej się wyrobem szkła. Na tyłach swojej fabryki na Białołęce ma niewielką stadninę koni. – Pierwsze sygnały zaczęły do nas docierać pod koniec 2016 r. Mieszkańcy mówili, że słyszą stamtąd odgłosy maltretowanych zwierząt – stwierdza Gaweł.
Zatrudnili się u myśliwego
Aktywiści próbowali wejść na teren stadniny, ale za każdym razem byli wypraszani przez ochronę. Po kilku miesiącach z misją wywiadowczą zatrudnił się tam jeden z wolontariuszy. – Wiedzieliśmy, że Andrzej B. jest zapalonym myśliwym i fanem karelskich psów na niedźwiedzie. To rasa psów łownych wykorzystywanych do osaczania zwierzyny, m.in. podczas polowania na dziki. A to w Polsce zabronione. Przedsiębiorca trzyma je za fabryką – opowiada Gaweł...
Więcej w artykule:
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,150427,23668226,mysliwy-milioner-stanie-przed-sadem-odpowie-za-znecanie-sie.html