Error#40423.08.2017 10:49
Inne
Może kiedyś praca na pokojach była opłacalna, nie wiem. Z całą pewnością w tej chwili już nie jest...
Post długi, ale jak ktoś chce jechać, to polecam sobie go przyswoić :)
Pracowałam dla arbexu rok temu, to było lato, mniej-wiecej od czerwca. Ponieważ mieszkam na prywatnym mieszkaniu zaproponowano mi hotel krasnapolsky, bo bede miec dojazd pociągiem dobry (nie mieszkam w ams). Stwierdziłam- ok.
Ok wcale nie było. Rozpoczynając od tego, że (dla mnie) mundurek powinien być prany codziennie. Takich akcji nie bylo, najlepiej to weź do domku i sam sobie upierz. Hotel 5 gwiazdek i takie warunki pracy...
Dalej, jak już tu napisała dziewczyna wyżej- dzwiganie wiadra z płynami, mydełek i innych akcesorów, które później układaliśmy na górze w pokojach. Jakby nie można było tego zostawić na pietrze koło trolla, zeby popoludniu jedna osoba obleciała trolle i uzupełniła butelki. Tak czy owak najlepiej było na koniec pracy, jak trzeba było zabrać ze sobą na dół spowrotem te płyny, koszyk z mydłami i powidłami, a oprócz tego jeszcze śmieci, których nieraz uzbierały sie i 3-4 wory... Kosmos.
Sama praca wygląda tak, że masz mniej-wiecej 20 min. na pokój. Realnie mniej. Dlaczego mniej? Dlatego, że mozesz stać rano przez godzinę, a nawet 3. Twój supervisor wzrusza ramionami, zamiast ci zdjąć jednego checkouta z listy i zamienic na dostępny pokój z listy koleżanki, ktora jest pietro niżej i w ciągu 3h zrobiła juz swoje wszystkie 3 checki, zostaly jej same staye i wyjdzie do domu planowo. Ty nie, bo nikogo nie obchodzi, że masz 6-8 checków i do tego jeszcze stayów drugie tyle przynajmniej. I żadnego pokoju wolnego, bo ludzie muszą pospać. godzina 10-11, powodzenia!
Ogólnie jak już sie pokoje zwolnią to jest genialnie, zwłaszcza, jesli masz pokoje (usunięte przez administratora) po kilku pietrach, lub skrzydłach, hotelu. Genialnie, bo zwalniają sie wszystkie naraz i jeszcze najlepiej jebnąć prio na drzwi. Wtedy to wyglada tak, ze robisz czeka w części A, przychodzi do ciebie supervisor i wola, ze tam w części B, do której masz 5 minut i to w podskokach (czekanie na windy, targanie wiadra, etc) jest pokoj pro na już. ok, idziesz tam, robisz ten pokoj, masz jeszcze jeden pokoj na tym samym pietrze, wiec liczysz, ze jak skonczysz ten pokoj prio, to machniesz ten 2gi i zostanie ci tylko 1 pietro do latania. Ale nie. przychodzi supervisor i cofa cie do częsci A, juz natychmiast, bo wlasnie tam wyszli ludzie z checkouta i oni na juz potrzebuja ten pokój!. Dzieki temu na latanie między pietrami stracisz nie 10 minut, a 20 przy dobrych wiatrach, bo do pokoju nr. 2 w części B i tak za chwile ciebie pewnie ściągną :). Powodzenia!, właśnie straciłeś 20 minut przeznaczone na któryś z pokoi.
Nie musze mówić, że dzieki temu nie pracujesz do 15-16 tylko np. nawet do 19 w tyg, a do prawie 21 w weekend. Wyplata leci na akord, wiec nikogo nie obchodzi to, ze byles 3h dluzej w pracy niz powinienes, zaplaca tobie za 6-8h mimo ze pracowałeś 10-11. Zajebiście. Jak mieszkasz na prywatnym to nikt ci za dojazdy nie odda, nie łudź sie. To nie w tym biurze pracy :)
Osławione napiwki? Wybij sobie z głowy. 90% pokoi jest wczesniej ogladanych przez supervisorki i nie musze chyba wam pisać, że znaleźć napiwek to cud :) Chyba, że jakieś porozrzucane po podłodze arabskie monety miałyby za takowy robić.
Wyjście szybciej z pracy bylo o tyle korzystne dla mnie, ze ja sie zawsze spieszylam na pociag. Niestety w pewnym momencie nagminnym stalo sie znajdowanie mi "jeszcze czegos" do pracy, kiedy przypadkowo wykonalam moją robote o czasie lub szybciej. Rekord to byla supervisorka, ktora sie juz na dole, w szatni, jak zdawalam liste pokoi i klucze, dosrała,ze mam isc na góre i cos poprawić (okazalo sie, ze to był JEDEN włos leżący w wannie). Mimo, że to nie był pokoj z mojej listy, tylko z listy kolezanki, której ja potem chwile pomagałam (bo mi kazali). No szczyt wszystkiego, co ja jestem, żeby poprawiać po kimś?!. Oczywiscie na pociag, na ktory moglam, sie nie wyrobilam, musialam dopiero kolejnym jechac ~40 min w plecy.
Po tej akcji w sumie mniej wiecej zakonczylam moją prace tam, bo uznalam, ze po prostu przegięli. Nikt mnie nie będzie jak szmaty traktować.
Generalnie dużo story bym mogła stamtąd nadrukować. Jak ktoś chce- niech jedzie. Ja wam powiem od siebie, że o wiele bardziej opłaca sie jechać do pracy gdzieś na produkcje, albo magazyn. Dostaniecie normalne wypłaty rzędu 250, 300€ do rączki (przy ~40 godzinach pracy i normalnej stawce), pewne, co jak na wypłate na domku jest stosunkowo spoko. A nie nawet 80- jak w wypadku arbexu. Ja na krasnapolskim poznalam laske, ktorej raz przelali 30€ na konto. Super ogólnie. Ciekawe co jadła caly tydzien. Ja na prywatnym, gdzie mi za nic nie odciągali dostawałam wypłaty po 200 pare euro. za 5 dni niewolniczej pracy, w której realnie spędzałam ok. 10h na dzien i to bez żadnych przerw, bo nie mialam na nie już później nigdy