NIE POLECAM: Pracowałem w Duce na 1/2 etatu umowa zlecenie przez krótki czas (2 miesiące) w 2012-szybko znalazłem coś lepszego (1/2 etatu=miałem sporo czasu). Co do pieniędzy było tak jak napisała Elleza. Co do opinii nt. Duki: mam trochę inne odczucia. Ale po kolei Zakres obowiązków typowy: sprawdzanie dostaw (faceci dodatkowo wypakowywanie i transport), uzupełnianie półek nowym towarem, dbanie o porządek w sklepie - to w czasie wolnym. Gdy są klienci: zagadywanie ich i namawianie na zakup produktu (o tym więcej za chwilę), pilnowanie czy ktoś czegoś nie chce ukraść (na polecenie kierowniczki pilnowaliśmy całą zmianą jak jakiegoś świętego Graala tych Tytanowych patelni, moja siostra dostała taką z okazji ślubu i tandeta straszna więc trochę mnie dzisiaj cała sytuacja śmieszy :) no i oczywiście finalizacja sprzedaży (kasa). Jak coś ze sklepu zniknie/coś będzie zniszczone, często dostajesz po kieszeni. Kolejna irytująca rzecz: klient coś zepsuje albo coś będzie uszkodzone w transporcie - spisujesz i idzie to do kosza. Nie chodzi o protokół reklamacji itp - to jedynie informacja dla kierownika. Pracownik nie ma prawa zabrania ze sklepu rzeczy uszkodzonej (nawet jeśli takowe jest śladowe), nie ma opcji kupienia takiego produktu taniej - musi wszystko wyrzucić pod nadzorem kierownictwa. Niby logiczne, a jednak marnotrawstwo (konkurencja ma inną politykę). Teraz to, co Dukę wyróżnia: konieczność ładnego/szybkiego pakowania zakupionych rzeczy w papier ozdobny (niby nic trudnego a nauczyć się trzeba+posiadać choć minimum zręczności), obsługa expressów do kawy (poczęstunek dla klienta) i... szkolenia. Te ostatnie wyróżniają Dukę (negatywnie!) na tle innych sklepów. Powiem wprost: dostajesz wielkie, zbindowane materiały do nauki. Oczywiście w godzinach pracy sklepu ich nie zdążysz przejrzeć bo a) robota b) będziesz się uczyć innych rzeczy (choćby pakowania, układu sklepu itp). Czyli nauka w domu. Ale ale - oprócz historii sklepu, programów lojalnościowych itp itd. (co jest standardem w każdym tego typu sklepie) uczysz się o produktach które Duka posiada na wyłączność - tak więc nie jest to wiedza przyszłościowa (zwykłem ją nazywać: śmieciową) i nigdzie poza Duką Ci się nie przyda (no, może 1/10 tego, np. sposób konserwacji patelni żeliwnej). Produktów jest sporo, co jakiś czas się zmieniają. Nauka o jednym produkcie obejmuje cenę, skład produktu (jakie stopy żelaza w patelniach, jakiej próby sztućce) sposób konserwacji produktu, przeznaczenie (np. co się nada do jakiej kuchenki) oraz alternatywę (by w razie czego nie stracić klienta, trzeba ją zaproponować). O nauce robienia kawy nie wspominam, bo to nie jest kwestia obsługi sprzętu (robienie kawy) co uczenie się na pamięć parametrów danych modeli expressów do kawy (ciśnienie, pojemność, smaki kawy w kapsułkach, sposób ich zamawiania, ceny itp itd). Wspominałem, że sporo tego? Jeśli źle się czujesz w kuchni - będzie Ci ciężko. Najlepsze na koniec: wymagania względem pracownika. Ok, podstawa jest skromna, ale jest obietnica premii - kłopot w tym że nasz punkt takową widział w przeciągu 3 lat tylko raz (rozmowa z pracownikami) tak są wyśrubowane wymagania (normalnie sprzedaż wynosiła poniżej 1/2 normy upoważniającej do premii). Pieniądze te stają się tym bardziej śmieszne jeśli weźmie się pod uwagę wspomniane materiały o produktach i wymagania względem pracownika. W innych firmach obsługa ma pomagać a nie być nachalna. W oficjalnych materiałach szkoleniowych Duki wymaga się od sprzedawcy by "atakował" zwiedzających sklep z tekstem jakiegoś taniego podrywacza ("Och, widzę, że interesują Państwa garnki z linii XXX. Myślę, że będę mógł coś Państwu zaproponować..."). Wywołuje to często zmieszanie klientów (nie wiedzą co powiedzieć) lub traktują Cię jak telemarketera (ok, niech się wygada, a potem sp&**&a, i tak nic nie kupię). Zapomnij o "w czymś mogę pomóc?" - tu nie ma na to miejsca, to za mało. Reasumując: w żadnym sklepie nie spotkałem się z taką presją na wyniki sprzedaży graniczącą z narzucaniem się chodzącym po sklepie ludziom. W tej pracy bardzo, ale to bardzo się nagadasz, bo gadać musisz z każdym. Co nie przedkłada się na sprzedaż, bo większość ludzi a) wpadła tylko się rozejrzeć b) ma dosyć jak ich tak naskakujesz c) przyszła tylko po to by zasięgnąć porady fachowca i nie ma zamiaru kupować nic (przykładowo: kupiła w innym sklepie maszynę do fondue i nie wie czym ją czyścić). Nie, nie przesadzam. Kończąc: zastanów się, czy nie lepiej pierwszą pracę połączyć z branżą, którą lubisz i której znajomość może w przyszłości pomoże Ci znaleźć lepszą pracę. Lubisz zwierzaki? Wybierz sklepy typu Kakadu. Lubisz gry/filmy/książki itp? Lepiej Ci będzie w Empiku/MediaMarkt/Merlinie itp. Duka...może i nie najgorsza, ale z pewnością nie dla każdego.