Mauzer13.10.2010 17:14
Inne
Anonimie, coś musiało być na rzeczy. Bo kiedy zaproponowano mi tę pracę, szef nalegał bym przyszedł natychmiast w połowie sierpnia. Twierdził, że bedę pracował na zmianę z [dane osobowe usunięte przez moderatora] (poprzednim grafikiem), od której miałem się dowiedzieć wiele rzeczy na temat specyfiki tej pracy. Niestety nigdy jej nie spotkałem, bo ona jak się okazało juz tam chyba nie pracowała. Jeśli pracowała tam na stałe, to przecież nie mogła odejść tak z dnia na dzień, bo obowiązują ją terminy wypowiedzenia. Jeśli pracowała dłużej niż trzy lata, to nawet 3 miesiące. Praktycznie do wszystkiego musiałem dochodzić sam, bo trudno było tam od kogoś uzyskać jakieś informacje. A to chyba zrozumiałe, że ktoś nowy ma dużo różnych pytań. Zwłaszcza, że szef wiedział, że ja zajmowałem się wcześniej składem różnych gazet i graficznym projektowaniem w agencji reklamowej. Ta praca była głownie techniczną postprodukcją. Dla mnie czymś nowym. Druga graficzka, a raczej projektantka tych konstrukcji, dziewczyna, Kinga zdaje się, już pierwszego dnia jak przyszedłem ostentacyjnie założyła słuchawki, dając do zrozumienia, że nie ma zamiaru rozmawiać z nowym pracownikiem. Trudno, ja się nikomu nigdy nie narzucam, a i tak wolę porozmawiać na fajce z kimś z hali niż z jakąś paniusią, która nigdy nie mówiła ani dzień dobry ani do widzenia. Za każdym razem mnie to szokowało gdy wchodziła rano do pokoju jak do obory. Jakby nikogo tam nie zastała.
Drugi człowiek w tym pokoju, bardzo uprzejmy i sympatyczny, programista, niestety w mojej pracy nie mógł mi nic pomóc, bo na tym akurat się nie znał. Często nie było kogo spytać gdy pojawiał się jakiś problem. Bardzo sympatyczny człowiek pracuje tam też na ploterze i ci w biurze też są ok. A sekretarka, ta czarna, naprawdę przekulturalna osoba.
Pracowałem w różnych miejscach, ale zawsze tak jakoś było, że gdy przychodził ktoś nowy wszyscy w miarę możliwości starali się mu pomóc zapoznać z nowym miejscem i obowiązkami. Sam należę do ludzi, którzy chętnie innym pomagają. W tej firmie było inaczej. Trudno, było minęło. Mam nadzieję, że w sądzie się to w miarę szybko załatwi.
(usunięte przez administratora) robi wrażenie miłego człowieka na poczatku, ale dba tylko o swoje interesy. Mistrzowsko potrafi unikać ludzi i wiążących odpowiedzi. By załatwić swoje sprawy trzeba chodzić za nim jak cień. Umie zbywać ludzi niczym, więc trzeba być upartym ;-) Po dwóch tygodniach udąło mi się go zmusić do podpisania zlecenia, a po następnych dwóch, umowy o pracę. O pieniądze tez chodziłem co drugi dzień, ale bez skutku. Stąd moje podejrzenia, że moja poprzedniczka też miała z pieniędzmi problemy.