Witam,
Pracowałem w OVB około roku. Gdy zastanawiałem się nad rozpoczęciem pracy, też tak jak Ty zajrzałem tu po opinię. Dlatego wracam aby podzielić się doświadczeniem i spostrzeżeniami.
Ogólnie rzecz ujmując idea firmy jest świetna. Nauczyć ludzi oszczędzać, zabezpieczyć ich na wypadek wypadku, pomóc w oszczędzeniu pieniędzy, czy to na mieszkanie, czy przyszłą edukację dzieci... po prostu BOMBA! Bardzo fajne jest też to, że po spotkaniu z ogarniętym doradcą poznasz trochę swoją finansową kondycję i dostaniesz konstruktywny feedback. Spotkanie nic nie kosztuje, wymaga poświęcenia +/- 1h czasu.
Niestety w firmie jest tak ogromna rotacja pracowników, że istnieje duże ryzyko trafienia na laika, który nie robi nic więcej jak powtarza regułki wklepane przez przełożonych. Smutne jest też to, że na zadawane przeze mnie pytania dostawałem często wymijające odpowiedzi. Co prawda odpowiedź jakaś padała, ale zahaczała o temat w minimalnym stopniu. Tak aby nie prowokować kolejnych pytań. Czyżby "im mniej wiesz, tym lepiej śpisz"? hmm...
Jeśli chodzi o szkolenia to moim zdaniem były to bardziej spotkania coaching'owe, z domieszką "prania mózgu", tak aby pokazać Ci jak masz myśleć. Co prawda można było się na nich nauczyć jak funkcjonują produkty i jak je sprzedawać, tu nie mam zastrzeżeń. Zabawne było też to, że na OVB w żadnym wypadku nie można było mówić "źle", wątpliwości to "słabości", bo jeszcze #niedajboże zaczniesz samodzielnie myśleć i zadawać pytania... a po co to komu?
Przy okazji chciałbym wspomnieć o egzaminach KNF'u, które każdy doradca musi zdać aby odebrać zarobione pieniądze... są "baaardzo" ciężkie. :)))))))))
Mój przełożony, z którym na co dzień pracowałem był osobą z ogromnym doświadczeniem w tej firmie. Piastował wysokie stanowisko, miał wysokie wyniki sprzedażowe. Brzmi świetnie, prawda? Też tak myślałem.
Zawodowo był "doradcą finansowym", a prywatnie mistrzem manipulacji i wywierania wpływu. W zarządzaniu ludźmi stosował technikę "kary i nagrody", która była niesamowicie skuteczna i przypominała w dużym stopniu totalitarny system zarządzania.
Stosował też tak zwany "storytelling" (co swoją drogą jest świetną metodą i warto się tego nauczyć) na bardzo wysokim poziomie, bo praktycznie na każdy argument, czy to swój, czy Twój miał gotową historię. Co prawda uważam (mogę się mylić), że był też kłamcą, ponieważ niektóre jego historie były zmyślone. Dopatrzyliśmy się z innym współpracownikiem fałszu w naprawdę drobnych szczegółach, które w żaden sposób nie pasowały do spójnej całości.
A masę rzeczy które robił były robione zwyczajnie pod publikę. W ramach ciekawostki powiem, że potocznie takich ludzi nazywamy "pozerami".
Jeśli chodzi o wyjazdy firmowe to firma nie funduje ich, a jedynie pokrywa część kosztów. Jeśli chodzi o mniejsze wyjazdy integracyjne, to naturalnie płacisz za siebie.
Podsumowując... moja opinia na temat tej firmy jest zdecydowanie negatywna. Pragnę nadmienić jednak, że bazuje ona na doświadczeniach nabytych w jednym z biur w Warszawie, od strony austriackiej filii tejże firmy. Nie wiem jak jest w innych biurach, ponieważ nie miałem okazji się przekonać.
Uważam też, że osoba bez doświadczenia w: sprzedaży, branży finansowej, obsłudze klienta może mieć nie ciężki, a bardzo ciężki start i w efekcie "wypali" się zanim zarobi pierwsze pieniądze (oczywiście jest to też uzależnione od indywidualnych umiejętności i predyspozycji każdego z kandydatów). W efekcie takiej "współpracy" skorzysta na tym tylko Twój przełożony, bo "nowy" zasili jego bazę prywatnymi i osobistymi kontaktami. Niestety, kosztem swojej reputacji w oczach przyjaciół, rodziny i znajomych.
Osobiście wydaje mi się, że jest to firma działająca na zasadach franczyzy, o modelu biznesowym MLM. Chociaż ręki nie dam sobie za to uciąć - przyda mi się jeszcze. :)
Ps. Dodam także, że na parę miesięcy przed moim odejściem doświadczyłem mobbing'u ze strony przełożonego. Na ten temat nie będę się tu rozpisywać, lecz muszę przyznać, że bardzo mnie korci aby podać tu kilka informacji, po których będzie dało się zidentyfikować tego człowieka... :)
W każdym razie, życzę mu samych sukcesów zawodowych i prywatnych. Ponadto przekonał się i prawdopodobnie, jeśli nie zmieni swojego postępowania, jeszcze nie raz przekona się czym jest karma.
Dla tych, których udało mi się zaciekawić i wytrwali do końca mam mały bonus:
Jeśli chcielibyście poznać mój indywidualny stosunek do tej firmy i wyżej opisanego człowieka, na "głębszym" poziomie (tak jak ja to widzę i czuję), odsyłam do piosenki: Guzior - Normalnie żyjąc.
Aby to odczytać będziecie potrzebować rozwiniętej inteligencji IQ i EQ (inteligencji emocjonalnej), umiejętności czytania między wierszami, a także umiejętności słuchania i rozumienia rapu. Nie martw się na zapas. Zrozumiesz co mam na myśli. Dużo rzeczy jest powiedzianych wprost.
Dzięki za uwagę. Kibicuję Ci i trzymam kciuki za Twój rozwój. Peace Yoo!