Przy rozmowie kwalifikacyjnej i "wycieczce" po magazynie jest miło i sympatycznie - dobre warunki, sensowna norma... wręcz idealnie! Niestety, już po tygodniu pracy miałem przykry obraz prawdy...
1. KONTENERY - to co miało być pracą sporadyczną, okazało się być codziennością i jak to kolega opisał, nie były to lekkie pakunki. Z moich obserwacji wynika, że jest to takie sprawdzenie nowych - Ci którzy nie odejdą do tej chwili, są przenoszeni do innych prac, a na kontenery zapraszani są koleni nowi pracownicy. Jeżeli takowych brak, to na kontener trafia się "za karę"! Brałeś dzień wolnego na telefon, bo trzeba było jechać z żoną do lekarza? Nie dajesz rady wyrobić normy lub często zdarzają się Tobie pomyłki? Wypowiedziałeś się negatywnie na temat "porządku" na magazynie? Gratuluję, właśnie wygrałeś minimum dzień pracy na kontenerze!
2. "Porządek" na magazynie - a właściwie jego brak... Po rozmowie kwalifikacyjnej, kandydat oprowadzany jest po magazynie, a właściwie części gdzie panuję względny porządek - pracując tam, doświadczyłem chaosu bo nie rzadko towar był dosłownie rzucony w okolice prawidłowego adresu - kompletując zamawiany towar, każdorazowo musiałem się rozglądać, czy nie leży gdzieś obok, może pod ścianą a w skrajnych przypadkach na innym regale - zazwyczaj okazywało się, że tego towaru albo nie było "na wydawce" i trzeba było prosić operatora wózka aby ten towar dla nas pobrał z zapasów magazynowych albo nie ma go "w ogóle" i mogłem pozycję wykreślić, tak czy inaczej... czas stracony.
3. Donosiciele - nie od wczoraj wiadomo o tym, że na "wyższe" stanowiska zatrudniani są bliscy... Jednak w Tadarze spotkałęm się z jedną pluskwą, krewną "boss'a" która wykonuję podobną pracę co reszta tylko tyle, że lżejsza i łatwiejszą - przy okazji ciągle: narzeka (już nie denerwuje, a wkurwia innych... a zwykły, tyle narzekający pracownik wyleciałby po 1-2 dniach) i prosi o pomoc (pomożesz - tracisz czas, nie pomożesz - jesteś egoistą, za chwile będziesz tłumaczyć się kierownikowi). Potrafi donieść na kogoś, a za chwilę udawać wielką przyjaciółkę chcącą wspierać na duchu. Jest jeszcze jeden "zwykły" pracownik krewny właściciela, ale z nim można normalnie rozmawiać - należy jedynie nie rozmawiać o firmie i jego pracownikach.
4. Atmosfera - beznadziejna... Za duża swoboda wypowiedzi, szybko spotka się z konsekwencjami. Jedynie na śniadaniach było trochę luzu. Jakiś czas temu zatrudniono młodego, niewysokiego chłopaka który utrzymywał dystans do wszystkich - parokrotnie widziałem jak ktoś nacinał mu taśmę - głupi żart, a jak on komuś zrobił dowcip to zaraz pół magazynu po nim jechało. Zdecydowanie za dużo ludzi dwulicowych z zawyżoną samooceną.
5. Zarobki - Przy podpisywaniu umowy kadrowa poinformowała mnie by nie poruszać z innymi pracownikami kwestii pieniędzy, bo moja stawka początkowa jest adekwatna do mojego doświadczenia... zabrzmiało co najmniej jakbym dostawał więcej niż pozostali... Niestety, mimo sporego doświadczenia, na początek otrzymałem najniższa możliwą. A premie to bajka - aby otrzymać jakąkolwiek, należy wyrobić podwójną normę, chociaż moim zdaniem nie warto się katować dla marnej setki...
6. robocze soboty - gdy było dużo pracy, to kierownik chodził i informował wybrane osoby o byciu zaproszonym do pracy w sobotę. Oczywiście to było "wyróżnienie" tylko dla wydajnych pracowników, a jeżeli akurat nie mogli (nie chcieli), wtedy ratował się i prosił o przyjście pozostałych a ich odmowy głupio komentował odnoście wyznaczania sobie priorytetów... Podobno 150% płatne gotówką. Samodzielne tworzenie "szarej strefy" przez firmę, źle o niej świadczy...
7. Brak szacunku/rotacja - "jeżeli nie ty to ktoś inny", czyli jak rozumieć pracę w młodym zespole. W Tadarze co miesiąc przychodzą i odchodzą kolejni pracownicy, większość rezygnuje po tygodniu, niektórzy po miesiącu, a niewielu decyduje się zostać dłużej - ale tylko na tak długo jak to będzie potrzebne. Nikt nie planuje stałej pracy w tej firmie, ponieważ jest to niemożliwe z powodu podejścia do pracownika - władze Tadaru chyba nie zauważyły, że zła opinia firmy, przyciąga tylko ludzi którzy potrzebują pracy tylko na jakiś czas, aż nie znajdą czegoś lepszego...
Podsumowując:
W chwili obecnej w Tadarze brakuje pracowników, więc dostanie tam pracy nie jest wyzwaniem - biorą każdego, jednak warunki w jakich musiałem tam pracować do nawet miernych nie należały. Zdecydowanie ODRADZAM, nie dajcie się nabrać na puste obietnice czy zadowolonych pracowników - miałem zakaz rozmowy z kandydatami!